Symbolicznie ewakuacja na Węgry niczym się nie różni od ucieczki na Białoruś. Ewakuowawszy się na Węgry pan Romanowski się zamotał. Będzie teraz się musiał uczyć trudnego języka węgierskiego, bo zapewne spędzi w tym kraju ładnych parę lat. Gorsze jest to (oczywiście gorsze nie dla mnie, ale dla pana posła i jego partii), że wybrawszy Węgryrzucił cień prorosyjskości nie tylko na siebie, ale i na tę partię. Na pewno wykorzysta to Koalicja15 października, zwłaszcza w czasie kampanii wyborczej. Teraz już są poważne argumenty za tezą, że PiS tylko deklararatywnie jest antyrosyjski, a w głębi jest prorosyjski na wzór Orbana. Ta teza w tej kampanii na pewno wybrzmi głośno.
Jakie były inne możliwości? Co najmniej dwie, lepsza i gorsza.
Lepsza to Ameryka Południowa. Ladniejszy i prostszy języka, brak rosyskich skojarzeń, duże wpływy Opus Dei, co zapewne pomogłoby zrobić karierę na przykład biznesową. Wadą tego rozwiązania jest to, że jego przygotowanie wymagałoby czasu, a tego czasu nie było.
Druga możliwość to Słowacja. Gorsza niż Ameryka,lepsza niż Węgry. Nadal łaniejszy i prostszy język, Niestety również cień prorosyjskości, ale nie tak silny i nie tak trwały jak na Węgrzech. Co prawda Opus Dei ma tam wpływy śrenie, ale ze Słowacji można prowadzić interesy zarabiające w Polsce. Jeszcze pozostaje pytanie, czy Słowacja byłby równie jak Węgry chętna do udzielenia azylu. Tego nie wiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)