Nie mam specjalnie czasu na pisanie albowiem człowiekiem jestem wielce zarobionym. Pojawiam się na S24 w chwilach wścieku - moje teksty mocno emocjonalne pełne są jadu i niedoróbek gramatycznych i interpunkcyjnych. Różnica jest taka, że każdy pismak ma korektora a ja nie... Mimo wszystko mój afekt mnie usprawiedliwa...
Niniejszy tekst jest też wybitnie emocjonalny.
Od kilku dni czytam różne wypociny lewusów o tym jak (skrajny) neoliberalizm w Polsce szaleje! Czytam jakieś brednie, że mamy krwiożerczy, XIXwieczny kapitalizm. Kapitalizm, który doprowadził do nędzy miliony rodzin. Czytam jeszcze o jakichś popłuczynach debaty Tusk-Kwaśniewski i czytam, że z Tuska to taki liberał jak ze mnie rabin Nowego Jorku.
Rzecz jasna lewusy rzucają się od razu do gardła, że podatek liniowy jest skrajnie niesprawiedliwy, służy bogaczom, itp.
A więc:
1. podatek powszechnie nazywany liniowym jest podatkiem prostym. Ustalając stawkę podatku na 15% wiem, że od każdej zarobionej złotówki muszę odprowadzić 15 groszy podatku. Proste?
2.podatek ten de facto jest podatkiem progresywnym albowiem im wyższy przychód tym wyższy podatek do zapłacenia! Korelacja pomiędzy wysokością przychodu a wysokością podatku na wykresie dwóch rzędnych daje...linię prostą! Stąd nazwa "podatek liniowy" - niestety wszystkie lewusy (wychowane na marksistowsko-leninowskiej ekonomii) nie chcą tego faktu zauważyć....
3. podatek liniowy jest podatkiem sprawiedliwym! Im więcej zarabiam tym więcej podatku muszę odprowadzić (co widać po wykresie liniowym...) odwrotnie!
Pielęgniarka (która w skali roku zarabia 10 000 zł ) płaci podatek 10 x mniejszy od maklera/brokera (który w skali roku zarabia 100 000 zł). To wydaje się być oczywiste ale nie dla zwolenników mar-leny...
4. intreresują mnie losy jednostki a nie państw czy narodów. Ale tam gdzie wprowadzono podatek liniowy rozwój gospodarczy jest dużo wyższy niż u nas. W Republikach Bałtyckich przyrost PKB jest na poziomie 14-17% rocznie. U nas kisi się ledwie na poziomie 5-6% czyli 3 razy mniej.... Podatek liniowy zapewnia dużo wyższe wpływy do budżetu aniżeli podatki progresywne - vide casus Słowacji*.
Jeśli chcemy dogonić standard życia państw Europy Zachodniej to PKB musi rosnąć (conajmniej) 3x szybciej niż obecnie. Chyba, że poziom życia przeciętnego Niemca mają osiągnąć dopiero...moje prawnuki!
5. wprowadzenie podatku liniowego (jako podatku prostego i przejrzystego) spowoduje natychmiastowe ograniczenie administracji podatkowej. Przy liniowym nie potrzeba tysięcy biurw, którym zycie upływa na lekturze PITów i szukaniu haków na podatników. Administracja podatkowa połyka ok.7% uiszczonego podatku. Ograniczenie personelu skarbowego skutkowałoby tym, iż zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na inne cele budżetowe.
6. wprowadzenie podatku liniowego oznacza jednoczesne skasowanie wszelkich ulg. Utrzymanie ulg oznacza tylko i wyłącznie progresywności (a właściwie degresywności) wobec określonej grupy podatników. Z faktu bycia określonej grupy podatnikiem (internautą, samotnym ojcem, właścicielem nieruchomości) płacę niższe podatki. SPRAWIEDLIWOŚĆ zakłada: albo każdemu coś albo nikomu nic.
Jeśli tak się dzieje, że państwo -za pomocą podatków - kreuje określony segment polityki społeczno-gospodarczej to ulgi podatkowe winny być dostępne dla OGÓŁU podatników!
Tyle nt. podatku osobistego od dochodów - inaczej nazywanym podatkiem bezpośrednim.
Podatek bepośredni (ze względu na interes jednostki) jest podatkiem skrajnie niesprawiedliwym! Albowiem ludzie idą do pracy z biedy! Skoro idą do pracy z biedy za amoralne uznać należy zachowanie państwa (pobieranie podatku), które ogranicza (a nawet uniemożliwia) wyjście z biedy!
Skoro kapitalizm to ustrój nieustannej konsumpcji to opodatkowana winna być konsumpcja! Jeżeli opodatkowana jest wódka to dokonując zakupu godzę się, iż z każdym wypitym kieliszkiem zasilam Skarb Państwa. I odwrotnie - jeśli jestem zagorzałym abstynentem to nie oddam fiskusowi nawet guzika! Kupując terenówkę, jacht, dom w górach godzę się na to, że płacę podatek (przyjmując nastepujący schemat:skoro stać mnie na luksus to stać mnie także na podatki).
Niestety u nas jest inaczej: skoro płacisz podatki to nie stać cię na cokolwiek innego...
Masz samochód i dojeżdzasz do pracy? No to płać! U nas litr benzyny kosztuje 4,30 zł a w USA ledwie 2,60 zł. I Amerykanie protestują, że drożyzna itp. U nas nikt nie protestuje bo vatem, akcyzą, opłatą paliwową trzeba finansować pomoc społeczną...
Masz pracę i państwo zabiera ci połowę wynagrodzenia (ZUS,zaliczka na dochodowy) to nie dziw się, że potem cie nie stać na zakup domu czy mieszkania... Nie dziw się albowiem twoje pieniądze idą na emerytury górników, dopłaty do paliwa rolniczego i do ZUSu (tj do twojej emerytury, której możesz nie dożyć...)
Taki oto mamy neoliberalizm....
No, lewusy! Co teraz napiszecie?
Idę zarabiać...
* nie chce mi się szukać linków. Informacji makroekonomicznych dotyczących m.in. Słowacji jest mnóstwo - dociekliwy znajdzie...
"Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda." ks. J.Tischner
A jo godom, że jest prowda, cało prowda i cało prowda całom dobem.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka