Sławomir Szczawiński i Anna Tańska mogliby się swoimi hasłami wymienić i nikt by tego nawet nie zauważył
Czy dobre hasło wyborcze jest w stanie przyciągnąć wyborców? Wydaje się, że tak, skoro partie polityczne wydają ogrom pieniędzy na dobrą i skuteczną kampanię wyborczą. Ale ta zasada jest ważna w globalnym świecie. W małym mieście wszyscy się dobrze znają i ranga haseł wyborczych jest z tego powodu mniejsza. A jednak kandydaci przedstawiają swoje hasła. Skoro przedstawiają - to my oceniamy.
Lapidarność, głupcze!
Dobre hasło wyborcze musi przede wszystkim dać się zapamiętać. Musi być zatem krótkie albo rytmiczne, albo też lapidarne, z charakterystyczną wpadającą w ucho frazą. Pomaga gra słów ("Prawy człowiek lewicy") albo związek z aktualnymi oczekiwaniami społecznymi ("Gospodarka, głupcze!").
Slogan wyborczy musi przecież pozwolić odróżnić kandydata od pozostałych. Dobrze by było, gdyby charakteryzował kandydata albo wskazywał jego program, kierunek zmian. Oba takie elementy zawierało hasło "Silny prezydent, uczciwa Polska", które dało Lechowi Kaczyńskiemu zwycięstwo w 2005 roku. Źle jednak, gdy hasło wyborcze jest zbyt długie, przegadane. Śmiesznie, gdy próbuje pouczać. Ponuro, jeśli to motto w poetyce Asnyka. Zgroza, jeśli się rymuje.
Hasło powinno mieć w sobie dynamit. JF Kennedy startował w 1961 roku z hasłem: "Now". Jedno słowo!...
W sztuce tworzenia haseł przodują Amerykanie, choć błąd robią ci wszyscy, którzy próbują skopiować pomysły zza oceanu. Hasło wyborcze Georga Busha "Bush, yes" przeniósł na grunt polski sztab wyborczy Mariana Krzaklewskiego. Hasło "Krzak, tak", było, delikatnie mówiąc, dziwne.
Hasło powinno też być bezpieczne tak by drobna jego zmiana nie obróciła go w swą karykaturę. Hasło Aleksandra Kwaśniewskiego z 1995 roku "Wspólna Polska" przerabiano na "Wspólna Poliska", a było to związane z aferą "Polisy", w którą zamieszana być miała późniejsza para prezydencka. A do wspomnianego już hasła "Krzak, tak" dopisywano po prostu drugie "tak" i dorysowywano pingwiny. A wchodziły wtedy "tak-taki", reklamowane właśnie pingwinami...
Świat według haseł
Jeśli chodzi o hasła dotychczas zaprezentowane przez kandydatów na burmistrza Lubawy, wieje nudą i brakiem kreatywności. Żadnej gry słów, lapidarności, odniesień, rytmu, nawiązania, nie mówiąc o dowcipie. Kandydaci nie przedstawiają ani siebie, ani swojego programu.
Hasło Macieja Radtke ma zaletę, której nie mają pozostałe: wyrażenie "To, co dobre, niech trwa!" może określać tylko tego kandydata. Niestety, tkwi w nim faustyczne przeświadczenie, że wszyscy wyborcy wołają w egzaltowanym zachwycie: "Trwaj, władzo, jesteś piękna...". Śmieszny narcyzm. Pochwalić też się trzeba umieć.
Sławomir Szczawiński i Anna Tańska mogliby się swoimi hasłami wymienić i nikt by tego nawet nie zauważył. A przecież główne zadanie hasła wyborczego to odróżnienie kandydata na tle innych. Gdzie charakterystyka? Gdzie wyjątkowość? Są to kandydaci opozycyjni. Gdzie zatem apel o zmiany? Gdzie zachęta, gdzie okrzyk wojenny?... Gdzie czasownik? Wykrzyknik? Imiesłów?
"Lubawa - Nasze Miasto - Nasz Dom" (Anna Tańska) to bardziej hasło promujące miasto niż kandydata w wyborach, i to promujące fatalnie. "Lubawa miastem przyjaznym dla Wszystkich" podobnie, choć kryje jeszcze drugie znaczenie. Sugeruje w nim, że chodzi o cel, o misję Sławomira Szczawińskiego i jego komitetu, ale gdzie konkret? Czy władzę czas zmienić, bo brak nam "przyjaźni"? Te hasła praktycznie są nieme, nic nie mówią, nie streszczają programu, niepotrzebnie zajmują miejsce na plakacie. No i po co te wyrazy z dużej litery w środku zdania?
A przecież można było pójść w inną stronę i spróbować w kilku słowach scharakteryzować siebie. Marek Borowski w prezydenckich w 2005 rokuł: "Prawy człowiek lewicy". Można? Można!
Nuda. Jeśli w Lubawie pojawią się plakaty i bilbordy z takimi właśnie hasłami wyborczymi, nie będą ze sobą "dialogować", "rozmawiać", żadnej wojny, walki, bitwy. Szczawiński nie przekona, dlaczego mamy zmienić władzę, Tańska nawet tego nie próbuje, natomiast Radtke postawi tezę, że wszystko jest ok i niczego zmieniać nie trzeba. Co za piękne czasy te hasła kreują...
Skierka słusznie napisała: "Zmieniam zdanie co do hasła wyborczego Szczawińskiego - na tle innych wypada już chyba najlepiej".
PS. Jerzy Brodowski, czwarty kandydat na burmistrza zaprezentował swoje hasło wyborcze już po napisaniu powyższego tekstu. Slogan "Dla dobra Lubawy" jest poprawnym, wyborczym hasłem, unikającym najważniejszych błędów popełnionych przez pozostałych kandydatów. Słabością jest jednak znów brak konkretu i "pazura". Mimo to, teoretycznie wydaje się najlepszym z zaprezentowanych haseł.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)