Preferencja czasowa tego rządu właśnie osiągnęła poziom grupy przestępczej. Oznacza to, że bieżący interes polityczny Donalda T. „Króla długu publicznego” stał się czymś nadrzędnym wobec tak fundamentalnych wartości jak praworządność, odpowiedzialność za przyszłe pokolenia, własność prywatna i wolność jednostki.
Jak donosi piątkowa Rzeczpospolita państwo zamiast zwrócić zagrabione przez komunistów popadające w ruinę nieruchomości ich prawowitym właścicielom postanowiło… dać im możliwość odkupienia zrabowanej własności. Nie skorzystanie z takiej oferty spowoduje sprzedaż nieruchomości w drodze przetargu. Jak widać nie ma granicy której nie mógłby przekroczyć „liberalny” rząd, aby zdobyć dodatkowe środki finansowe na pokrycie swoich długów. Ten przykład doskonale obrazuje jak niewiele wspólnego ma system gospodarczy w jakim żyjemy z ustrojem wolnorynkowym opartym na poszanowaniu własności prywatnej.
Przypomina mi to metody działania gangów samochodowych, które najpierw kradną samochód a następnie dzwonią do właściciela z ofertą odkupienia. Pospolity złodziej chce się jak najszybciej wzbogacić i krótkowzrocznie nie bierze pod uwagę negatywnych konsekwencji swojego zachowania, takich jak naruszenie czyjejś własności czy odpowiedzialność karna. Z przestępcami sytuacja jest o tyle prosta, że działają na ograniczoną skalę, naruszają prawo i są społecznie napiętnowani.
Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja, gdy mamy do czynienia z wybranym legalnie rządem o wysokim poparciu społecznym, który działając zgodnie z prawem stanowionym albo na jego granicy narusza pewne trwałe wartości dla osiągnięcia bieżących celów politycznych. Najprawdopodobniej konsekwencje takiej polityki „tu i teraz” rozłożą się w czasie, a odpowiedzialność się rozmyje. Głosy krytyczne ze strony ekonomistów czy organizowane przez Stowarzyszenie Koliber protesty przeciwko podwyżce podatku VAT i powiększaniu długu publicznego giną w medialnym szumie.
Problem rządu Donalda T. łączy się z problemem słabości ducha obywatelskiego w polskim społeczeństwie, które ulega sztucznie wykreowanym konfliktom nie dostrzegając realnych zagrożeń i w konsekwencji nie próbując się im przeciwstawić. Jeżeli obywatele nie dostrzegą, że największym zagrożeniem nie są dopalacze, hazardziści, piraci drogowi, pospolici przestępcy, palacze, kolejne odmiany grypy itp. tylko rząd i państwo biurokratyczne – nie ścigany przez nikogo „Król długu publicznego” w majestacie prawa będzie coraz śmielej sięgał do naszych kieszeni, organizował nam kolejne igrzyska i budował drugą Grecję.
O ile kiedyś liberałowie musieli walczyć z absolutyzmem monarchów stawiających się ponad prawem, tak dziś głównym zagrożeniem dla wolności i własności wydaje się być nieograniczona prawem naturalnym działalność demokratycznie wybranego rządu „liberałów’. Trzeba pamiętać, że są wartości takie jak życie, wolność i własność, których naruszanie przez rząd, nawet przy biernej aprobacie większości społeczeństwa, powinno wywoływać obywatelski bunt.
Arkadiusz Jałowiec



Komentarze
Pokaż komentarze (2)