Będąc w awangardzie europejskiej ściepy na tzw. pomoc Grecji w wyjściu z kryzysu, może warto czasem rzucić okiem na cóż to idą te nasze pieniądze. Z informacjami o monstrualnych rozmiarów socjalistycznej gangrenie toczącej ten południowy kraj zdążyliśmy się już w miarę zapoznać (choć mam nadzieję, że nie oswoić!). Historie o idących w setki euro dodatkach do pensji za „czyste ręce” (kolejarze zarabiający w ten sposób 7000 euro miesięcznie), pracę w budynku bez windy (tak, tak, państwo płaci Grekowi za to, że ten rusza swoje 4 litery wchodząc do roboty po schodach), czy sowitych dodatkach dla urzędników za pracę z… komputerem, krążą w sieciowym infoobiegu od dłuższego czasu.
Nowe światło na to, na co mogą zostać przeznaczone (jakże lekką rączką przez nas oddane) rezerwy finansowe NBP, rzuciła grecka Konfederacja Osób Niepełnosprawnych. Jej przedstawiciele ze zdziwieniem zauważyli, iż „ministerstwo pracy za niepełnosprawnych, którzy mogą się starać o rentę, uznało... pedofilów, ekshibicjonistów, sadomasochistów, piromanów i hazardzistów” (cyt. za „Gazetą Prawną”), „Początkowo trudno nam było uwierzyć w doniesienia z pogrążonego w kryzysie kraju. Przepisy o rencie dla pedofila znajdują się jednak na oficjalnej stronie internetowej ministerstwa pracy w Atenach”.
Okazuje się, że według greckiego rządu podpalacze, hazardziści czy pedofile wymagają większej pomocy socjalnej niż np. osoby chorujące na cukrzyce. Pierwsi z nich są bowiem niezdolni do pracy w 35%, a drudzy „jedynie” w 10%. Z tym wiąże się oczywiście odpowiednio większe wsparcie finansowe.
Trzeba przyznać, że socjalizm w greckim wydaniu bezsprzecznie dzierży palmę pierwszeństwa w propagowaniu „nowoczesności” i „postępu”. Podczas gdy w Holandii partia pedofilska ledwie raczkuje (proszę wybaczyć tę zbitkę słowną), mając problemy z wprowadzeniem swych postulatów do dyskursu politycznego, o reszcie pogrążonego w ksenofobii/ fundamentalizmie/ chrześcijańskich przesądach/ średniowieczu (niepotrzebne skreślić) kontynentu utrzymującego penalizację pedofilii nawet nie wspominając, rząd w Atenach odważnie narzuca nowe kierunki w międzynarodowym dyskursie o ochronie mniejszości, zapewniając środki pozwalające na swobodną realizacje swoich zainteresowań sporej grupie tego osobliwego marginesu społecznego.
Gdy więc następnym razem usłyszą Państwo o wzroście liczby podpaleń w Grecji, o przestępstwach związanych z hazardem, o zgwałconych dzieciach, to proszę nie zwalać tego na karb ekonomii, długów, etc. Tam nie ma żadnego kryzysu, tam największym niebezpieczeństwem jest postępująca atrofia zdrowego rozsądku. I to jest prawdziwe zagrożenie, przed którym trzeba się bronić.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)