Janusz Szostak Janusz Szostak
40
BLOG

Z agentem w pokoju

Janusz Szostak Janusz Szostak Polityka Obserwuj notkę 0
Gdy w 1996 roku do ówczesnej redakcji Expressu Wieczornego trafił apel o konieczności zlustrowania środowiska dziennikarskiego, podpisały go tylko trzy osoby: ja, Tomasz Połeć – obecny naczelny Expressu oraz mój brat Jerzy, który w tym czasie pracował w Gazecie Polskiej.Apel przez kilka dni wraz z naszymi samotnymi podpisami wisiał na redakcyjnym korytarzu, a koledzy przyglądali się nam jak dziwolągom. Dla nich było wprost niepojęte, że chcemy oczyszczenia środowiska dziennikarskiego z agentów. A co do tego, że tam byli, nigdy nie miałem wątpliwości. Nazbyt często miałem praktyczne potwierdzenie ich obecności w redakcji.W tym czasie w redakcji przez wiele miesięcy dzieliłem pokój z osobą, która każdy dzień rozpoczynała od telefonu do UOP, nawet się z tym nie kryjąc. Osoba ta regularnie organizowała też popijawy dla policjantów, prokuratorów i funkcjonariuszy UOP. Bratając się z nimi nachalnie. Dziś ta smutna postać uchodzi za gwiazdę dziennikarstwa śledczego i podobnie, jak 10 lat temu, wypowiada się przeciw lustracji dziennikarzy.A ja chciałbym wiedzieć, kto w tamtym czasie założył mnie oraz Tomaszowi Połciowi podsłuch na telefony w redakcji (w tej sprawie bezskuteczne dochodzenie prowadziła prokuratura w Poznaniu), mam prawo wiedzieć, kto wynosił do UOP (jeszcze przed drukiem) moje teksty o Siemiątkowskim.  Jestem pewien, że mimo jazgotu dziennikarskich „autorytetów”, wkrótce to wszystko stanie się jawne. W przeciwnym wypadku wiarygodność mediów będzie wątpliwa, niczym reputacja Renaty Beger. 

Lubię ludzi, lecz sam bywam nieznośny.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka