33 obserwujących
580 notek
632k odsłony
  254   3

Donald T. dołączył do największych sprzedawczyków ojczyzny

Historię tego pana można umieścić w zbiorze otwartym własnych interesów, przenikającym się ze zbiorem interesów Republiki Federalnej Niemiec. Wspólna część obu zbiorów to nic innego jak, najczystszej wody, korupcja polityczna, która w czasach bardziej honorowych i normalnych nazywała się zdradą i za którą dostawało się kulę w łeb!

Niestety z wyjątkiem  II Rzeczpospolitej, Polacy z niewiadomych powodów traktowali zdradę bardzo łagodnie, niemal jak element narodowego folkloru. Świadczy to paskudnie o naszym narodzie i niestety nie pozwala dobrze rokować na przyszłość.

Wiele razy pisałem już o jurgieltnikach, do których, między innymi, należał późniejszy król Polski Jan III Sobieski. Branie pieniędzy od sąsiednich dworów było tak popularne jak franca na wielkopańskich przyrodzeniach. Tak więc sprzedajność i zdrada wywyższone zostały niemal do dobrego obyczaju, co nie oznacza, że nie została odnotowana na kartach historii i nazwana właściwymi słowami.

Tak więc Radziejowski Radziwiłł, Branicki, Rzewuski, Poniński, Bierut Gomułka i Jaruzelski i wielu innych nie zostało zapomniani, a historia nałożyła im na karki pętle zaprzaństwa. Podobnie będzie z Tuskiem. Tak czy inaczej, w historycznym ujęciu, kiedy po wielu latach  będzie się dociekać dla czego w pierwszej połowie dwudziestego pierwszego wieku, mimo prób upodmiotowienia Polski, ta (oby nie) została jednak przez Niemcy zmarginalizowana i podporządkowana, nazwisko Tuska będzie wypływać jak ekskrementy w brudnej rzece i będzie się go wymieniać jednym tchem obok innych, historycznych zdrajców ojczyzny. 

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale