0 obserwujących
49 notek
33k odsłony
  979   0

Potomkowie banderowców stają w obronie "honoru" zbrodniarzy

Tak jest relacjonowany proces sądowy w Kijowie przez wielbicieli OUN i UPA.

Sprawa honoru

Na wezwanie gazety "Ukraina Młoda" na proces sądowy w obronie bojowników o wolność Ukrainy zgodziły się wystąpić dziesiątki Ukraińców, ale sąd zezwolił na to tylko sześciu osobom. Marina Tkaczuk

Wczoraj w hali numer 17 w Okręgowym Sądzie Administracyjnym w Kijowie było gorąco: tu rozpatrywana jest sprawa o fundamentalnym znaczeniu dla ukraińskiego społeczeństwa - los Dekretu prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki "O uczczeniu uczestników walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku". (Jak już pisała "Ukraina Młoda", skasowania niniejszego Dekretu przez sąd domaga się "stała" przewodnicząca Postępowej Socjalistycznej Partii Ukrainy Natalia Witrenko).

Swój zamiar stania w obronie bojowników o niepodległość Ukrainy w zeszłym tygodniu wyraziła i gazeta "Ukraina Młoda", zachęcając wszystkich zainteresowanych do skorzystania z naszego przykładu. I takich osób było dość dużo! Około 20 osób przyszło osobiście na poprzednie posiedzenie sądu, aby wyrazić swoją opinię. Byli tam także przedstawiciele "Ukrainy Młodej". To przykre, ale ten proces zignorowali przedstawiciele innych wiodących ukraińskich mediów.

... Mała sala sądowa była wypełniona po brzegi ludźmi. Sędzia pyta: "Czy wszyscy wleźli?" - I słyszy z ław surową odpowiedź siwowłosych "pozwanych" (prawie wszyscy z notatnikami i egzemplarzami Konstytucji w ręku): "Weszli, a nie wleźli!"

Powodowie - z pełną "paradą": Natalia Witrenko razem z niezmienną "prawą ręką", Władimirem Marczenko - ze wstążkami Świętego Jerzego. Adwokat Stepana Bandery - juniora, Roman Orechow, jako przedstawiciel strony pozwanej (obywatel Federacji Rosyjskiej, który, nawiasem mówiąc, idealnie płynnie posługuje się językiem ukraińskim) - z trójzębem w klapie.

Od pierwszych minut atmosfera napięta. Sędzia, wiedząc, że zgromadzona publiczność jest bezkompromisowa, ostrzegła, mówiąc: kiedy coś wam się nie podoba, nie reagujcie głośno za każdym razem, aby powiedzieć swoje komentarze. "Ale bez słów można bić? "- śmiejąc się, pyta znany działacz polityczny i więzień polityczny Stepan Chmara - on i jego żona dowiedzieli się o akcji zainteresowanych Ukraińców ze stron gazety "Ukraina Młoda", dołączyli również i wnieśli swoje zgłoszenia do sądu. Wśród tych, którzy opowiedzieli na wezwanie, był także słynny prawnik Iwan Makar, syn szeregowego UPA i, według jego słów, "zawzięty banderowiec". Przyniosła swoje zgłoszenie również Natalia Ośmak, córka prezydenta Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej, Kiryła Ośmaka i inni.

Roman Orechow zgłosił wniosek o tłumaczenie na język ukraiński wszystkich dokumentów dołączonych do sprawy sporządzonych w języku nie państwowym (a wśród nich są dokumenty w języku niemieckim, polskim, rosyjskim). Poprosił także sędzinę o włączenie do postępowania jako "osoby trzecie"  po stronie pozwanego wszystkich, którzy złożyli wnioski i uzasadnili swoją decyzję. A tych było wielu: sędzia zdążyła przeczytać 33 wnioski od osób fizycznych i dwa od osób prawnych ("Ukraina Młoda" i "Związek Oficerów Ukrainy") w obronie bojowników o niepodległość,  gdy przyniesiono jej cały stos następnych. Natalia Witrenko oburzyła się, mówiąc, "po co przyjmować te wnioski"? Po co rozdmuchiwać ten proces? To wszystko po to tylko, aby zablokować sąd?" Nie  powstrzymał się i towarzysz Marczenko ze swoją pieśnią o "barbarzyńskich okrucieństwach i zbrodniach" upowców.

Pretensje postępowi socjaliści kierują nie do Wiktora Juszczenki lecz do Wiktora Janukowycza - obecny prezydent jest zmuszony być pozwanym jako następca poprzedniego.

"Witrenkowcy" są przekonani: już wystarczy - i innych zainteresowanych "trzecich stron" być nie może. Na to adwokat Stepana Bandery Roman Orechow rozsądnie zauważył: "Ta sprawa nie jest prywatnym sporem powoda z prezydentem Ukrainy. A sąd nie jest w mocy wyznaczać, kto zasługuje na udział w procesie, a kto nie. Wszyscy są równi przed sądem, mają takie same polityczne prawa i obowiązki".

Jednak sąd nie wziął pod uwagę słów obrońców bojowników o niepodległość Ukrainy. Sędzia zaakceptowała wnioski do procesu w charakterze osób trzech tylko kilku osób - więźniów politycznych i potomków bojowników o niepodległość, znanych polityków. W szczególności, Stepana Chmarę i jego żonę Natalię Ośmak, Iwana Makara i innych. Odmówiła, oprócz dziesiątków zwykłych obywateli, także osobom prawnym -  ("Ukrainie Młodej" i "Związkowi Oficerów Ukrainy") .

Jednocześnie wnioski dwóch "poszkodowanych" Polaków po stronie powoda sąd w pełni zaakceptował, zostały wzięte pod uwagę także dokumenty z krakowskiej Rady Miejskiej.

W reakcji na odmowę sądu  przewodniczący "Związku Oficerów Ukrainy" Wiaczesław Biłous powiedział tak: "Ponieważ nasza organizacja uważa się za następcę prawnego bojowników o niepodległość Ukrainy, mamy obowiązek bronić ich honoru. Odmówiono nam jako osobie prawnej - jutro będziemy mieli tysiące wniosków od osób fizycznych".
Następna rozprawa odbędzie się 22 grudnia 2010 o godzinie 13:00.

http://www.umoloda.kiev.ua/number/1778/180/63060/

Lubię to! Skomentuj78 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura