takiesobie.salon24.pl/179604,dobre-i-zle-defilady-wg-gw-rok-2007
Ach jak pięknie jak wspaniale. Sobie przejechali, przemaszerowali, przelecieli (bez aluzji ;O) i wot jak pokojowo. To nie był żaden militaryzm, wąski nacjonalizm i patriotyzm, który jak wiadomo jest jak rasizm. To była walka o pokój wręcz. Jak wiadomo ZSRR i Rosja jeśli biorą (brały) się do walki o pokój to kamień na kamieniu nie zostaje (zostawał). Ale dziś trzeba się kochać bo taka jest mądrość etapu:
"Defilada nie była jednak demonstracją ambicji imperialnych Moskwy. Wprost przeciwnie - Dmitrij Miedwiediew wygłosił łagodne, otwarte wobec świata przemówienie. Rosyjscy komentatorzy podkreślali, że jego poprzednik, obecny premier Władimir Putin 9 maja zawsze kogoś uszczypnął - a to Amerykanów za wojnę w Iraku, a to państwa bałtyckie lub Ukrainę, z którymi Moskwa spiera się o historię."
wyborcza.pl/1,76842,7860808,Swieto_na_placu_Czerwonym.html
Nie to co ta banda militarystów, która defilowała 3 lata temu w Warszawie, która tylko patrzyła kogo by tu na trasie defilady zastrzelić na rozkaz tego mściwego kurdupla zionącego nienawiścią do wszystkich ....
Inne tematy w dziale Polityka