8 obserwujących
126 notek
90k odsłon
1071 odsłon

Dyktat Berlina.

Wykop Skomentuj37

"Zawsze byłem zwolennikiem dobrej współpracy z Niemcami, ale żeby tak bezdyskusyjnie przyjąć dyktat z Berlina, to tego nawet ja się nie spodziewałem..."

Jak wszyscy wiedzą, powyższe słowa wypowiedział nie kto inny a Donald Tusk. Przedstawiać go nie trzeba, wszyscy wiemy o kogo chodzi. Przejdźmy więc do rzeczy, a mianowicie po co zacytowałem to zdanie? Otóż dlatego, że nawet jak na DTuska są one zupełnie kuriozalne. I to z kilku powodów.

Po pierwsze, o jakim dyktacie  można w ogóle mówić, jeśli rzecz rozgrywa się na szczytach władz samej Unii Europejskiej?  Jak można posądzać tę organizację - ideał wszelkich cnót: demokracji, prawa, tolerancji i poszanowania odmienności o tak brutalną i niecną rzecz jak stosowanie dyktatu wobec mniejszości?  A na dodatek, jakby tego było mało, ów dyktat miał stosować rząd niemiecki, najbardziej przecież demokratyczny i postępowy rząd na świecie.

No nie, na takie stawianie sprawy zgodzić się nie można, nawet jak używa się jej w jedynie słusznym celu oplucia rządu premiera Morawieckiego. To czynić oczywiście można i trzeba, ale nie przy pomocy kłamstw i pomówień na temat Berlina. To chyba nawet Budka z Nitrasem rozumieją, a król Europy nie ogarnia???

Po drugie, nawet gdyby taka próba dyktatu była ze strony Berlina ( choć a priori wiadomo, że nie było, bo być nie mogło ) - to jak można wytykać komuś, że źle uczynił gdyż zastosował się do jedynie słusznych i przyjaznych sugestii - płynących od nieomylnej krynicy cnót i wiedzy wszelakiej - czyli kanclerz Merkel. No jak??? To przecież zwykła mowa nienawiści!

Po trzecie wreszcie: kto to powiedział. Ten oto mąż własnej żony, który przez cały okres swego premierowania w tym kraju, skrupulatnie i ochoczo wypełniał wszelkie sugestie i rady tego samego Berlina. Za co przecież dostał nie tylko ordery, ale nawet stanowisko w Brukseli.

A ponieważ ów mąż studiował historię, to jest szansa na to, że wie, iż Stanisław Szczęsny Potocki dostał ordery i stanowisko od pewnej niemieckiej ( z pochodzenia ) monarchini. Ale  nie przyszło mu do głowy by oskarżać carycę o niegodne uczynki wobec "tego kraju". Co jak co, ale tyle wiedział: nie uchodzi by lokaj krytykował swą panią! 

No cóż, ponoć historia powtarza jako farsa. W tym przypadku, na pewno !






Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka