Były wiceminister obrony, sekretarz stanu w MON w rządzie PiS Bartosz Kownacki w Telewizji wPolsce24 powiedział, że w sprawie SAFE mamy do czynienia z „paskudną manipulacją, którą robi Donald Tusk”.
Wiadomo, że środki pożyczone mają być przeznaczone na ponad 100 zadań. Lista tych zadań została utajniona (???). Posłowie mogą się z nią zapoznać w tajnej kancelarii sejmu.
Poseł Kownacki zapoznał się i mówi: „Jestem naprawdę tutaj w bardzo trudnej sytuacji, bo rozmawiam czasem ze związkowcami, z ludźmi, którzy się tym zajmują w poszczególnych zakładach. Oni rzeczywiście żyją nadzieją, że jakieś pieniądze dostaną. Niektóre z tych zakładów są w dramatycznej sytuacji. Nie mogę mówić tego, co wiem, ale jest wielka manipulacja Donalda Tuska.” I dodawał: „Wielu się zdziwi w momencie, kiedy ta lista zostanie jawna czy zdziwi się, że na przykład nie dostaje zamówień. Widziałem tego faceta, przepraszam, polskiego premiera, który się nagrywa na tle różnego rodzaju sprzętu wojskowego. A ja znam tę listę i wiem, że on bzdury mówi. On po prostu kłamie. Wiem, że niektóre zakute łby nawet to kupią i będą na niego głosowały, ale ale jest jakaś granica, minimum przyzwoitości, niegrania aż do tego poziomu ludzkimi emocjami.”
Poseł Kownacki zajmował w MON stanowisko takie samo jak ja w latach 1997-2001. Też jako sekretarz stanu w MON zajmowałem się techniczną modernizacją armii (armato-haubica Krab to przecież „moje” dziecko). Znam dość dobrze polski przemysł zbrojeniowy. Poseł Kownacki - moim zdaniem - dobrze wie, co mówi.
…………………..
Zastanawiam się nad merytorycznym znaczeniem programu SAFE, który podobno rządzący (wśród nich chyba też minister od UE, dziś rzecznik rządu Adam Szłapka) wymyślili w czasie polskiej prezydencji w UE.
Słyszymy, że to co ma być kupione za ogromną pożyczkę ustalali wojskowi - wymienia się nazwiska generałów, których przecież „PiS powołał na stanowiska”. Jednak doniesienia medialne mówią, że generałowie mieli dwa dni na stworzenie listy potrzeb, którą następnie cywilni urzędnicy KP RM korygowali. Dostosowywali do oczekiwań Komisji Europejskiej. Wojskowi nie mieli żadnego wpływu na ostateczny kształt listy. Nie mają też wpływu na terminy realizacji zadań (bardzo krótkie – zawarcie umów na ponad 180 mld zł w dwa miesiące).
Ponadto wiadomo, że z tej pożyczki SAFE mają być finansowane też zadania dla MSW i część tych pożyczonych pieniędzy (pełnomocnik od SAFE mówiła, że parę procent) ma trafić na Ukrainę.
W jakim też zakresie z tych środków będzie finansowana budowa planowanych fortyfikacji na granicy wschodniej (Tarcza Wschód)?
Wreszcie najważniejsze: dla jakiej armii, jakie zadania wykonującej mają posłużyć zakupy z SAFE?
Uzbrojenie i sprzęt są tylko "narzędziami", którymi wojsko ma wykonać obronę kraju. Jaka to ma być obrona? Defensywna, obrona tylko własnego terytorium, czy może ofensywna – pozyskujemy zdolności działania poza granicami Polski, w całym regionie. Chociażby tylko wykonując operacje wspomagające państwa nadbałtyckie (przesmyk suwalski), likwidując przy tym kaliningradzką eksklawę.
Polska jest kluczową siłą na wschodniej flance NATO, czy to powoduje jakieś zadania, które będzie wykonywać polska armia?
Rządzący podnoszą hałas, zbroić się, zbroić, bo wojna tuż, tuż…. To samo zresztą powtarza opozycja. Ale w co się zbroić, do czego i dlaczego, tak jakby nie wiadomo.
Istnieją poważne obawy jaką rolę fatalną może odegrać pożyczka SAFE w polskiej polityce. Nie można jednak wykluczyć, że będą to też pieniądze wyrzucone w błoto.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)