W warszawskim oddziale prewencji policji w Piasecznie doszło do dymisji na szczeblu dowódczym - to pokłosie gwałtu na młodej policjantce w jednostce przez jej przełożonego.
Konsekwencje wobec policjantów za aferę obyczajową
Zdymisjonowany został zastępca dowódcy warszawskiego oddziału prewencji policji, który nadzorował 9. kompanię OPP. To właśnie jej dowódca jest podejrzany o zgwałcenie podwładnej funkcjonariuszki, o którym informowała Republika. Zdymisjonowany oficer pełnił służbę w noc zdarzenia i odpowiadał za bezpośredni nadzór nad podległymi mu policjantami.
Głównym powodem decyzji personalnej było – jak wskazują źródła – nienależyte wykonywanie obowiązków nadzorczych. Dymisja ma charakter dyscyplinarny i wpisuje się w szersze działania mające wyjaśnić, czy w jednostce nie doszło do systemowych zaniedbań.
Gwałt na policjantce - polityczna wojna
Do przestępstwa miało dojść 3 stycznia na terenie jednostki policji w Piasecznie. Według dotychczasowych ustaleń sprawcą miał być dowódca jednej z kompanii, który w chwili zdarzenia był pod wpływem alkoholu. Mężczyzna jest podejrzany o zgwałcenie młodej policjantki - swojej podwładnej. Informację o tym skandalu cztery dni później ujawniła Republika. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapewnił w Sejmie, że będą wyciągnięte konsekwencje wobec policjantów na wysokich stanowiskach. Jednocześnie oskarżył opozycję, że wykorzystuje dramat policjantki do prowadzenia politycznej wojny, a media - że próbują dotrzeć do pokrzywdzonej, nie szanując powagi sytuacji. Zdaniem polityków PiS, szef MSWiA wraz z Komendantem Głównym Policji, gen. Markiem Boroniem powinni podać się do dymisji. Opozycję bulwersowało również nazwanie gwałtu "wydarzeniem" przez rzeczniczkę MSWiA, Karolinę Gałecką.
Śledztwo w tej sprawie zostało przejęte przez Prokuratura Okręgowa, po tym jak początkowo prowadziła je prokuratura rejonowa w Piasecznie. Decyzję uzasadniono wagą sprawy, jej bulwersującym charakterem.
Kontrola w policji i opieka dla poszkodowanej
Równolegle do postępowania prokuratorskiego swoje czynności prowadzi policja. Komendant Główny Policji zlecił kontrolę w warszawskim oddziale prewencji, która ma odpowiedzieć na pytanie, czy w jednostce dochowano procedur i czy przełożeni właściwie reagowali na sygnały ostrzegawcze.
Poszkodowana policjantka znajduje się pod opieką psychologiczną. Podejrzanemu funkcjonariuszowi grozi kara od 2 do 15 lat pozbawienia wolności.
Fot. Obraz wygenerowany przez AI
Red.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo