Kształtowanie się administracyjnej, społecznej i gospodarczej rzeczywistości popowstaniowego Królestwa Polskiego pod wpływem działań struktur decyzyjno-wykonawczych państwa
"/.../Nie trzeba udowadniać, iż po upadku Powstania Listopadowego w Królestwie Polskim wprowadzono kurs represyjny, realizowany wobec polskiego państwa i zamieszkującego je społeczeństwa. W istniejącej literaturze przedmiotu wielokrotnie już zwracano uwagę na ten pierwszoplanowy, i wydawałoby się jedyny znaczący wyznacznik okresu paskiewiczowskiej niewoli. I rzeczywiście, zniesienie konstytucji i zastąpienie jej Statutem Organicznym, likwidacja szeregu samorządowych lokalnych ośrodków władzy z Sejmem na czele, rozwiązanie Wojska Polskiego, sądownictwo wojenne, konfiskata majątków, ograniczenia w prowadzonym handlu, przekładające się na potencjał rozwojowy przemysłu, czy przejmowanie od połowy lat trzydziestych części wypracowanych dochodów budżetowych Królestwa, jak i wiele innych/.../, posunięć rosyjskiej władzy, znamionuje politykę represyjną a nawet quasi-kolonialną.
Tymczasem zwrócenie uwagi na wąsko rozumiany i widziany kurs represyjny jest bez wątpienia jedynie fragmentarycznym, a przez to wysoce niepewnym odbiciem ówczesnej rzeczywistości. Dopiero zatem zestawienie danych ukazujących całościową, panoramiczną aktywność państwa ukazuje bardziej zbliżający się do oddania prawdy historycznej, niezwykle interesujący, dynamiczny obraz wczesnego okresu paskiewiczowskiego.
Nie można przecież zanegować twierdzenia, iż przy zastosowanej zasadzie ograniczonej represji i eksploatacji, przyjęto zarazem rozwiązanie pozostawiające administrację Królestwa w rękach nadal działającej w oparciu o przepisy, zmienianego w pewnych aspektach, ale jednak prawa krajowego administracji lokalnej, od centrum rządowo-legislacyjnego, poprzez ministerstwa, czy inne ogólnokrajowe organy kolegialne, do lokalnych organizacji samorządowych włącznie. W związku z powyższym następuje powołanie w latach 1831-1833 quasi-reprezentatywych polskich agend rządowych i samorządowych, stanowiące z formalnego punktu widzenia próbę podtrzymania linii politycznej, zainicjowanej w kwestii Królestwa Kongresowego przez Aleksandra I, dzięki której Rosja mogła się pokusić o potwierdzenie swojej pierwszoplanowej pozycji na odcinku sprawy polskiej w Świętym Przymierzu. Przyjęcie takiego aksjomatu działań oznaczało faktyczne przyznanie agendom państwa polskiego ogromnej, niezbywalnej wręcz roli w kształtowaniu wielorakich aspektów administracyjnego, społecznego i gospodarczego życia kraju. W konsekwencji to właśnie ukształtowanie relacji na linii rosyjskie czynniki decyzyjne - polskie władze rządowe i samorządowe oraz możliwość realizacji przez te ostatnie autonomicznej, w znaczącym stopniu niezależnej działalności, stanowić będzie o nadaniu finalnego charakteru istniejącemu nadal państwu. Relacje te decydować zarazem będą o generalnym wpływie tejże struktury państwowej na zamieszkujący Królestwo naród.
Z analizy danych wynika, iż zasadą priorytetową, opracowaną przez rosyjskich wielkorządców na użytek sprawowania efektywnej władzy w przegrywającym Powstanie Listopadowe Królestwie Polskim, było z jednej stronypodjęcie starań bezwzględnego podporządkowania lokalnego aparatu władzy, z drugiej strony próba zachowania legalizmu w relacjach polsko-rosyjskich.Brak poważniejszych, zachowanych w aktach rządowych nadużyć (a trzeba pamiętać, że wszelkie nieprawidłowości, także popełniane przez wojskowych, skrzętnie odnotowywano) wyraźnie wskazuje na zasadniczą, pierwiastkową niejako wolę Mikołaja I oraz wtórującego mu Paskiewicza, zmierzających do wiernego przestrzegania zady legalizmu w postępowaniu rosyjskich czynników wojskowych i cywilnych wewnątrz Królestwa. Jednoczesne zastosowanie nieśmiałych tylko prób rusyfikacji administracji dodatkowo potwierdza tezę o utrzymaniu priorytetu sprawnego administrowania krajem. Co więcej, ze zrozumianej przez Rosjan potrzeby sprawnego administrowania krajem wynikała nieodzowna konieczność przyjęcia rozwiązania, w którym za nadzór administracyjny Królestwa byłby odpowiedzialny, znający miejscowe uwarunkowania urzędniczy element lokalny.
Jak się okazuje, próba zachowania w tych działaniach krajowej administracji państwowej, gdzie nacisk czynników rosyjskich nie był zbyt przemożny albo wręcz stricte i wyłącznie decyzyjny podstawowej zasady legitymizmu nie była bynajmniej działaniem na pokaz. Wnioski są diametralnie odmienne. Jakkolwiek zaskakująco by to nie brzmiało, stanowiła owa zasada legalizmu samo sedno polityki rosyjskiej wobec polistopadowego Królestwa. Takie właśnie dążenie, bez wątpienia traktowane jak najpoważniej, było zbyt skrupulatnie realizowane, a jego podstawowa zasada przestrzegana zbyt wielokrotnie wewnątrz samego kraju, aby brać je za rodzaj postępowania maskującego jedynie (głównie przed opinią publiczną Zachodu, ale też i przed polskim społeczeństwem) właściwe, bezwzględnie i brutalnie narzucające swoją wolę intencje rządców Imperium Rosyjskiego. Tam gdzie to w ogóle było możliwe, opierano się więc na współdziałaniu czynników krajowych, postępując zgodnie z tą zasadą, nawet w tak drażliwych kwestiach jak np. opracowanie ustawodawstwa sekwertracyjnego. Zatem istniejący imperatyw legalizmu w sposób zasadniczy miał formalnie implikować dalsze postępowanie tak Rosjan, jak i lokalnych władz Królestwa, wpływając w ten sposób dogłębnie na prowadzoną politykę.
Owa dążność do przestrzegania istniejącego prawa rozumiana była zresztą niejednolicie. Widać to na przykładach osobowych oraz instytucjonalnych. Już sama rola w tym względzie głównego czynnika decyzyjnego kraju, Iwana Fiodorowicza hr. Paskiewicza Erywańskiego, ks. Warszawskiego, nie jest bynajmniej oczywista i bezdyskusyjna. Po ujarzmieniu Powstania, występujący w roli stojącego na czele cywilnego (prezydencja w Radzie Administracyjnej i Radzie Stanu) i wojskowego (feldmarszałek, głównodowodzący I Armią Czynną) aparatu władzy rosyjskiego wielkorządcy, w praktyce traktowany był on jako czynnik stanowiący w większości wypadków ostateczną instancję odwoławczą. Niejednokrotnie też brutalnie wręcz uświadamiał Paskiewicz przedstawicielom polskiej administracji konieczność bezapelacyjnego podporządkowywania się woli monarszej i swojej własnej. Był on też pośrednim czy bezpośrednim inspiratorem wprowadzania w Królestwie niezgodnego z przedlistopadowymi zasadami ustawodawstwa represyjnego, czy ograniczającego dalszy rozwój kraju. Z drugiej strony ks. Warszawski w wielu wypadkach skutecznie blokował, szczególnie często występujące w samych początkach ery popowstaniowej, pozaprawne poczynania stacjonujących w Królestwie wojsk imperialnych, optując w ten sposób za generalnym przestrzeganiem zasady legalizmu. W efekcie, po okresie pierwszych kilku miesięcy niepewności co do dalszego losu Królestwa, kiedy to I Armia Czynna poczynała sobie w niejednym wypadku w sposób dowolny, nie licząc się z istniejącym lokalnym prawodawstwem, w momencie kiedy ugruntowały się już zręby ścisłego współdziałania administracji rosyjskiej (wojskowej i wyższych, delegowanych do Królestwa, przedstawicieli klasy urzędniczej) z lokalną administracją polską, ta ostatnia niejednokrotnie odwołuje się w wypadkach sprzecznych do Paskiewicza, korzystając z legalistycznego nastawienia feldmarszałka. Widać zatem, iż nawet odpowiedzialny za ujarzmienie polistopadowej Polski satrapa, nie stosując co prawda zawsze tej zasady w odniesieniu do własnych relacji z lokalną administracją, rozumiał i starał się skutecznie wymusić stałe utrzymywanie obowiązywania istniejących i wprowadzanych w Królestwie norm prawnych.
Ten dwuznaczny przykład dawany przez Namiestnika nie był bynajmniej odosobniony, z tym że z pośród głównych, ministerialnych przedstawicieli władz administracyjnych kraju na najbardziej negatywną opinię w zakresie łamania imperatywu legalizmu zasługuje Józef Rautenstrauch. Stojący m. in. do zakończenia prac tego ministerstwa czele KRWRiOśP, krótkookresowy szef KRSWDiOśP, członek Rządu Tymczasowego, Rady Administracyjnej i Rady Stanu, Komitetu Cenzury, czy wreszcie efektywny likwidator logistyczny Wojska Polskiego i zarazem generał odpowiedzialny za pobór do wojska imperialnego, Rautenstrauch jawi się jako główna podpora polityki rosyjskiej w Królestwie Polskim wczesnej epoki paskiewiczowskiej. To na nim Paskiewicz mógł zawsze polegać realizując najbardziej delikatne i uderzające w polski interes narodowy posunięcia. On też - bez wątpienia nadzwyczaj dobrze obeznany z prawem krajowym - podsuwał gdy trzeba taką interpretację tego ustawodawstwa (np. casus odsuwanego od urzędu prezesa Komisji Województwa Mazowieckiego – Rembielińskiego), która odpowiadałaby intencjom rosyjskim.
Wiele zastrzeżeń budzi też stanowisko poszczególnych kolejnych Dyrektorów Głównych prezydujących w KRSWDiOśP, zawsze rdzennych Rosjan, dodajmy ministrów, odpowiedzialnych za tak newralgiczne aspekty zarządu krajem jak sprawy wewnętrzne, szkolnictwo czy kwestie wyznaniowe. Świadczy o tym m.in. niejednokrotne odgórne narzucanie przez tychże Dyrektorów Głównych antynarodowych rozwiązań w pracach, stanowiących części składowe KRSWDiOśP Wydziałów Wyznań czy Oświecenia. Wpływając bez wątpienia negatywnie na efektywność społeczną państwa, rola Eugeniusza Gołowina (do przełomu 1837-1838), czy generała adiutanta Szypowa (do 1840, zastąpionego następnie przez Aleksandra Pisariewa) nie okazała się jednak aż tak destruktywna jak w wypadku działań Józefa Rautenstraucha. Działo się tak głównie dlatego, iż poczynania rosyjskich szefów KRSWDiOśP siłą faktu nie mogły przecież być aż tak celne, jak w wypadku doskonale znającego miejscowe realia polskiego generała. Poza tym nie obejmowały one aż tak szerokiego spectrum tematycznego, a zarazem nie nosiły na sobie destruktywnego dla morale narodu odium zaprzedania. Nie można też bynajmniej wystawić dobrego świadectwa i najbardziej może liberalnemu, pierwszemu rosyjskiemu Dyrektorowi Głównemu prezydującemu w KRSWDiOśP do roku 1834, Aleksandrowi Strogonowowi. Świadczy o tym najdobitniej negatywne nastawienie Strogonowa w kwestii wypłat odszkodowań asekuracyjnych, czyli zajęcie stanowiska podważającego m.in. zaufanie społeczne do instytucji państwa. Wszystkie te osoby, stanowiąc tę cześć wyższego aparatu rządowego, której nie można przypisać przeważającego w ich pracach optowania za rzetelnie rozumianym interesem rozwojowym Królestwa, w swojej pragmatyce urzędniczej w ogromnej większości wypadków trzymały się jednak odgórnie przyjętej zasady przynajmniej w miarę formalnego respektowania obowiązującego ustawodawstwa.
Wśród ścisłych władz kraju istniała też grupa osób traktujących ducha praworządności za rzeczywistą, niepodważalną podstawę zarządu krajem. Ściśle oddające tę zasadę jest już stanowisko Rosjanina Teodora Engla, pierwszego prezesa Rządu Tymczasowego, stającego niejednokrotnie na gruncie nie tylko przestrzegania ale i czynnej obrony zasady legalizmu. Często występował on w imieniu ogólnego gremium tegoż rządu do feldmarszałka o sprostowanie nieprawnych poczynań rosyjskiej władzy (wojskowej). Stanowisko pierwszego i w zasadzie jedynego prezesa Rządu Tymczasowego (praktycznie Paskiewicz obejmuje tę funkcję jedynie po to, aby ów rząd zlikwidować), samoistne wnioskującego o swoje odwołanie Teodora Engla nie budzi żadnych poważniejszych zastrzeżeń. Podobnie i poczynania Dyrektora Głównego prezydującego w KRPiS Romana Fuhrmanna wiążą się z widocznym dążeniem do efektywnego przestrzegania priorytetowej zasady długofalowego dobra (ekonomicznego) Królestwa. Można wręcz powiedzieć, iż był to widoczny, układający się w logiczną całość, cel podejmowanych przez niego prac. Ostatni z ówczesnych ministrów Królestwa Polskiego, Dyrektor Główny prezydujący w Komisji Rządowej Sprawiedliwości - Kossecki, poza rygorystycznym trzymaniem się litery prawa, wykazywał umiar w swoich zrównoważonych poglądach, postępując w sposób nie dający żadnych podstaw do oskarżenia go o zaprzedanie sprawy narodowej. Jakkolwiek jest to pewnym uogólnieniem, można jednak stwierdzić, iż ci trzej administratorzy zaliczani do najwyższej kategorii urzędników państwowych Królestwa, z których jeden był Rosjaninem, drugi zrusyfikowanym Niemcem (zresztą zięciem Engla), a jedynie ostatni Polakiem, wpływając na podległe sobie agendy, wykazali się przede wszystkim w swoich pracach rzetelnością zawodową, optując za takimi rozwiązaniami, które by przynajmniej nie obciążały zbytnio ich urzędniczego sumienia. Podobnie i zarządzanie innymi władzami naczelnymi Królestwa, jak np. Najwyższą Izbą Obrachunkową, Bankiem Polskim, czy Towarzystwem Kredytowym Ziemskim, nie budzi poważniejszych zastrzeżeń. Osoby stojące na czele wymienionych tu instytucji zasługują w pełni na podkreślenie profesionalizmu i - co niezmiernie istotne - obiektywizmu w dokładnym i rzetelnym realizowaniu powierzonych sobie zadań. Świadczą o tym najdobitniej efekty prac powierzonych im instytucji.
W wypadkach jednostkowych niezaprzeczalnie istniały wysoce zróżnicowane punkty widzenia przy podejściu do samej intencji czy możliwości realnego egzekwowania zasady praworządności przez najwyższych urzędników państwowych. Rekapitulacja powyższych danych pozwala zarazem na stwierdzenie braku równoznaczności przynależności narodowej z zasadą rzetelnego podejścia do zagadnienia sprawowania w dobrej wierze powierzonych najwyższym urzędnikom państwowym zadań, co będzie się oczywiście przekładać na charakter podejmowanych przez podległe tymże dygnitarzom prac poszczególnych agend rządowych i samorządowych.
Jakkolwiek jednak nie było, generalnie uznawano stanowiący swoisty wykładnik polityki państwa formalny priorytet praworządności. Potwierdza to dobitnie przeprowadzona analiza protokołów Rządu Tymczasowego, Rady Administracyjnej czy Rady Stanu. Co więcej, lektura ta niezbicie wykazuje ogromną przewagę wypracowywania na szczeblu ogólnorządowym takich rozwiązań, które za cel ostateczny uznawały dobro kraju. Inne sytuacje były naprawę wyjątkowe, i jako takie najczęściej inspirował je sam Paskiewicz, któremu w takich wypadkach wtórował J. Rautenstrauch (o czym wyżej). Te niezbyt liczne, odbiegające od normy rozwiązania, nie mogą jednak przesłonić istoty faktu sytuowania prac (centralnej) administracji państwowej w kategorii poczynań jedynie ówcześnie możliwych i jednocześnie dla sprawy narodowej dodatnich, poczynań którym można nadać miano wysoce pozytywistycznych.
Już pierwszy organ przedstawicielski polistopadowego Królestwa, Rząd Tymczasowy działał niezwykle sprawnie i kompetentnie, w uwidaczniającej się niejednokrotnie trosce o zachowanie tzw. dobra publicznego, biorąc - pomimo oczywistości roli nadrzędnej feldmarszałka Paskiewicza - za faktyczną podstawę swoich prac właśnie pozytywistycznie, a zatem na owe czasy niezwykle nowocześnie, rozumianą zasadę legalizmu. To samo można, jak wspomniano, powiedzieć o pracach Rady Administracyjnej, Rady Stanu, czy innych organów samorządowych o charakterze centralnym.
Z kolei (destruktywne) naciski rosyjskie na polską administrację szczebla ministerialnego okazały się być o różnym charakterze, skali i skutkach, ogniskując się głównie - co skądinąd zrozumiałe - na zagadnieniach wpływających na morale narodu. Tu w grę wchodzą głównie prace Wydziału Wychowania (a raczej działających w ramach tegoż Wydziału: Komitetu Edukacyjnego i Rady Wychowania Publicznego) oraz Wydziału Wyznań KRSWDiOśP. Pomimo nieśmiałych prób, nie obserwuje się natomiast zdecydowanego nacisku rusyfikacyjnego na trzeci i w zasadzie zasadniczy Wydział tegoż ministerstwa, zajmujący się tzw. Administracją Ogólną, i to pomimo wprowadzenia rosyjskich stanów służby, czy oczywistej w epoce popowstaniowej wszechstronnej weryfikacji urzędniczej. Z biegiem czasu ściśle określone relacje pomiędzy wspomnianą administracją cywilną a rosyjskimi agendami wojskowymi stanowiły najwidoczniej z punku widzenia władzy najezdniczej wystarczającą gwarancję zachowania w tym względzie wielkorosyjskiego interesu. W międzyczasie też wspomniany Wydział Administracji Ogólnej pracował w miarę swoich skromnych zresztą możliwości nad udzieleniem efektywnego wsparcia pozostających pod jego nadzorem instytucjom. Jakkolwiek też poczynania Komisji Rządowej Sprawiedliwości można do pewnego stopnia uznać za znamionujące konieczność podporządkowywania się, przynajmniej w pewnym określonym zakresie, odgórnym bezpośrednim dyspozycjom rosyjskim, to jednak bez wątpienia ministerstwo to posiadało względną swobodę postępowania, także a może nawet głównie w kwestiach prawodawczych. Opisywana „wolność legislacyjna” Komisji Rządowej Sprawiedliwości zakończyła się już w roku 1833 przesunięciem odium odpowiedzialności za kodyfikację praw Królestwa na specjalnie w tym celu powołane ciało petersburskie. Takie podejście Mikołaja I dobitnie obrazuje brak satysfakcji imperatora z poczynań Komisji Rządowej Sprawiedliwości, które to działania najwidoczniej nie postępowały wystarczająco po myśli petersburskich władz. Natomiast poczynania trzeciego wówczas istniejącego ministerstwa - Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu, tak z racji swego charakteru, jak i obserwowanej intencji prac wskazują zaskakująco na najbardziej może szeroko zakreślony obszar swobody działania. Należy przy tym pamiętać, iż prace KRPiS z jednej strony były przecież ograniczane, a z drugiej silnie inspirowane decyzjami Mikołaja I, i w zasadzie jedynie wiernie mu wtórującego Paskiewicza, który sam z siebie raczej nie wykazywał znaczącej inicjatywy ustawodawczej w sprawach finansowo-skarbowych. Pomimo wprowadzenia niezbyt zresztą poszerzonego zakresu opodatkowania, czy realizacji poważnych dodatkowych wydatków (np. na budowę Cytadeli Aleksandrowskiej, czy na skutek wprowadzenia przez monarchę zasady przekazywania polskiej tzw. „przewyżki budżetowej” na rzecz Skarbu Cesarstwa), Ministerstwo Skarbu zdecydowanie nie pracowało z widocznym nastawieniem represyjnym. Wręcz odwrotnie, widać w pracach KRPiS usilny nacisk na doprowadzenie do jak najszybszej sanacji gospodarki. Inne agendy rządowe czy quasi-samorządowe, jak Bank Polski, instytucje nadzorcze czy organizacje typu Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego względnie Towarzystwa Ogniowego, poza początkową potrzebą podporządkowania się wstępnym ustaleniom rządowym (Mikołaja I, Paskiewicza, Rządu Tymczasowego, Rady Administracyjnej czy relatywnie późno reaktywowanej Rady Stanu) w początkach okresu paskiewiczowskiego w niewielkim tylko stopniu, jeśli w ogóle, odczuwały bezpośrednie naciski o kluczowym przynajmniej dla zakresu ich funkcjonowania znaczeniu. Ewentualne manipulacje co do określenia rzeczywistego charakteru ich prac, jak w wypadku Towarzystwa Ogniowego, przeprowadzano bowiem raczej sporadycznie. W ostatecznym rozrachunku, z punktu widzenia samej sprawności machiny państwowej, jak i interesu narodowego, dwie z trzech podstawowych rodzajów efektywności ówczesnego państwa polskiego: funkcję administracyjną i gospodarczą realizowano w zastanych warunkach bardziej niż poprawnie, można wręcz powiedzieć, iż zaskakująco dobrze, prawie że bez zarzutu. Trzecia z tych funkcji, społeczna, częściowo tylko podległa pracom Komisji Rządowej Sprawiedliwości (sądownictwo) czy KRPiS (podatki), w największej części zależna była od poczynań wydziałów KRSWDiOśP. Aspekt społeczny poczynań administracji rządowej i samorządowej nie może już być oceniany tak wyraziście dodatnio. Pomimo wielu niewątpliwych dokonań, jak np. w zakresie sprawnie rozwijanych akcji pomocowych, przeciwepidemiologicznych, amelioracyjnych, etc., sukcesy te w dużym stopniu przesłaniają porażki typu braku likwidacji szerzących się patologii (kradzieże, podpalenia), czy brak podjęcia kompleksowej próby rozwiązania kwestii chłopskiej. Przy ocenie działań administracyjnych o charakterze społecznym, w znaczącej mierze negatywną rolę należy przypisać takim agendom, jak wprowadzające język rosyjski i nowe programy nauczania, a nawet kary cielesne do szkół Komitet Edukacyjny i Rada Wychowania Publicznego, czy poddający możliwie ścisłemu nadzorowi i próbujący uzależnić ekonomicznie kler Wydział Wyznań.
Pomimo istnienia tych wątpliwości i niedomagań, wypada z całym naciskiem podkreślić, iż bynajmniej nie można w generalnym rozrachunku powiedzieć, iż w większości dziedzin państwo polskie we wczesnej epoce popowstaniowej stało się w swoich podstawowych przejawach działania „otwarcie wrogie i zaborcze”. Wręcz odwrotnie, tam gdzie to tylko było możliwe zastosowano opartą o legalizm postępowania, zasadę pracy organicznej, wzmacniającej „ekonomię krajową”, praworządność administracyjną czy sądową. W efekcie, zamierzenie czy nie, znacząco wzmacniano siły odpornościowe społeczeństwa. Nawet takie rozwiązania, jak te wprowadzane w zakresie kontroli czy finansów kleru przez Wydział Wyznań, czy w kwestii nowego zakresu i charakteru kształcenia oraz nadzoru młodzieży przez Wydział Oświecenia KRSWDiOśP, a zatem rozwiązania pozornie wyłącznie negatywne, mogły być paradoksalnie przez swoją sprawność wprowadzania wykorzystane dla dalszego rozwoju liniowego narodu, o tyle oczywiście o ile mogły one posłużyć za podstawę do wpojenia w społeczeństwie pozytywnych nawyków odpornościowych. Siła i ogromny determinizm z jakim podejmowano się z kolei w pierwszych latach popowstaniowych odbudowy ekonomicznej państwa, tak wyraźne np. w pracach prowadzonych w ówczesnych miastach Królestwa, doskonałym rozwoju sieci transportowej, czy zaskakująco pozytywnych wynikach władz skarbowych, udowadniają iż epoka polistopadowej klęski nie przekształciła się w epokę łamania charakteru narodowego i pogrzebania ówczesnej społeczności polskiej w marazmie. Ogromna w tym zasługa struktur zniewolonego państwa, które podjęło się, praktycznie w większości swoich agend i to wszystkich szczebli, (notabene nawet w niektórych z tych agend, które były zarządzane przez ministrów napływowych, jak np. we władzach KRPiS gdzie Dyrektorem Głównym był Furhmann) owej organicznej pracy u podstaw; pracy którą, operując pojęciami pojawiającymi się dopiero w latach siedemdziesiątych/osiemdziesiątych XIX wieku, nazwać można tylko jednym imieniem - pracą pozytywistyczną.
Na podstawie powyższej oceny należy podnieść, iż istniejące w literaturze przedmiotu i wielokrotne powtarzane twierdzenie, iż stopniowa i sukcesywna oraz całkowita likwidacja poszczególnych organów, szczebli i oznak odrębności ustrojowej, administracyjnej czy prawnej Królestwa Polskiego została wstrzymana (po roku 1841-1842) w drodze decyzji politycznej, podjętej wyłącznie czy głównie w oparciu o wzajemne relacje na linii Paskiewicz - Mikołaj I, okazuje się być nieuprawniona. Otóż brak całkowitej likwidacji odrębności Królestwa, bezsprzecznie możliwy do realizacji, nie został spowodowany jakimś odruchem wdzięczności Mikołaja w stosunku do utrzymującego swoją pozycję oddzielnego satrapy Paskiewicza; a tym bardziej u jego zasadniczych podstaw nie leżało branie pod uwagę tzw. czynników zewnętrznych, jak np. tzw. opinii publicznej Zachodu.
Przyczyna była o wiele bardziej prozaiczna i przekonywująca zarazem. Otóż literalnie zdecydowana większość prób nagięcia polskiego aparatu administracyjnego do kreatywnego uczestnictwa we wprowadzanych zmianach systemowo-prawnych, zakończyła się efektywnym niepowodzeniem. Z drugiej strony kadra administracyjna ówczesnego Królestwa wykazała się w swoim ogóle zdumiewającą sprawnością zawodową i profesjonalizmem. Sama logika tych wydarzeń wskazywała, iż wysoka efektywność funkcjonowania (ujarzmionego) państwa, stanowiąc niezaprzeczalną wartość administracyjną, społeczną i gospodarczą, powinna była przeważyć, i jak się okazało rzeczywiście przeważyła nad chęcią bezpośredniego i całkowitego wchłonięcia w granice Imperium tego niewielkiego skrawku dawnej Polski; wchłonięcia które samo z siebie przysporzyć by musiało ówczesnej Rosji dużo trudności logistycznych, a mało bezpośrednio wymiernych korzyści. Konstatacja faktu częstego biernego bojkotowania zamierzeń i zarządzeń carskich w sferze administracyjno-ustrojowej przez polską klasę urzędniczą w zasadzie wszystkich szczebli, brak szerokiego wychodzenia z prorządową (prorosyjską) tzw. inicjatywą oddolną, w połączeniu z potwierdzoną fachowością i rzetelnością działań urzędniczych, a więc - co stanowiło kolejny logiczny ciąg rozumowania - ze znaczącym wyrobieniem świadomościowym (narodowym) i być może moralnym zaangażowanych w administrację jednostek, oto zasadnicze czynniki stanowiące w mniemaniu autora niniejszego opracowania faktyczną, uznaną przez Mikołaja I i Paskiewicza zaporę przed preferowaną przez znaczną część petersburskiej opinii ideą całkowitej inkorporacji Królestwa.
Skutki zrozumienia znacznej siły odpornościowej, tkwiącej w polskim społeczeństwie były równie zaskakujące, co długofalowe. W marcu bowiem roku 1846 „/.../cesarz Mikołaj zamierzał bowiem w drodze polubownej „„zmienić się z Austriakami Galicją za Polskę do Bzury i Wisły”. Co jeszcze bardziej zaskakujące, to wydana w tej kwestii opinia przez samego wielkorządcę Królestwa Polskiego, Paskiewicza, który - oceniając tenże projekt monarchy - stwierdził, iż przeprowadzenie rozbioru Królestwa z zamianą na Galicję byłoby „/.../ prawdziwym dziełem (nastojascaja miera) Wielkiego Rosyjskiego Monarchy”. Kontestując warunki sprawowania „samodzierżawnej” wręcz władzy w Królestwie, Paskiewicz motywował wówczas poparcie tej propozycji m.in. tym, iż „/.../ nieskończenie łatwiej rządzić w Galicji, gdzie ustawicznie walczą z sobą dwie narodowości, polska i ruska, aniżeli w kraju z jednolitą ludnością polską”. Widać tu wyraźnie, jak w miarę szybkie, częściowe przynajmniej otrząśnięcie się Królestwa nie tylko ze skutków wojny, ale i represyjnej popowstaniowej polityki nie było na rękę Paskiewiczowi, Mikołajowi I oraz jego otoczeniu. Uznanie takiego stanu rzeczy oznaczało bowiem uświadomienie sobie, iż polskie społeczeństwo we wszystkich bez mała przejawach jego egzystencji znajduje w sobie tyle sił żywotnych, aby zachować dalszy rozwój liniowy swojej historii. Co więcej, Rosja nie mogąc doprowadzić do dającego się w przewidywalnej perspektywie czasowej zasymilowania (zrusyfikowania) tych Polaków, którzy zamieszkiwali najistotniejszą część rozczłonkowanej Rzeczypospolitej, zrezygnowała też ostatecznie ze swojego programu, opracowanego jeszcze przez Piotra I, a głoszącego konieczność supremacji rosyjskiej nad całością Polski.
Prawdziwa walka o utrzymanie i dalszy rozwój polskiej ograniczonej wówczas państwowości, czy w ogóle narodowości jako takiej, rozgrywała się zatem nie tyle między zaborczą, najezdniczą władzą a polskim, często niezbyt w swoim ogóle świadomym społeczeństwem jako całością. Odbyła się ona raczej przede wszystkim pomiędzy występującymi po obu stronach barykady wąskimi grupami decyzyjno-urzędniczymi; często, ale oczywiście nie zawsze, w pełni świadomymi skutków i celów swego działania. Państwo formalnie zniewolone, działające w określonych warunkach niejako w sposób niemy, nie mogąc ustami swoich niewielu wyższych i znacznie liczniejszej rzeszy szeregowych, spełniających swoje obowiązki w dobrej wierze reprezentantów (a sądząc po rzetelności i fachowości wykonywanych prac - takich bez wątpienia było najwięcej) przedstawić społeczeństwu swoich zasadniczych długofalowych celów działania, podjęło się pracy jedynie możliwej i wydawałby się, wyprzedzającej o dwa bez mała pokolenia tak głośne później nawoływania literackie do pracy pozytywistycznej. Te nadzwyczaj na owe czasy nowoczesne założenia polskie struktury rządowe i samorządowe wprowadziły i zastosowały w epoce narodowej klęski w swojej zdecydowanej większości. Okazało się, iż konfrontowane z obcą przemocą i wszechogarniającą intrygą wczesnej ery paskiewiczowskiej, po raz kolejny w swoich dziejach państwo polskie wykazało się wówczas zdumiewającą zdolność dostosowawczą, opierającą się o rozwiązania nowatorskie.
Zaprzęgając społeczeństwo do pracy udało się nie dopuścić do faktycznego zniewolenia duchowego narodu, co tak niespodziewanie dobitnie, tragicznie i paradoksalnie zarazem objawiło się w Królestwie przy pierwszej nadarzającej się sytuacji politycznej z wczesnych lat sześćdziesiątych XIX wieku w formie kolejnej insurekcji. Efekt był zatem tyleż spektakularny co złowieszczy zarazem, owocując kolejnym powstaniem, które niweczyło z kolei w dużym stopniu tak ciężko, usilnie i z mozołem wypracowane, opisywane w niniejszym opracowaniu, efekty administracyjnych, społecznych i gospodarczych działań pozytywistycznych zniewolonego państwa.
Wydawać się więc może, iż głównym osiągnięciem było tu jedynie przesunięcie o ok. trzydzieści lat daty krańcowej, określającej koniec marzeń uświadomionej części społeczeństwa o odzyskaniu niepodległości w oparciu o własne siły narodowe. W rzeczywistości jednak taka pozytywistyczna postawa większości przedstawicieli ostatniej już w swoim przeważającym charakterze i duchu własnej, rodzimej administracji państwowej Królestwa Polskiego (jakkolwiek formalnie zarządzanej przez rosyjskiego satrapę pochodzącego z renegackiej rodziny, mającego do pomocy sprawujących faktyczne rządy siły Naczelników i Komendantów Wojennych), zaowocowała w dalszej przyszłości szybszym i łatwiejszym finalnym już dostosowaniem się społeczeństwa do głoszonych z takim niepotrzebnym opóźnieniem przez literatów z ostatniego trzydziestolecia XIX wieku, idei pozytywistycznych. Idei ukazujących jedyną możliwą w zaistniałych warunkach drogę przetrwania narodu."
copyright Marek Rutkowski
Fragment zakończenia monografii:Zmiany strukturalne w Królestwie Polskim wczesnej epoki paskiewiczowskiej. Studium efektywności administracyjnej, społecznej i gospodarczej zniewolonego państwa, Białystok 2004/Rzeszów 2007
por. http://szukajacprawdy.salon24.pl/393136,epoka-paskiewiczowska-zmiany-strukturalne-wstep
Inne tematy w dziale Kultura