Zapośredniczenia
Μολών λαβέ.
3 obserwujących
21 notek
17k odsłon
  239   0

Cudowne skutki i przykłady czarnoksięstwa czyli o wyborach polskich A.D. 2020 - cd.

Motto: Nie przeczę, owszem, Aleksander Macedoński był niewątpliwie bohaterem, lecz po cóż  łamać krzesła?...                           /A.A. Skwoznik-Dmuchanowski/


     W tygodnicę publikacji notki powstałej pod wrażeniem wyborczego porozumienia dwóch Jarosławów, pomyślałem, aby przed łykendem (wszak to piąteczek-piątunio) podsumować z grubsza wydarzenia na froncie mozolnego wyboru Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta RP, zaistniałe w okresie między 8-ym a 15-ym maja roku bieżącego. A działo się sporo. Grupa Trzymająca Władzę wytrwale rozwiązywała bowiem problemy, które sama sobie stworzyła.
     Zaznaczam, że interesują mnie kwestie prawne, demokratyczne procedury  lub ich brak i takie tam, więc w notce nie będzie akcyj typu "po nazwisku – po pysku" ani przesadnego chlustania inwektywą żywą. Choć nie zawsze da się tego uniknąć.

A zatem kto chce niech czyta.

     Jeśli nawet pisałem tydzień temu o pakcie Jarosławów krytycznie, to przecie nie odmawiam liderom większości sejmowej prawa do  zawierania takowych, zwłaszcza w kontekście pełzającego  kryzysu politycznego a może i społecznego. Ale, na litość Boską, nie w przeddzień wyborów!
   
  No dobrze, wróćmy do kwestii formalnych. Gdzieś tam w lutym, charyzmatyczna Druga Osoba w Państwie, Witek Elżbieta ogłosiła, zgodnie z konstytucyjnymi uprawnieniami, że wybory prezydenckie odbędą się 10-go maja. Minął marzec, minął kwiecień i oto dzień ten nadszedł. W międzyczasie Sejm, 6-go kwietnia, uchwalił ustawę o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., stanowiącą lex specialis  do Kodeksu wyborczego. Tekst trafił do Senatu, który pod koniec przypisanego mu okresu tzw. procedowania (modne obecnie słowo), zwanego przez obóz władzy obstrukcją,  podjął uchwałę o odrzuceniu jej w całości. Całkowicie słusznie zresztą, bowiem nie nadawała się do wprowadzenia w życie a w paru punktach była po prostu niewykonalna, że o zarzutach czysto prawnych nie wspomnę.  Jest trochę o tym w mojej wyżej powołanej notce.
    
W tak zwanym międzyczasie, z każdym dniem stawało się coraz bardziej jasne, że wyborów w terminie konstytucyjnym raczej nie będzie. Minister Szumowski po trzech tygodniach hamletyzowania i wyczekiwania szczytu pandemii (który ciągle jakby przed nami) wykokosił się wreszcie  z deklaracją, że normalne wybory w lokalach to najwcześniej za dwa lata. A więc jedyne dopuszczalne to powszechne korespondencyjne. Najtęższe głowy obozu rządzącego rozpoczęły pracę nad zagadnieniem, na przewodnika powołano znanego mózgowca Jacka Sasina, dano mu rozliczne prawa, właściwe dotąd Państwowej Komisji Wyborczej, zdymisjonowano nie dość rozumiejącego prawdę etapu dyrektora Poczty Polskiej S.A. i zastąpiono go kimś, kto nigdy niczym nie zarządzał, za to jest zaufanym Pana Mariusza B. Nic nie pomogło. Wytężone umysły, trawestując klasyka "wylęgły monstrum na kształt tebańskiego Sfinksa. Czyli wspomnianą ustawę.
    
Kiedy Senat odrzucał ustawę, na scenę, jak Litwa pod Grunwaldem, wraca Państwowa Komisja Wyborcza i wydaje trochę płaczliwy komunikat z 7-go maja, w której informuje, że obowiązująca regulacja prawna, czyli ustawa o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz. U poz. 695). pozbawiła  ją instrumentów koniecznych do wykonywania jej obowiązków. W związku z powyższym Komisja, informuje wyborców, komitety wyborcze, kandydatów, administrację wyborczą oraz jednostki samorządu terytorialnego, że głosowanie w dniu 10-go maja 2020 r. nie może się odbyć. W konsekwencji wójtowie oraz konsulowie nie przygotowują spisów wyborców, nie będzie obowiązywać tzw. cisza wyborcza a lokale wyborcze pozostaną zamknięte.
     OK, ale w tej sytuacji dobrze byłoby, aby ten, kto wybory zarządził, czyli charyzmatyczna Druga Osoba w Państwie, wystąpiła ze stosownym orędziem i poinformowała Naród, czyli Suwerena, że "kancierta nie budziet`". Przynajmniej w terminie wskazanym na biletach.
     Nic z tych rzeczy. Wspomniany komunikat PKW z 7-go maja jest jedynym aktem prawnym, politycznym i faktycznym odwołującym wybory wydanym w okresie przed 10-tym maja.

Czyli 7-go maja już wiemy, że wybory raczej się nie odbędą.

   Jednakowoż Sejm tegoż 7-go maja rozpatruje weto Senatu do ustawy o szczególnym trybie wyboru Prezydenta i... odrzuca je (stosunkiem głosów 236/213/11, czyli 5-ma głosami), kierując ją do Prezydenta.
     Prezydent, wiedząc już o pakcie Jarosławów, czyli o tym, że będzie inna ustawa, podpisuje ją i kieruje do promulgacji. Ustawa zostaje opublikowana w Dz.U. z 2020 r.. poz. 827 i wchodzi w życie z dniem 9-go maja. Czyli obowiązuje, chociaż NIKT nie ma zamiaru jej wykonywać.

I tu trzeba zapytać po raz pierwszy (w stylu Johna Olivera):
What the fuck is this?!

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka