Wie Pan zawsze zostaje jakiś ślad naszej roboty". Od szóstej minuty do około 7 minut 30 sekund:
Jako żywo przypomina mi to składanie wieńca przez delegację Komorowskiego na grobie śp. Anny Walentynowicz:
"W tym czasie grabarze zasypywali trumnę Anny Walentynowicz. Złożone wcześniej kwiaty i wieńce przesunęli na bok. Delegacja położyła wieniec od Komorowskiego przed grobem i sfotografowała się przy nim."
Żywcem jak razdwiedcziki z polskiej ambasady z filmu Barei.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)