163 obserwujących
4743 notki
4862k odsłony
  797   2

Szczęście

Protestują medycy, hutnicy, prokuratorzy, nauczyciele, sędziowie, studenci i kto tam jeszcze. I coraz częściej dobiegają do nas informacje, że to drobiazg. Zawarto nawet w wielu wypadkach porozumienia. Natychmiast też pojawiają się zaprzeczenia. Ich autorami są inicjatorzy protestów i ich sympatycy. Informują, że dokument zgody podpisały władzom jakieś niszowe, jeżeli nie ad hoc utworzone organizacje.

Przedstawiciele władz mają ograniczoną wiarygodność. Często już byli łapani na kłamstwie. Ich więc słowa nie tylko nie usuwają wątpliwości, ale je wzmagają. Protestujący bowiem związkowcy, dementujący rzeczone informacje, mogą to łatwo wykazać. Wszak ich protest trwa.

Konsekwencją rzeczonej rozbieżności może jednak być reakcja władz. Protestujący więc powinni oczekiwać represji. Prawdopodobnie są na nie przygotowani. Rozszerzą wtedy strajki. Następstwem byłoby ograniczenie działalności wielu branż. Oznacza to też niedostatek istotnych usług dla społeczeństwa i zmniejszenie dochodów wszystkich zatrudnionych. Wynikiem byłby spadek notowań dobrej zmiany.

I teraz znowu się jawi rola publikatorów. Jeżeli niezadowoleni zostaną przedstawieni jako osoby opętane namiętnościami lub pozostające na usługach wiadomych sił, władza będzie górą. W przeciwnym wypadku dozna kolejnej kompromitacji. Wolne media ograniczają jednak możliwość dezinformacji.

Władza więc musi się liczyć z destrukcyjnym działaniem dysonansu poznawczego, narastającego w środowiskach, które ją dotąd popierały. W dodatku tam się tradycyjne nienawidzi onych. Tych więc, którzy w jego mniemaniu za nic mają prosty lud. Już dawno zresztą dobrozmieńcy nazywali go ciemnym. Stąd ustawiczne próby odzyskania mediów.

Alternatywą byłby stan wyjątkowy. Również wtedy można odciąć społeczeństwo od informacji. Ba, można zakazać strajków. Nie musi on być trudny do wprowadzenia. Wszak już go mamy, hybrydowy taki. Wystarczy sobie uprzytomnić spętanie opozycji, zawłaszczenie mediów, sądów, instytucji...

Nawet byłoby wytłumaczenie konieczności wprowadzenia stanu wyjątkowego. Jesteśmy oto na flance Unii i NATO. Jesteśmy atakowani. Hybrydowo, ale jednak. Nie możemy więc dopuścić do osłabienia Wspólnoty. W interesie Zachodu. Parlament Europejski właśnie mówi o tym zagrożeniu.

Można więc utrzymywać, że nie łamiemy praworządności. Wzmacniamy tylko siły wobec wyższej konieczności. To Komisja Europejska nas atakuje i osłabia własną spoistość.

Cały taki scenariusz jest teoretyczny, ale prawdopodobny. Bo kryzys graniczny rzeczywiście spadł dobrej zmianie z nieba. I próbuje go wykorzystać, jak potrafi. Szczęśliwe nigdy żaden reżim nie wzmocnił się, działając wbrew prawdzie. Może to wreszcie dotrze do świadomości dobrej zmiany?


Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo