Ostatnimi czasy dzień bez wyskoku Aleksandra Łukaszenki jest dniem straconym. Ex-dyrektor kołchozu nie zawiódł i tym razem ‒ okazało się, że Warszawa ma tajne plany roszczeń terytorialnych wobec Białorusi: „Rozumiem, jeśli jeden nasz sąsiad nie może się powstrzymać. Mówią przecież, że tam mają już mapy narysowane aż do Mińska i to niby terytorium Polski. Jakoś przecież trzeba te rysunki podpierać, umacniać, uzasadniać”.
Zatem każdy odpowiedzialny Białorusin powinien stać murem z Baćką, który jest gwarantem nie tylko taniej słoniny, wódki i kartofli, ale również granicy na Bugu. Opozycja antyłukaszenkowska sieje zamęt, a jej działania stanowią bezsprzecznie wodę na młyn odwetowców z Polski, którzy jak wiadomo czyhają tylko, aby rzucić się na niewinną błękitnooką Białoruś.
Czy Łukaszenkę spotka los bliższy Ceauşescu czy Jaruzelskiego ‒ to czas pokaże.Jak na razie miło czasem posłuchać, że ktoś mógłby nas się bać, mimo że w rzeczywistości to Warszawa może mieć zakusy na Mińsk, ale chyba Mazowiecki.
Zatem, Aleksandrze Grigorewiczu ‒ nie róbcie nadziei obywatelom tymi mapami! Chociaż, jak uczy Historia ‒ bywa tak, że dzisiejsza fantazja staje się jutrzejszą rzeczywistością, stąd być może doczekamy hasła: Wodzu, prowadź na Mińsk!
Tylko gdzie ten Wódz?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)