33 obserwujących
580 notek
632k odsłony
  207   5

Kolaboranci mają się dobrze

Jak wyglądają kwestie świadomości i moralności narodu? Gdzie kończy się przyzwoitość symbolicznego Kowalskiego w kwestiach dotyczących państwa i współobywateli? Jak reagować, kiedy część narodu staje po stronie wroga?

Zdrada? Ją się wybacza!  

Facet bierze piętnaście tysięcy talarów od ambasadora Francji. Drugi bierze dwa tysiące dukatów i nadania ziemskie od rosyjskiej carycy. Inny jeszcze, łapie się na ważne i intratne stanowisko europejskie za poruszeniem Niemiec. Te trzy osoby żyły w różnych wiekach, ale to, co ich wiąże to działanie na rzecz wrogów Polski i na szkodę Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.  Za ową działalność nie ponieśli żadnej konsekwencji, bo naród Polan przywykł już do tego, że na przestrzeni wieków tak właśnie załatwia się własne interesy.

Ludzie tacy jak Radosław Sikorski, czy prof. Gdula i Sadurdki, a także zwykli ludzie, ją choćby internautka, niejaka Karolina Nowicka, wprost biją w Polskę, wydzierają z siebie patriotyzm jak komórki nowotworowe, odcinają się na niego plując na Boga, patriotyzm i własne bycie Polakiem. Czynią to, a ziemia się nie rozstępuje, piorun nie trafia w ich czarne serca, a kajdanki sprawiedliwości cały czas są rozwarte.

Tresura

Dzisiaj znowu wielu czyni przeciwko Polsce. Ci, których jest najwięcej, czyli przeciętni ludzie pragnący czegoś innego niż wielkiej Polski, nie są nawet opłacani. Wystarczyło, że przez wiele lat manipulowano nimi, niemal tresowano, aby wyćwiczyć owo dążenie do europejskiej unifikacji i przekonanie, że polskie państwo narodowe to czarnogród, kołtun i spróchniała kłoda na drodze do postępu. Teraz to procentuje. Wytworzony przez wrogów Polski, przede wszystkim przez Niemcy, ów odruch Pawłowa, uruchamiający się nienawiścią, jadem i antypatriotycznym wyciem, zawsze wtedy kiedy padają takie słowa jak Bóg, ojczyzna, silna Polska, niemieckie reparacje czy właśnie ów patriotyzm,  jest tak silny, że jedna trzecia narodu gotowa jest niemal podpisać folkslistę w przekonaniu, że będzie to dla Polski najlepsze.

Zaniechania prezesa

Zaniechanie jest właściwie tylko jedno. Jest nim strach przed zdecydowanym działaniem, obawa wyjścia na dyktatora, tak silna, że nawet wtedy, kiedy ojczyznę  rozszarpują jej wrogowie wewnętrzni, prezes trzyma się procedur. To tak, jakby podróżnika atakował go drapieżny, głodny tygrys, a podróżnik, mimo, że ma dobry sztucer i mocne naboje, nie strzela, bo zabójstwo tak pięknego zwierzęcia byłoby niehumanitarne.

Jarosław Kaczyński brak zdecydowanych kroków tłumaczy demokratycznymi procedurami, i jak się wydaje, dla nich gotów jest poświęcić polską rację stanu. To tak, przepraszam za ponowną analogię, jakby skoczek o tyczce do przeskoczenia nad poprzeczką, świadomie brał za krótką tyczkę. Ciekaw jestem samopoczucia Jarosława Kaczyńskiego, bez wątpienia wielkiego, polskiego patriotów, kiedy na jego oczach, wobec spętania jego osoby demokratycznymi procedurami, wrogowie zewnętrzni i wewnętrzni zniszczą Polskę?!





Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale