Polska zawarła kontrakt z Katarem na zakup skroplonego gazu ziemnego. Zgodnie z umową tankowce z gazem mają trafić do Polski w lipcu bieżącego roku.
Problem polega na tym, że terminal gazowy portu w Świnoujściu, gdzie gaz może być rozładowany z zmagazynowany nie jest gotowy.
Zakończenie prac budowlanych nastąpi najwcześniej w grudniu, a ponieważ jest to okres zimowy, termin otwarcia przesunie się najprawdopodobniej na przyszły rok.
Reprezentujące stronę polską PGNiG szuka rozpaczliwie możliwości odbioru i zmagazynowania zamówionego gazu w innym europejskim porcie.
Polski resort skarbu, odpowiedzialny za przygotowanie tej umowy podobno stara się wynegocjować z Katarem opóźnienie pierwszej dostawy gazu, przynajmniej o pół roku.
Tak, czy inaczej kolejny raz, jako państwo, wystawiamy się na pośmiewisko świata. Znowu, jako podatnicy zapłacimy z własnej kieszeni za najdroższy gaz.
Dlatego, że banda gradopodobnych idiotów, za ministerialne gaże, nie potrafiła czegoś przewidzieć, coś przeoczyła, źle oszacowała, zabezpieczyła w umowach interes, tyle, że nie nasz, Polski.
Jak zareaguje prezes tego szajsowatego państwa, którego nie nazywam burdelem, bo właściciele domów schadzek są mistrzami zarządzania, w porównaniu z tą przaśną kamarylą "fachowców" od zdrowia, transportu, sportu, nauki, informatyzacji, skarbu, finansów, polityki zagranicznej, MON, MSW .....itd., itd.
Szanujący się szef powinien zbadać sprawę NIKiem, a póki co wyrzucić na zbity pysk wszystkich winnych tych kosztownych zaniedbań. Czy tak zrobi ? No, oczywiście, że nie.
I tylko z oddali słychać ironiczny śmiech tajemniczego "katarskiego inwestora".



Komentarze
Pokaż komentarze (3)