Na przykład mój ulubiony Kabaret Starszych Panów.
Na początku lat dziewięćdzięsiątych ubiegłego wieku Zamachowski próbował udawać Michnikowskiego. Machalica cholera wie kogo a Biedrzyńska udawała jak pamiętam Kalinę Jędrusik.
Udawali. Bo ich wykonania ani o milimetr się nie zbliżyły do wiekopomnych nie zawaham się tego słowa uzyć kreacji wyżej wymienionych gwiazd. Prawdziwych gwiazd a nie tych z pudelka, czy innego coś tam.pl.
Alternatywy 4.
Skończone dzieło. A jakiś kretyn wpadł na pomysł nakręcenia jak dobrze pamiętam "Dylematu 5".
Porażka na całej linii. To było tak "śmieszne" jak seryjne obecnie w każdej telewizji kabaretony.
Ta choroba psucia tego co dobre nie dotyczy tylko nas.
Otóż jeden z moich osobiście ulubionych reżyserów, czyli John Carpenter nakręcił swego czasu kontynuację genialnego filmu "Ucieczka z Nowego Jorku". To się nazywało bodaj "Ucieczka z Los Angeles". Nawet byłem na tym w kinie i wysnułem jeden wniosek wszyscy tam byli dobrze upaleni albo nawaleni podczas kręcenia tego shitu.
No oczywiście George Lucas musiał też zepsuć świetną pracę. którą wykonał jako twórca pierwszych trzech filmów z serii "Star Wars". Nakręcił niestety kontynuację. Żenującą na całej linii.
Jest czas, nie wiem nazwę to w przenośni "ciśnienie", jakaś idea. Każdy człowiek na właściwym miejscu. Wtedy wszystko wychodzi i jest naprawdę kultowe i niepowtarzalne.
Resztówki wymienione przeze mnie powyżej są poniżej wszelkiej krytyki.
Po co za parę złotych lub dolarów psuć to co dobre ?
Inne tematy w dziale Kultura