Pisząc swój pierwszy artykuł ("Polska Wikipedia w pułapce granic z 1939 r."), nie spodziewałem się, że okaże się on jednocześnie ostatnim. Niestety, atmosfera dyskusji w tym miejscu przerosła moje najśmielsze oczekiwania - i to w sposób skrajnie negatywny. Po długim namyśle uznałem, że dalsze prowadzenie bloga w takich warunkach nie ma żadnego sensu.
Dlaczego odchodzę?
Przede wszystkim: NIE ZAMIERZAM KARMIĆ TROLLI. Zamykam bloga z powodu atmosfery, która uniemożliwia rzetelną wymianę myśli. Zamiast merytorycznej debaty o błędach w kategoryzacji Wikipedii, spotkałem się z falą agresji i insynuacji. Co więcej, zjawisko to przybrało komiczną formę: z dużą dozą pewności można stwierdzić, że przynajmniej dwóch najbardziej "aktywnych" oponentów to jedna i ta sama osoba, prowadząca "dialog" z dwóch różnych kont. Dowód? To banalnie proste: zadałem konkretne pytanie pierwszemu profilowi, a odpowiedź przyszła natychmiast z drugiego profilu - do którego pytanie w ogóle nie było kierowane. Oskarżenie o bycie sztuczną inteligencją w ustach kogoś, kto sam prowadzi teatr jednego aktora z użyciem multikonta, zakrawa na kiepski żart.
Poziom intelektualny moich oponentów nie pozwala na prowadzenie debaty. Najbardziej uderzające jest to, że większość komentujących skupiła się WYŁĄCZNIE na wątku ukraińskim (sic!), traktując go jak płachtę na byka. Zignorowali przy tym całkowicie sedno mojego artykułu - liczne błędy w kategoryzacji dotyczące m.in. Prus Wschodnich czy Śląska. Do tej pory sądziłem, że taka zawziętość w atakowaniu Ukraińców wynika głównie z nierozliczonego ludobójstwa na Wołyniu oraz państwowej gloryfikacji Bandery i UPA na Ukrainie - co mnie osobiście również głęboko razi i co z pełną mocą potępiam. Jakże się myliłem! Dyskusja pod moją notką pokazała, że wcale nie chodzi tylko o rozliczenie zbrodniczej ideologii. Tu chodzi o znacznie głębszy, nacjonalistyczny dogmat: Ukraińcy w ogóle nie mają prawa do tych ziem, bo to "od wieków polskie ziemie", granice Ukrainy to "rysunki w paincie", a Lwów to "miasto tak samo polskie jak Poznań". To fundamentalny błąd historyczny. W Poznaniu mieliśmy do czynienia z jasną sytuacją: Polacy w Powstaniu Wielkopolskim walczyli u siebie, na własnej ziemi, przeciwko niemieckim dążeniom do utrzymania kontroli kolonialnej nad obszarem, który był etnicznie i historycznie polskim. Tam Polacy byli ofiarą, a Niemcy - oprawcą. Tu nie było dwóch równorzędnych racji, bo niemieckie panowanie opierało się na zniewoleniu narodu polskiego. We Lwowie sytuacja była zupełnie inna: to był spór dwóch stron, z których każda miała własne, silne prawo do ubiegania się o to miasto. Wara stąd Austrii, wara Rosji czy ZSRR, wara Niemcom - oni wszyscy byli tam jedynie okupantami. Ale Ukraińcom nie wara! To był spór dwóch równorzędnych podmiotów, z których każdy miał własną rację i prawo do samostanowienia. Nikt poza Polakami i Ukraińcami nie posiadał do tych ziem żadnego moralnego czy historycznego tytułu. Tymczasem logika moich oponentów prowadzi do przerażających wniosków. Traktują oni Ukraińców nie jako stronę w historycznym sporze, lecz jako "czwartego okupanta" - zrównując ich z austriackim zaborcą - tylko dlatego, że "przed zaborami były to ziemie polskie". Stosują dokładnie tę samą retorykę, którą sami wytykają współczesnym nacjonalistom ukraińskim, gdy ci negują polskie prawa do Przemyśla czy Chełma (powołując się na Ruś sprzed czasów Kazimierza Wielkiego). Według ich logiki, Ukraińcy nie mają prawa walczyć nie tylko z Polską o ziemie RON z 1772 r., ale nawet z Rosją o ziemie za Dnieprem - no bo przecież "przed zaborami była tam Rosja". To czysta hipokryzja: stosują dokładnie te same anachroniczne argumenty, które u innych tak zaciekle zwalczają. Nie zrozumieli nawet sensu artykułu. Moim celem było wyłącznie wskazanie, że Wikipedia traktuje Ziemie Odzyskane po macoszemu, nie tworząc dla nich żadnej struktury kategoryzacyjnej, podczas gdy Kresy mają rozbudowaną siatkę kategorii, często pełną błędów merytorycznych. Niestety, dla moich rozmówców to było zbyt złożone. Rzucili się na wątek ukraiński jak wściekłe psy. To dyskusja, do której poziomu nie zamierzam się zniżać.
Wśród tej fali emocjonalnych ataków pojawił się jednak jeden głos rzeczowy. Jerzy789 słusznie zauważył, że obecna kategoryzacja Wikipedii (marginalizująca Ziemie Odzyskane) może być interpretowana jako wpływ rewizjonistycznej narracji niemieckiej. Właśnie o tym mówiłem: o braku rzetelnej struktury informacyjnej, która pozwalałaby nam opisywać te tereny w sposób autonomiczny i zgodny z polską racją stanu, zamiast tkwić w systemie pojęć narzuconym przez inne państwa. Dziękuję za ten głos - to był jedyny komentarz, który nie sprowadzał dyskusji do poziomu ataków osobistych czy ideologicznych inwektyw. Dziękuję również tym wszystkim nielicznym czytelnikom, którzy w tej krótkiej, lecz burzliwej wymianie zdań, kliknęli łapki w górę pod moimi komentarzami i polubili mój artykuł. Rozumiem, że baliście się zabrać głos w komentarzach - nikt nie chce karmić trolli. Dlatego to ja biorę na siebie ciężar zamknięcia tego miejsca.
To nie jest koniec mojego bloga - to tylko koniec jego obecności w tym miejscu. Kiedy emocje opadną, wrócę do pisania. Wznowię działalność w nowym, bardziej sprzyjającym otoczeniu, gdzie mój pierwszy artykuł pojawi się ponownie w lekko zmodyfikowanej formie. Nie nastąpi to jednak w niedługim czasie. Planuję swój powrót wtedy, gdy w Wikipedii podejście do kategoryzacji Ziem Odzyskanych się nie zmieni - wtedy wrócę, by ponownie wytykać publicznie te systemowe zaniechania. Nie zdradzę jednak gdzie, bo nie chcę dawać satysfakcji tym, którzy woleli mnie atakować, zamiast czytać ze zrozumieniem - nie dam Wam okazji do śledzenia mnie i szukania powodów do dalszych zaczepek. Wybiorę nową lokalizację w ciszy i potajemnie. Ta przestrzeń była jedynym miejscem, w którym w ogóle mogliście mnie znaleźć - od teraz zostawiam Was z echem własnych ataków.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)