W jednym z warszawskim hoteli w nocy z 11 na 12 stycznia miało dojść do gwałtu z udziałem młodego funkcjonariusza policji. Spędził on - według wstępnych ustaleń - kilka minut w pokoju hotelowym z 28-latką, która zgłosiła przestępstwo. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. To kolejna sprawa, która kładzie się cieniem na wizerunku policji - po zarzutach dla funkcjonariusza, który w ośrodku w Piasecznie dokonał gwałtu na stażystce.
Zgłoszone molestowanie seksualne
Warszawska komenda informuje, że w nocy z 11 na 12 stycznia w mokotowskim hotelu miało dojść do molestowania seksualnego kobiety przez funkcjonariusza policji. Napaść została zgłoszona organom ścigania przez 28-latkę, która najpierw poinformowała recepcję o skandalicznym zachowaniu mężczyzny. Przybyli na miejsce policjanci potwierdzili, że sprawcą był ich młody kolega, odbywający staż w stolicy. Według ofiary, funkcjonariusz włamał się do jej pokoju hotelowego. Wersja policji różni się od relacji 28-latki.
Opuścił pokój po 4 minutach
- Skierowani na miejsce policjanci ustalili, że wskazanym przez zgłaszającą mężczyzną jest funkcjonariusz, który aktualnie odbywa staż adaptacyjny na terenie stolicy. Do zdarzenia miało dojść w czasie poza jego służbą. Informacja dotycząca zgłoszenia została niezwłocznie przekazana do Komendy Stołecznej Policji - czytamy w oświadczeniu.
- Ze wstępnych ustaleń, w tym zapoznania się z monitoringiem funkcjonującym na terenie hotelu, wynika, że nie miało miejsca włamanie do pokoju. Kobieta stojąca przed drzwiami pokoju przekazała mężczyźnie kartę magnetyczną w celu otworzenia drzwi, a następnie razem weszli do środka. Mężczyzna opuścił pokój po niespełna 4 minutach - dodała stołeczna komenda.
Zarzuty za gwałt. Policja w wizerunkowych opałach
To niejedyny skandal z udziałem funkcjonariuszy policji w ostatnich tygodniach. Funkcjonariusz, Marcin J., usłyszał zarzuty gwałtu. Śledczy zarzucają mu popełnienie przestępstwa o charakterze seksualnym, do którego miało dojść poza pełnieniem służby. Według Republiki, policjant dusił ofiarę na terenie jednostki w Piasecznie, a od gwałtu do zatrzymania minęło około 12 godzin, bo - jak podawał Onet - po zdarzeniu koledzy z formacji odwieźli go do domu. Po 5 godzinach J. został przebadany alkomatem - miał ok. 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Mężczyzna nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, które są obecnie analizowane przez organy ścigania. W związku ze sprawą policjant został zawieszony w obowiązkach służbowych do czasu jej zakończenia. Za zarzucany czyn grozi mu wieloletnia kara pozbawienia wolności do 15 lat.
Red.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo