Jedyne co przeszkadza tzw. "Demokratom" to ... demokracja.
Pamiętam to zdarzenie, jakby to było wczoraj. I w związku z warszawskim referendum wspomnienie to powraca z siłą wodospadu.
Rok 2010. Dzień I tury przyspieszonych wyborów prezydenckich.
Oglądałem TVNcośtam (jeszcze wówczas miałem :) ) bardzo późną wieczorową porą - mimo że nigdy nie byłem brunetem. Ze sztabów wyborczych napływały komentarze i wywiady. Wreszcie przyszła kolejna kolej(połączenie) na Sztab Wyborczy B. Komorowskiego.
Już po północy młody dziennikarz, którego nazwiska dzisiaj nie pomnę, przeprowadził wywiad z Bardzo Znanym Reżyserem (BZR), który niewątpliwie ma na imię Andrzej.
Zapytany o ocenę wyników głosowania (przypominam, że okazało się iż potrzebna będzie II tura, gdyż ponieważ Bronisław Komorowski nie uzyskał wystarczającej liczby głosów aby zwyciężyć w I turze) BZR pan Andrzej wyraził swój żal, że wybory nie zakończyły się już w I turze.
Na pytanie dziennikarza (mniej więcej następujące):
- "ależ Panie Andrzeju, nie cieszy się Pan, że festiwal demokracji będzie trwał nadal?"
pan Andrzej odpowiedział zdecydowanie i stanowczo:
- "nie chcemy takiej demokracji!"
I tak sobie dzisiaj myślę, że tzw. Lemingodawcy i Lemingobiorcy zarówno wówczas jak i obecnie nie chcieli i nie chcą, aby mechanizmy demokratyczne w pełni przyjęły się w Polsce. Nawoływania Lemingodawców (tj. polityków PO i cielebrytów) i Lemingobiorców (np. niektórych blogerów na S24) aby mieszkańcy Warszawy zrezygnowali z prawa, które im się należy, potwierdzają jak słabą mamy demokrację.
Warszawie i jej mieszkańcom życzę podjęcia dobrej decyzji.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)