26 obserwujących
383 notki
468k odsłon
325 odsłon

Radziejowszczyzna - przyczynek do możliwego upadku Polski

Wykop Skomentuj2

Hieronim Radziejowski to wyjątkowa parszywa postać historyczna. Bezwzględny karierowicz, dbający jedynie o własne interesy i fortunę, ewoluuje najpierw na dworskiego intryganta uderzającego  w królewski majestat i spiskującego z wrogami Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, a później w  zdrajcę sprzysiężonego ze szwedzkim najeźdźcą.

Analogia do współczesnych czasów do niedawna mogła wydawać się nietrafiona, jednak, jak wiadomo historia lubi się powtarzać, a skoro ona to i analogie. Rzeczpospolita szlachecka była krajem, rzec by można nieobliczalnym. Możnowładcy na jej terenie organizowali sobie własne mini państewka, w których obowiązywały ich własne prawa i zasady.Na dworze królewskim każdy z magnatów miał swoich ludzi niczym ambasadorów, dbających o jego interesy. Zwykła brać szlachecka twierdząc, że szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie w swoisty, nieobligatoryjny i sobie wygodny sposób traktowała prawo i organy państwa. Pieniactwo było zasadą, a swawola rozrywką. Złota wolność szlachecka stała się terrorem dla reszty społeczeństwa, ale biorąc pod uwagę, że szlachty było tylko 10 procent, stała się terrorem absolutnym. Rzeczpospolita za czasów Radziejowskiego nie była jeszcze państwem upadłym, ale dziarsko ku niemu zmierzała.

Wina i kara dla możnych i większych średniaków nie istniała, dla zwykłej braci szlacheckiej z uwagi na szczupłość zasobów państwa była trudna do wyegzekwowania.Takie postacie jak Łaszcz, Lubomirski czy Stadnicki zapisały się w historii Polski jako ci, którzy przyczynili się do jej upadku, choć zaiste było ich znacznie więcej. Powszechność korupcji mającej utrwalać w Rzeczypospolitej wpływy mocarstw ościennych była niebywała, przekonałem się o tym czytając materiały zawarte w opracowaniu Jacka Kaniewskiego: Z badań nad zjawiskiem korupcji w nowożytnej Rzeczpospolitej XVII - XVIII wieku. Korupcja dotyczyła pierwszych nazwisk w państwie, dygnitarzy z najbardziej znamienitych rodów i w sposób oczywisty doprowadziła   obok złotej wolności szlacheckiej do upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Był jednak jeszcze jeden element, który pchał nas ku przepaści. To wyjątkowa tolerancja dla łajdaków i zgoda na funkcjonowanie ich w społeczeństwie. Fakt, że ktoś taki jak Łaszcz miał ponad dwieście wyroków skazujących na swoim koncie nikogo nie bulwersowało, a to, że sądy owych wyroków nie egzekwowały nie dziwiło tym bardziej. Bardzo szybko co znaczniejsze trybunały wyrwane zostały z rąk mieszczan i obsadzone panami braćmi tak skoligaconymi i powiązanymi towarzysko oraz materialnie, że kupić można sobie było decyzje i wyroki, zaś prawo stało się dla wielu szlachetnie urodzonych w Rzeczypospolitej, przeżytkiem. W ówczesnej Polsce kupowano wszystko, od przychylności decydentów odnośnie działań gildi kupieckich, poprzez przychylność panów braci do kandydatów elekcyjnych, aż po zdjęcie z winnego kondemnat i wyroków. Ci najmożniejsi byli w ogóle wyjęci spod jakiejkolwiek jurysdykcji, co powodowało, że mogli swoją osobą chronić przed prawem różne, przydatne im persony - typów spod ciemnej gwiazdy, łamiących prawo, kiedy przyszła im na to ochota. Zupełnie nadzwyczajna kasta ludzi z herbami czuła się znakomicie, gotowa w imię obrony swoich przywilejów przewrócić i zdeptać całą Rzeczpospolitą... , i w tym miejscu wkraczamy do teraźniejszości.

Do głowy przychodzi mi Irena Kamińska, sędzia w stanie spoczynku z emfazą opowiadająca o sędziach jako właśnie o tej kaście zupełnie nadzwyczajnych ludziach w togach. Albo Sławomir Neuman zapewniający, któregoś z działaczy PO o mocy sprawczej własnego ugrupowania, które murem stanie za swoim członkiem, a sądy go nie skarzą! Jest wreszcie współczesny Radziejowski, ktoś, kto z pewnością bezwiednie ale pewnie kroczy drogą owego sprzedawczyka. To Radosław Sikorski, który w 2011 roku złożył hołd lenny niemieckiej "carycy" Angeli Merkel, namawiając ją aby przejęła ster rządów w Europie, czyli nie mniej nie więcej tylko wzięła za pysk wszystkie państwa i postawiła je do szeregu, także Polskę czyniąc Niemcy europejskim hegemonem, rozdającym karty tak jak się będzie Niemcom podobać. Dla Polski zostały by pewnie blotki z montowniami i marketami ze źle opłacanymi pracownikami oraz fasadowa władza, wtenczas pewnie Tuska, a po nim Schetyny. Przy takim rozdaniu Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie przejęłoby rządów.W wypowiedzi Sikorskiego brakowało tylko psów, drutów kolczastych i dymiącego krematorium, ale dla " dobra" Europy rządzonej przez Niemcy, kto wie na jakie kompromisy zgodziliby się pójść Tusk i Sikorski.

Obydwaj Tusk i Sikorski pasują jak dwa klucze patentowe do swoich dziurek do pojęcia "radziejowszczyzny". Po raz pierwszy, jak pisałem w któreś z notek, owego porównania Sikorskiego do Hieronima Radziejowskiego użył w twiterowej polemice z tymże, Rafał Ziemkiewicz. Ten sam autor ukuł kiedyś określenie "michnikowszczyzna" i tak jak przystaje ono do pewnej kategorii ludzi, "radziejowszczyna" określa inny ich autorament, tworzą go ci gotowych zdradzić Polskę dla pieniędzy, urzędów oraz tak jak cytowany przeze mnie wielokrotnie Samuel Łaszcz, za oczyszczenie z ciążących zarzutów i prawo do bezkarności.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka