167 obserwujących
5051 notek
5057k odsłon
  760   2

Cykliści

Kiedy się weszło między wrony...

Antyaborcjonisci. Kolejna grupa roszczeniowców w PiS-ie, która również sięga po ogon, aby sobie pomerdać coraz bardziej ociężałym właścicielem. Marek Jurek pożegnał się w IV RP z godnością marszałkowską, gdy postulował to samo, czego teraz żądają fundamentaliści. Prezes wtedy pytał retorycznie, czy jest wariatem, czy agentem?

Kościół bardzo wsparł opozycję w wyborach 1989 roku. Po upadku komuny miał jeden tylko postulat do solidarnościowych posłów, przywrócić zakaz aborcji. Kiedy w kraju stacjonowały wojska sowieckie, ruszała inflacja – rozpętana przez nagłe uwolnienie cen, bez ograniczenia ilości pieniędzy na rynku – wolny Sejm był blokowany postulatami fundamentalistów. Wtedy udało się z tym uporać, ustalając aborcyjny kompromis, którego obalenia bezskutecznie domagał się potem Marek Jurek.

W 2015 roku dobra zmiana zdobyła władzę dzięki poparciu admiratorów tego wszystkiego, co w naszej polityce najgorsze. W miarę więc słabnięcia Prezesa, skrajności zaczęły wypełzać na powierzchnię. Antyunijne postawy rychło się podzieliły na poszczególne nurty. Ostatnio – obok nieudolnych reformatów sądownictwa – widać tam antyszczepionkowców, nacjonalistów i ponownie uaktywnionych fundamentalistów.

Wraca przeto problem wartości. Ich zdefiniowanie nie jest atoli możliwe, bez uwolnienia dyskursu od dogmatów. Sytuacja jest zatem bez wyjścia. Prezes będzie musiał ustępować kolejnym absurdom. Kobiety więc znowu zaprotestują. Kościół odnotuje kolejny spadek liczby wiernych.

Wszystko to w obliczu poważnych problemów władzy. Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało – chciałoby się Prezesowi rzec za Molierem. Łatwizna bowiem zawsze się mści. 

Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo