Blog
Stan Swingujący
Stan Swingujący2012
Stan Swingujący2012 Wojciech Biel stanswingujacy2012@gmail.com
0 obserwujących 73 notki 36393 odsłony
Stan Swingujący2012, 11 marca 2013 r.

Aftermath (I)

Uwieńczone głosowaniem zakończenie jednej kampanii wyborczej w warunkach amerykańskich oznacza przede wszystkim początek kolejnej. Zanim jednak na niniejszym blogu możliwe będzie dalsze opisywanie polityki w USA, konieczne jest podsumowanie wydarzeń do jakich doszło w ciągu ostatnich 4 miesięcy, czyli od dnia wyborów – 6 listopada.

Barack Obama wygrywając reelekcję pozostał 43. osobą, która piastowała urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych (jego prezydentura nosi nr 44, ponieważ dwie kadencje Grovera Clevelanda, który był gospodarzem Białego Domu pod koniec XIX w., były przedzielone czteroletnią przerwą). Obama uważany za prezydenta najbardziej podatnego na porażkę – od czasów Jimmy’ego Cartera – ostatecznie zwyciężył, niejako wbrew sobie. Wydawało się, że szansa na pokonanie byłego senatora z Illinois przez nominata Republikanów – Mitta Romneya – była duża. Ostatecznie Obamie nie zaszkodziło przeforsowanie niepopularnej w społeczeństwie reformie opieki zdrowotnej (co ciekawe częściową aprobatę dla Obamacare po wyborach potwierdziła po wyborach stosownymi decyzjami grupa republikańskich gubernatorów); problemy związane z wdrażaniem pakietu stymulacyjnego dla gospodarki (uosabiane przez kłopoty finansowe dotowanej przez państwo firmy Solyndra); dane z rynku pracy (liczba bezrobotnych wprawdzie ulegał stopniowemu zmniejszeniu, ale równocześnie spadała także wielkość siły roboczej), a także niejasności związane z ataku terrorystycznym na amerykański konsulat w libijskim Benghazi. Mimo tych czynników, a także błędów samego Obamy, który na początku października wypadł bardzo słabo w pierwszej debacie ze swoim bezpośrednim rywalem, prezydentowi udało się przetrwać. Trwające od spotkania w Denver momentum Romneya nie mogło utrzymać się do końca kampanii, a dodatkowo spustoszenie wschodniego wybrzeża przez huragan Sandy i unikniecie przez prezydenta błędów poprzedniej głowy państwa przy okazji przejścia huraganu Katrina, sprawiło, iż w sytuacji klęski żywiołowej mniej koncentrowano się na samej kampanii, co choćby z powodu dysponowaniem administracją federalna premiowało prezydenta.

Dlaczego Obama wygrał, a Romney przegrał?

1) Kampanii prezydenta nie udało się przekonać i zmobilizować do głosowania podobnej liczby wyborców, co cztery lata wcześniej. W liczbach bezwzględnych na Obamę głosowało ok. 3,5 mln wyborców mniej niż w 2008 r., przy frekwencji niższej o ok. 3 pkt. proc. Co ciekawe jednak w 12 kluczowych stanach wahających się, w których zwycięstwo danego kandydata nie było niemal z góry przesądzone, liczba głosujących była minimalnie wyższa niż poprzednio (o ponad 120 tys., czyli ok. 0,3%). Dla zwycięstwa prezydenta najistotniejsze było to, że struktura demograficzna koalicji jego wyborców była bardziej zróżnicowana, niż ta Romneya, a przez to bardziej odpowiadająca realiom współczesnej Ameryki. Gdyby elektorat miał kształt taki jak 30 lat temu, Republikanin odniósłby efektowne zwycięstwo, jednak Romney i jego kapania jakby nie dostrzegła zachodzących na ich oczach zmian społecznych, okazując wobec tego zjawiska zbyt małą elastyczność. W największym skrócie, Partia Republikańska w ubiegłorocznych wyborach okazało się zbyt biała, zbyt prawicowa i zbyt spięta (too white, too right, too tight). W r. 2008 biali wyborcy stanowili 72% elektoratu (o 2 pkt. proc. mniej niż cztery lata temu) i Romney pokonał w tym segmencie Obamę 20 pkt. proc. (59:39). Należy przy tym zwrócić uwagę na to, że prezydent zwyciężył w kilku stanach (m. in. w Maine), w których biali stanowili przynajmniej 75% głosujących. Jednak zyski, które Romney odniósł na tym polu nie mogły dać mu wygranej przy katastrofalnych wyników wśród pozostałych mniejszościowych: Latynosi (w r. 2012 to 10% elektoratu, wzrost o 1 pkt. proc. w stosunku do r. 2008, Obama wygrywa w tej grupie 44 pkt. proc., czyli 8 pkt. proc. więcej niż w starciu z Johnem McCain’em); Amerykanie pochodzenia azjatyckiego (3% elektoratu, wzrost o 1 pkt. proc. w stosunku do r. 2008, Obama wygrywa 47 pkt. proc., o 20 pkt. proc. więcej niż cztery lata temu). Prezydenta nie zawiedli także czarni wyborcy. Choć ich udział w stosunku do poprzednich wyborów nie zwiększył się (stanowili 10% elektoratu), to zagłosowali blokiem na Obamę (93:6). Biorąc pod uwagę wiek wyborców Obama wygrał w grupie do 44 roku życia. Choć jej udział w elektoracie był niższy niż cztery lata temu i przy tym wynik nominata Republikanów kategorii 19-29 lat polepszył się z 32% w r. 2008 do 37% w r. 2012). Romney w stosunku do poprzednich wyborów „odbił” Obamie grupę w wieku 40-64 lata. Pewnie (o 12 pkt. proc.) wygrał również w kategorii wyborców po 65 roku życia. Pod względem wykształcenia wyniki był mieszane, natomiast w kategorii dochodów na Romneya zgodnie z przewidywaniami w większej liczby glosowali wyborcy zarabiający powyżej 50 tys. dolarów rocznie. Obama wygrywał zdecydowanie z średnich i dużych miastach (Obama wygrał w 44. spośród 50. największych hrabstw). Nominat GOP może być rozczarowany tym, że chociaż 40% Amerykanów uważa się za osoby konserwatywne w wyborach, ich udział w elektoracie w r. 2012 wyniósł 35%. Natomiast choć liberałów (czyli osób mających poglądy lewicowe) wg badania Gallupa jest 21%, to wśród głosujących stanowili 1/4 elektoratu (wzrost o 4 pkt. proc. w stosunku do r. 2008). W tej grupie Obama pokonał Romneya 86:11. Podobnie niekorzystnie dla byłego gubernatora Massachusetts rzecz miała się z afiliacją partyjną wyborców. Kampanii George W. Busha w r. 2004 udało się zmobilizować olbrzymią liczbę wyborców republikańskich (37% elektoratu). Już cztery lata później ten udział spadł aż o 5 pkt. proc. i utrzymał się na tym poziomie także w zeszłorocznej elekcji. Z kolei Demokraci nie stracili wielu swoich wyborców, utrzymując niemal poziom z r. 2008. W tej sytuacji Romneyowi nie pomógł tryumf wśród wyborców niezależnych (50:45). Ważnymi składnikami koalicji wyborców Obamy były także osoby nie mające ślubu (40% elektoratu, wzrost o 6 pkt. proc. w stosunku do 2008), a także homoseksualiści (5% elektoratu, brak danych dla r. 2008). Wbrew początkowym obawom o to jak wielkie będą rozmiary klęski Romneya wśród kobiet, w obliczu rzekomej wojny jaką mieli ich prawom wypowiedzieć, zdaniem Demokratów, Republikanie, Obama wygrał w tej kategorii 55:44. Czyli dysponując przewagą o 2 pkt. proc. mniejszą niż w r. 2008. Warto przy tym dodać, że exit polls przeprowadzono w 30 stanach, z których Obama wygrał w 22.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Blog poświęcony wyborom w Stanach Zjednoczonych w r. 2012.

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @bielsko Nie wiadomo tylko czy mniej reprezentatywny jest straw poll z CPAC-u czy z Ames.
  • @Awdar Ostatni raz Republikanie wygrali wybory, kiedy w tandemie nie mieli kogoś o nazwisku...
  • @armitage 44 1992 jeszcze raz z R. Paulem w roli Perota? Wcześniej wydawało mi się, że J....

Tematy w dziale