Dzisiaj w Parku im.gen.Orlicza-Dreszera na Mokotowie usłyszałem Prezesa Środowiska AK Baszta Wojciecha Militza opowiadającego o tym czym powstanie było dla nich, a czym jest dzisiaj. Człowiek mający 84 lata mówił, a nie przemawiał. Mówił tak, że każde słowo trafiało najpierw do serca, a potem do rozumu...Mówił pięknie, w odróżnieniu do polityków przemawiających tak sobie do swoich potencjalnych wyborców. Gdyby Powstanie Warszawskie, albo coś podobnego wybuchło dziś, to pewnie ci politycy by pouciekali, a mielibyśmy znów w Warszawie prawdziwych bohaterów. Powstańcy Warszawscy to byli zwykli ludzie, którym czas zabrał możliwość wyboru. Oni musieli walczyć, nawet jak ktoś po latach miałby powiedzieć, że to bez sensu.
Niebo złote ci otworzę...(K.K.Baczyński)
Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świt.
Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę z rzeczy cienie,
które prężą się jak kot,
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.
I powietrza drżące strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn,
aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe światła pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.
Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.
15. VI. 1943 r.
Śpiew z pożogi, 1947




Komentarze
Pokaż komentarze (2)