90 obserwujących
355 notek
612k odsłon
2994 odsłony

Pamięć to za mało

Wykop Skomentuj88

imageW okresie PRL system militarny miał charakter ofensywny, był zdominowany przez struktury i środki ofensywne. Tak jak chciał ZSRR w siłach zbrojnych PRL dominowały wojska operacyjne przeznaczone do ataku.

Po 1989 roku i zakończeniu żywota przez „Polskę Ludową” należało zbudować system służący obronie kraju, a więc defensywny. Jednak mimo niekończących się reform i zmian w wojsku nie stworzono takiego systemu obronnego. Co więcej Polska tworzyła ekspedycyjny, a więc ofensywny system wojskowy, tym razem na potrzeby misji zagranicznych. Wymownym dowodem forsowania takiego modelu armii była likwidacja (przez kolejnych szefów MON w latach 2003-2009) zasadniczego środka obrony państwa – wojsk Obrony Terytorialnej. Przy tym pocieszano/pociesza się Polaków, że należymy do NATO, co gwarantuje krajowi bezpieczeństwo. imageSojusze wojskowe są rzeczywiście uznanym sposobem na zwiększenia własnego bezpieczeństwa. Trzeba jednak pamiętać, że sojusznicy mogą zawieść i jeśli od nich tylko zależy nasze bezpieczeństwo, to taka polityka - czego doświadczyła Polska w latach II wojny światowej - może zakończyć się katastrofą,.

W XX wieku Polacy nie potrafili sięgać po środki właściwe dla obrony kraju. Sprowadzano obronę do walk manewrowych własnych wojsk operacyjnych, co było widomym przejawem braku zrozumienia jak należy bronić się. Posługiwano się przejmowanymi do mocarstw nieodpowiednimi dla polskich warunków schematami doktrynalnymi w budowaniu sił zbrojnych. Nie docierało do głów decydentów, że nie da się obronić kraju dysponując tylko relatywnie małą w stosunku do sił agresora manewrową armią ofensywną.

Zwłaszcza po zakończeniu II wojny światowej Polacy wykazywali brak wiary w narodowe zdolności do obrony kraju. Nie tylko przeciętny obywatel, ale także osoby należący do elity państwa uważały, że skoro Polska nie jest mocarstwem, to w razie wojny jest skazana na przegraną. Wola oporu w świadomości Polaków, kształtowana przez wrogą propagandę, kojarzyła się z nieszczęściami i niechybną przegraną. Nie było w Polsce myślenia nad sposobami skutecznej obrony realizowanej własnymi siłami, zależnymi od nas, a nie od zewnętrznych ośrodków decyzyjnych.

Głównym problemem polskiej obronności Polski jest stworzenie strategii, która wykazywałaby jak można uzyskać skuteczność oporu w obliczu przewagi napastnika. W jaki sposób go odstraszyć, aby odstąpił od zamiaru ataku na nasz kraj.

imageKiedy rządy w Polsce po wygranych wyborach obejmowała formacja Zjednoczonej Prawicy udzieliłem wywiadu dla portalu Fronda. Mówiłem w rozmowie z red. Jakubem Jałowiczorem, że chciałbym, aby Dobra Zmiana objęła też wojsko. I mówiłem na czym to miałoby polegać. Było dla mnie oczywiste, że najpierw trzeba opracować nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego i z niej wynikającą Strategię Obronności RP. Potrzebna była nowa strategia obronności wskazująca jakim środkami możemy przeciwstawić się zagrożeniom militarnym. Dzięki strategii można byłoby też sprawdzić, czy siły zbrojne RP są w stanie jej założenia zrealizować.

Mówiłem, że trzeba będzie przeprowadzić tzw. audyt badający możliwości i zdolności sił zbrojnych. Stwierdzić jakie występują braki i ustalić jak je usunąć. Trzeba określić jakimi środkami obrony Polska powinna dysponować i wyrażałem przekonanie, że jednym z nich powinny być wojska terytorialne.

Dopiero na takiej podstawie należało konstruować plany modernizacji armii i określać wysokość wydatków obronnych.

imageUważałem że nową strategię można opracować w stosunkowo krótkim czasie, nawet w kilka miesięcy. Tylko trzeba chcieć to zrobić - podkreślałem. Danych do konstruowania strategii dostrzegałem wiele i było tylko problemem, czy zostanie użyte odpowiednie instrumentarium intelektualne, jakim mieli posłużyć ludzie, którzy strategię będą tworzyć. Mówiłem, że wprawdzie bez nowej strategii można rozważać co trzeba mieć na uzbrojeniu np. w wojskach lądowych, w Marynarce Wojennej i czym ochronić przestrzeń powietrzną kraju, jednak kwestia czy i na ile to uzbrojenie będzie użyteczne w obronie odpowie tylko właściwa strategia. Uzbrojenie, a więc narzędzia walki dobiera się do zadań, a zadania wynikają ze strategii. Taka powinna być logika postępowania w MON.

imageOczywiście sam proces modernizacji armii powinien być przeprowadzany sprawnie. Zakupy zgodne z kierunkami uzbrojenia armii wynikającymi ze strategii. Należało odejść od dotychczasowej praktyki, gdy MON ciągle zapowiadał jakieś zakupy uzbrojenia i nie wiele z tego wychodziło. Program modernizacji armii jak dotąd przypominał chińską operę, w której artyści śpiewają „uciekajmy, uciekajmy” i… stoją w miejscu.

W mojej ocenie (w końcu 2015 roku) naprawa systemu obronnego RP wymagała co najmniej dziewięciu lat. Jeśli jednak rządzący mieliby dwie kadencje, to nawet w przypadku zmiany władzy poczynione prace zostałby rozpędem zakończone. Byłem też przekonany, że jeśli chodziło o system obrony terytorialnej, to można byłoby w ciągu dwóch lat zbudować jego zręby.

Wykop Skomentuj88
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo