Wielka polityka, wybory samorządowe oraz afery rozporkowe sprawiły, że nieco umknęła mi lustracja telewizyjnych seriali. Kilka miesięcy temu prezes TVP Bronisław Wildstein, po apelu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, zdjął z ramówki seriale: „Stawka większa niż życie” oraz „Czterej pancerni i pies”. Kombatanci argumentowali swoje żądanie nie bez racji: „Jest skandalem, że w największym medium niepodległej Rzeczypospolitej do znudzenia lansuje się kłamliwą wersję dziejów rodem spod ogona psa Szarika".Wkrótce - po eksmisji seriali z ekranów TVP - powstał komitet obywatelski, który przyjął nazwę „Nie z nami te numery, Bronek!" i rozpoczął zbieranie podpisów pod petycją w obronie filmów. Komitet nie jest liczny, gdyż tworzy około 20 osób, przede wszystkim uczniów i studentów, przyznających się do lewicowych sympatii. Jak nietrudno się domyśleć, organizatorów tej akcji poparł odtwórca roli kapitana Klossa, Stanisław Mikulski. Jak dotąd, nie jest jednak znane w tej sprawie stanowisko Szarika.Wkrótce młodzi komuniści oraz Stanisław Mikulski znaleźli wsparcie u towarzyszy ze Wschodu. Z furią na wycofanie z ramówki TVP - znanych również w byłym ZSRR seriali -zareagowała gazeta „Komsomolskaja Prawda w Ukrainie", która ostro zapytała: „Polscy politycy! Dlaczego, psiakrew, obrażacie Szarika?". Dalej ta gazeta informuje, że zakazu emisji filmów domagali się weterani polskiego ruchu narodowo - wyzwoleńczego z czasów II Wojny Światowej, „Komsomolskaja Prawda w Ukrainie" wyjaśnia swym czytelnikom, że AK to „polski wariant banderowców”, którzy walczyli zarówno z Niemcami, jak i z wojskami ZSRR. „Dla nich Moskwa jest wcielonym złem. Polskich „banderowców” szczególnie rozeźliło przedstawione w serialach braterstwo polskiej i rosyjskiej armii" – donosi dziennik.Wśród sowietów seriale te faktycznie cieszą się wielkim uznaniem. Przekonałem się o tym będąc przed laty na Uralu. Zapragnąłem wówczas wykąpać się w górskim jeziorze i gdy wyszedłem z wody zostałem otoczony przez grupkę wyrostków, którzy domagali się ode mnie wódki i papierosów. Biorąc mnie prawdopodobnie za podróżnika ze zgniłego Zachodu. Gdy wyprowadziłem ich z błędu tłumacząc, że jestem z Polski, reakcja była dla mnie zaskakująca: - „Czetirech tankistów i sabaka”!!! – zawołali radośnie ci górale z Uralu i miłośnicy Szarika jednocześnie. Tak oto, ten idiotyczny serial uratował mnie przed utartą używek.Był to jedyny raz, kiedy o tym serialu pomyślałem z sympatią. Szczerze mówiąc nawet w dzieciństwie niewiele obchodziły mnie perypetie czołgistów i ich psa. Jeśli już ten film przyciągnął moją uwagę to za sprawą Marusi. Wszak, jak śpiewał Perfect, „Za jej Poli Raksy twarz, każdy by się zabić dał”.W przypadku „Stawki większej niż życie” moje zainteresowanie serialem był całkowicie nikłe, gdyż nie grała w nim Pola Raksa. Już Bogdan Smoleń z kabaretu TEY nauczył nas jak traktować takie seriale. Pamiętam jego monolog, gdzie mówił: „A widziałaś Czterech Pancernych? Jakbyśmy takie dwa czołgi mieli, to byśmy se sami tą wojnę wygrali". Dlatego nie rozpaczam za Klossem i Jankiem Kosem. Tylko Marusi żal.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)