124 obserwujących
504 notki
962k odsłony
  2539   1

Ciągle u boku…

Ekspert Defence24. komandor Maksymilian Dura mówił w radiu TOK FM (18.08.2016):

Cechą charakterystyczną naszego systemu obronnego jest to, że my jako państwo, nigdy nie zakładaliśmy, że Polska może samodzielnie przeciwstawić się takiej potędze jaką jest np. Rosja. To jest niemożliwe. Dlatego nasze czołgi oraz systemy wojsko-lądowe mają za zadanie pomóc w pierwszym momencie, tzn. mają zatrzymać pierwsze uderzenie, nawet nie zatrzymać, bo to może być trudne ale spowolnić to uderzenie, po to aby nasi sojusznicy jeżeli będzie taka potrzeba nam pomogli.”

Bez sojuszników ani rusz

Pogląd kogoś, kto w sprawach uzbrojenia, kierowania siłami zbrojnymi i innych kwestiach związanych z obronnością Polski potrafi mówić sensownie musi zastanowić. Ten głos oddaje to, co sądzą odpowiedzialni za obronność RP. Liczą oni, tak jak w 1939 r., że nasi sojusznicy nam pomogą „jeżeli będzie taka potrzeba”. Nie zastanawiają się co zrobią, jeśli sojusznicy w naszej potrzebie uznają, że oni takiej potrzeby nie mają. No i najważniejsze - skoro „my jako państwo nigdy nie zakładaliśmy” to skąd wiadomo, że Polska nie może „samodzielnie przeciwstawić się takiej potędze jaką jest np. Rosja"?

W 1920 r. to przecież Polakom udało się.

imageW każdym razie obowiązujący i powszechnie przyjmowany w Polsce pogląd głosi, że bronić się możemy tylko u boku sojuszników.

Przed laty, gdy w Akademii Obrony Narodowej zbierałem materiały do doktoratu zauważyłem, że brak przekonania o istnieniu możliwości obrony Polski cechuje nie tylko polityków, ale także kadrę zawodową sił zbrojnych RP. Badania socjologiczne mówiły, że aż 95 proc. ankietowanych oficerów WP na pytanie: „czy Polska jest w stanie samodzielnie przeciwstawić się ewentualnym zagrożeniom militarnym?” udzieliło odpowiedzi – „NIE!”. (Olszewski R., Weryfikacja poglądów na odstraszanie militarne, „Myśl Wojskowa”, nr 2/1996).

W przypadku wojskowych to przekonanie mogło być następstwem wiedzy pobieranej w okresie PRL. Kadrze sił zbrojnych PRL dowództwo sowieckie wpoiło taktyczno-operacyjne spojrzenie na wojnę - strategia była zastrzeżona dla dowódców sowieckich. Natomiast w akademiach wojskowych ZSRR uczono ofensywnych metod walki przekonując, że zwycięstwo na wojnie będzie pochodną materialnej przewagi, tj. trzeba mieć więcej czołgów, samolotów, dział, a „wyścig zbrojeń” był głównym polem rywalizacji z NATO. Podobny, „materiałowy” punkt widzenia, był przyjmowany na Zachodzie i w obliczu przewagi sił lądowych Układu Warszawskiego zamierzano użyć broni atomowej.

Przekonanie, że Polska nie ma możliwości stworzenia samodzielnej obrony oznacza, że Polacy nie mają ciągle zdolności strategicznego myślenia – jak zauważył Piłsudski jeszcze w 1928 r.

Dwa scenariusze

imageW 1998 r. ukazała się w USA książka “The Next War” . Napisali ją Caspar Weinberger, były sekretarz obrony w administracji prezydenta Ronalda Reagana i Peter Schweizer, znany amerykański komentator polityczny, autor książki „Victory” o kulisach finansowania polskiej opozycji przez amerykańskie służby tajne w latach PRL.

imageDziesięć lat później, w 2008 r., ukazała się inna książka – “The Next 100 Years: A Forecast for the 21st Century”. Jej autorem był politolog George Friedman zajmujący się geopolityką i strategiami. Friedman założył i kierował agencją Stratfor nazywaną „cieniem CIA” wydającą dzienne (daily intelligence briefing), stanowiące jedno z ważnych źródeł informacji o zagrożeniach bezpieczeństwa światowego.

Obie książki ukazały się też w Polsce. Pierwszą pod tytułem „Następna wojna światowa” w 1999 r. ogłosiło wydawnictwo Albatros. Drugą zatytułowaną „Następne 100 lat. Prognoza na XXI Wiek” wydała w 2009 r. oficyna AMF Plus, z kuszącym polskiego czytelnika podtytułem „Mocarstwo nad Wisłą”. Obie książki kreślą wizje przyszłości naszego kraju, bardzo różniące się wizje – dodajmy.

imageWeinberger i Schweizer napisali czarny scenariusz: przedstawia on m.in.: inwazję Korei Północnej na Południową i Chin na Tajwan, objęcie władzy w Rosji przez dyktaturę, zajęcie Europy Zachodniej przez armię rosyjską, poprzedzone inwazją na Polskę i atakiem nuklearnym na wojska NATO, wojnę Japonii z sąsiadującymi z nią państwami rejonu Pacyfiku oraz USA z Iranem i Meksykiem. W tym scenariuszu Polskę spotyka marny los - zostaje zmieciona z powierzchni ziemi potężnym uderzeniem rosyjskich dywizji. W polskiej recenzji książki można przeczytać, że: „Zamieszczone opisy przebiegu wydarzeń tchną autentyzmem, dzięki dostępowi autorów do wiedzy na temat najnowszych technologii wojskowych, prognoz demograficznych, psychologicznych portretów przywódców państw i analiz sytuacji politycznej w różnych krajach świata. Autorką przedmowy do książki jest była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher.”

Inaczej widzi przyszłość świata i Polski George Friedman. W jego prognozie, optymistycznej dlaimage USA, szczególne miejsce przypada Polsce. Scenariusz Friedman’a przewiduje, że XXI wiek będzie nadal okresem wzrostu pozycji Stanów Zjednoczonych w świecie, a osłabienia Rosji, Niemiec, Francji i Chin. Zapowiada pojawienia się nowych potęg światowych, jak Japonia, Turcja i… Polska. A polski recenzent pisze o książce: „Napisana z wielkim wyczuciem i zmysłem analitycznym, który przyniósł George’owi Friedmanowi sławę uznanego eksperta w dziedzinie geopolityki i prognozowania, książka ‘Następne sto lat’ przedstawia fascynującą wizję tego, co nas czeka.”

Mamy więc napisane w USA dwa scenariusze: w jednym zapowiada się klęskę Polski napadniętej przez Rosję, a w drugim przegraną Rosji w rywalizacji z mocarstwową Polską.

Co więc nas, Polaków, czeka?

Dziś mamy obecność wojsk USA w Polsce (wzmocnienie flanki wschodniej NATO) i podjęto budowę geopolitycznej wspólnoty Trójmorza – to jest bliskie wizji prof. Friedmana. Z drugiej strony jest jednak agresywna Rosja (ćwiczenia Zapad), mamy swoisty najazd muzułmański na Europę Zachodnią, cywilizacyjny kryzys Zachodu, wisząca groźbę wybuchu wojny nuklearnej na Dalekim Wschodzie.

Co jest bliższe - czarny scenariusz nakreślony przez Weinbergera, czy to co prognozuje Friedman?image

Dla Polski - moim zdaniem - wypływa taki wiosek, że warto jednak zbadać, czy rzeczywiście nie mamy możliwości, aby samodzielnie przeciwstawić się takiej potędze jaką jest np. Rosja.




Opublikowane na stronie image

Lubię to! Skomentuj141 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka