Niezawodni „dziennikarze” z „Gazety Wyborczej” dostali zadanie kampanijno-wyborcze. Udowodnić, że PiS przymierza się do gry trumnami w kampanii. Udowodnić oczywiście niezależnie od tego, czy granie przez PiS trumnami jest prawdą , czy nie. Jedni wyrobnicy z ul. Czerskiej robią to mniej inni bardziej udatnie a inni po prostu głupio i tak, że manipulację widać jak na dłoni. Do tych ostatnich zalicza się Dominik Uhlig. Otóż „trafiła” na jego biurko broszura jakiegoś kompletnie nieznanego „ciała” zajmującego się jak wynika z nazwy nauczaniem tego jak skutecznie robić ludziom wodę z mózgu.
„Dziś rano, w dniu pogrzebu 21 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem - na moje biurko trafiła broszura: "Kto wygra wybory? Scenariusze po tragedii w Smoleńsku", suplement do wydanej tuż przed katastrofą książki prognozującej wynik wyborów prezydenckich, która - jak głosili autorzy "ma szansę stać się sensacją sezonu wydawniczego 2010". Wydał ją Klub Badań nad Propagandą Wyższej Szkoły Promocji w Warszawie.”
Samo trafienie na biurko przypomina mi jako żywo słynny zwrot mający „ukryć” to, że dziennikarze dostali jakieś kwity od specsłużb, czyli słynne „W naszym śledztwie dziennikarskim natrafiliśmy na …” i tu występuje wyliczenie mniej lub bardziej tajnych dokumentów i innych kwitów (a i żeby nie było tego określenia używają wszystkie redakcje, nie tylko GW). No mniejsza z tym. Broszura „trafiła” na biurko Uhliga. Jej autorzy piszą nie mi oceniać fachowo, czy nie o możliwych sposobach postępowania PiS w kampanii wyborczej. W tym też o tym, że Jarosław Kaczyński mógłby jako kandydat PiS wykorzystać wizerunek swego zmarłego brata. No to oczywiście oburza Uhliga. Nazywa on to graniem śmiercią i żałobą. I, i, i …. i tu się marszczy szlachetne oblicze red. Uhliga bo jak pod to wszystko podwiązać PiS ? I sprawić, że wykstałciuchy już będą wiedziały, że coś jest na rzeczy i PiS na pewno w kampanii wyborczej będzie grał żałobą oraz wizerunkiem zmarłego Prezydenta ? I wziął i wymyślił Uhlig, genialne posunięcie które ma udowodnić związki PiS z autorami wzmiankowanej broszury. Posunięcie to jest tak genialne i podchwytliwe, że samego spin doktora PiS Bielana zaskoczyło. I zawiera się w jednym ostatnim zdaniu (wytłuszczenie moje):
„P.S. O broszurę pytałem Adama Bielana, rzecznika PiS. Odpowiedział, że nie zna Klubu Badań nad Propagandą ani ich publikacji.”
No to wykształciuchy wiedzą już wszystko. Jak taki mądry redaktor z GW dzwonił do Bielana z pytaniem o tę broszurę to na pewno musi ona mieć coś wspólnego z PiS. Z PiS na pewno też współpracuje Klub Badań nad Propagandą Wyższej Szkoły Promocji w Warszawie, który radzi aby grać śmiercią i żałobą. No bo przecież jakby to wszystko nie miało nic wspólnego z PiS to przecież taki mądry redaktor z GW z pewnością by Bielana o zdanie w tej sprawie nie pytał. Czyż nie ?
CBDUDW*
* Co Było Do Udowodnienia Dla Wykształciuchów
Inne tematy w dziale Polityka