Sindbad Żeglarz Sindbad Żeglarz
55
BLOG

Największy obciach to ględzenie o … obciachu!

Sindbad Żeglarz Sindbad Żeglarz Polityka Obserwuj notkę 0

Pan Marek Migalski podjął – nie pierwszy raz – dyskusję na temat „obciachu” w kontekście wyborów i sympatii politycznych. Łatwo zrozumieć powody, dla których człowiek prawicy angażuje się w tego typu dywagacje i bierze udział w konkurencji, która zyska niebawem miano "rzutu obciachem". Wydaje się jednak, że zaangażowanie w tę akurat konkurencję nie ma wielkiego sensu; zwłaszcza, jeśli zawodnik jest doktorem politologii oraz europosłem w jednej osobie.  

 

Powody ciągłego wracania do sprawy „obciachu” są następujące: wielu sympatyków, a nawet polityków Prawa i Sprawiedliwości to osoby „poranione” ciągłą nagonką mediów, które przedstawiają tę partię jako stado głąbów ze słomą w butach i o. Rydzykiem w klapie. W myśl tej propagandy – którą podchwyciła machina wyborcza PO – głosowanie na PiS jest „obciachem”. Tutaj właśnie wkracza pan Migalski i błyskawicznie – bo już dwa lata po zwycięstwie powyższej propagandy – odbija piłeczkę: „obciach to nie PiS, obciach to PO”

 

Czy to poważna debata…? Zależy z której strony patrzeć. Jeżeli część publiki złapie przynętę i przylepi Platformie nalepkę „obciachu”na czoło, to pan Migalski będzie mógł sobie pogratulować. Niemniej jednak mówimy tutaj o ewentualnych sukcesach propagandzisty, a nie polityka, który chce zmieniać świat na lepsze.

 

Mówiąc wprost, pan europoseł próbuje nas wciągnąć w kolejną rundę wzajemnego szczucia między głównymi partiami; szczucia, którego merytoryczna zawartość jest zerowa. Mówiąc jeszcze dosadniej, jest to apel do instynktu kibola, który żyje jedną tylko ambicją: żeby dokopać drużynie przeciwnej, wyśmiać jej członków oraz wyszydzić lidera. Oczywiście byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby nagle się okazało, że to akurat Migalski jest głównym winowajcą, który upowszechnia taką postawę. Niemniej jednak, skoro dziarsko włączył się w ten nurt, to warto na ten temat napisać. Tym bardziej, że w przeszłości jego analizy bywały ciekawe, a nawet pomagały zrozumieć różne procesy polityczne.

 

O ile pamiętam, to właśnie pan Migalski wprowadził do obiegu, a przynajmniej spopularyzował, regułę wedle której „gdzie dwóch się bije, tam trzeci … traci”. Dzisiaj należy ona do abecadła politycznych komentatorów. Tłumaczy zarazem, po co główne partie skaczą sobie do oczu z byle powodu: one nie tylko zohydzają głównego konkurenta, ale także eliminują całą resztę, która nie została dopuszczona do przedstawienia. Znajomość tej reguły może być wskazówką dla świadomego obywatela, żeby ignorował spory, które nie mają meritum, a więc są wewnętrznie puste. Trudno o lepszy przykład niż spór wzniecany wokół pytania, która partia jest najbardziej „obciachowa”.

NAJLEPSZE WPISY Jarosław Kaczyński nic już (raczej) nie osiągnie http://szerokierondo.salon24.pl/293312 Tomasz Sakiewicz wśród narodu właściwego http://szerokierondo.salon24.pl/263323 Radio Kraków: Korwin-Mikke kontra Margaret Thatcher http://szerokierondo.salon24.pl/195450 Dowcip Bielana: prezydent USA uchyla się od prawyborów !?!? http://szerokierondo.salon24.pl/165255 Wszystkie wolty Marka Jurka http://szerokierondo.salon24.pl/187020 Władysław V: Pieśń o zatrzymaniu Kaczora http://szerokierondo.salon24.pl/192332 Jarosław, kolega dr Migalskiego http://szerokierondo.salon24.pl/182447 (Gen. Franco + Bellona) = tortury dla czytelników http://szerokierondo.salon24.pl/167932

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka