166 obserwujących
4970 notek
5013k odsłon
  1980   0

AGreekment

Grecy sprywatyzują narodowy majątek o wartości 50 miliardów euro, zarządzać go będą z Luksemburga i uzyskane środki posłużą do spłacenia ich długów, dekapitalizacji banków a 2,5 miliarda zostanie zainwestowane. Jednocześnie państwo skonsoliduje finanse, czyli dostosuje budżet do przychodów, co pozwoli uniknąć kolejnych pożyczek. Czyli obywatele w referendum powiedzieli oszczędnościom „nie”, bo tak im doradzał ich premier, który w Brukseli powiedział „tak”. Teraz jedzie do Aten aby rodakom oznajmić, że tak znaczy nie, co w jego wypadku nie jest specjalnie trudne, jako że wynika też ze specyfiki ich języka. Dało się to zauważyć przy okazji zaprezentowania w mediach karty referendalnych pytań.

Jeden z czołowych naszych politycznych oportunistów, eurosceptycznych oczywiście, z radością opowiada, że premier Tsipras nam dał przykład, jak się negocjuje z Unią. Wzmocnił oto swoje stanowisko negocjacyjne poprzez referendum i pojechawszy do Brukseli pokonał ją zdaniem naszego znawcy doszczętnie. Szczególnie zaś osłabił wedle niego pozycję tego wstrętnego przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska. Czyżby nasi populiści się stawali zwolennikami prywatyzacji, bo to by wzmacniało kolejny krok demagogów ku Atenom? Poprzez Budapeszt i Ankarę oczywista oczywistość. Najweselsze jednak, że Financial Times podkreśla zasługi Donalda Tuska w wynegocjowaniu porozumienia. To on powstrzymał już wychodzących negocjatorów i dzięki niemu doszło do przyjęcia warunków Unii przez premiera Grecji. 

Premier Tsipras już ma stosowne wytłumaczenie dlaczego ustąpił. Wedle jego słów to najbogatsi Grecy poniosą ciężar uzyskanego kompromisu. Czyli tylko im będą odebrane dostatnie emerytury po krótkiej pracy i oni będą zwalniani ze sprywatyzowanych instytucji? Jeżeli w to obywatele Grecji uwierzą, dadzą świadectwo łatwowierności zupełnie nie przystającej do ich odwiecznej opinii najzręczniejszych handlowców w basenie Morza Śródziemnego. Tym bardziej, że doradcy premiera nie bardzo się chcą godzić na wyprzedaż aż pięćdziesięciomiliardowego majątku. Mówią o jednej trzeciej tej kwoty. Tak czy owak widać, że oportuniści wszędzie dostrzegają świat na socjalistyczny sposób.

Chociaż Angela Merkel też podkreśla zaufanie do Grecji, które jej zdaniem jest tu najbardziej znaczącą walutą. Jest to w istocie przekonanie, że słowa premiera, obdarzanego wiarą w prawdomówność są zgodne z jego myślami. Jak się to ma do rządu, który zmienia zdanie po bardzo niedługim czasie? Tak jak zawsze z populistami, którzy przed różnymi gremiami muszą przemilczać różne wrażliwości, zależnie od interesów interlokutorów. Póki gardłują z trybun, ubiegając się o władzę, są mało szkodliwi. Potem już bardziej. Dawanie im wiary też nie jest najlepszym sposobem planowania przyszłości.

Tak czy owak może się jednak okazać, że Grecja, wyzbywszy się sektora państwowego z gospodarki stanie się sprawnym państwem, niezależnym już od gospodarczych ekstrawagancji radykałów, którzy będą musieli poprzestać najwyżej na postulatach badania sędziowskiego moczu.

Lubię to! Skomentuj66 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale