Nie wiem, czy zaszlachtowanie brytyjskiego żołnierza to jakaś jednorazowa akcja ludzi o nieeuropejskich rysach twarzy jak to politycznie-poprawnie określono, czy może zaczyn nowej "mody".
W tym drugim przypadku jednak jeśli Brytyjczycy nie będą mieli cojones to mogą od razu powołać na premiera jakiegoś muftiego.
Jak się rozwiązuje takie przypadki pokazuje historia.
Rok 1977. Wierchuszka Rote Armee Fraktion siedzi w kiciu. W Mogadiszu Palestyńczycy porywają samolot żądając ich uwolnienia. Dziwnym trafem akurat wtedy, gdy porwano samolot cała ta banda terrorystów popełnia "samobójstwo" jednej nocy. Tak seryjny samobójca to nie tylko nasz wynalazek. Od tego czasu RAF atakuje już sporadycznie.
Rok 1997. W Luksorze zostają ostrzelane autobusy z turystami głównie z Niemiec. Ginie 58 osób. Następne takie ataki są już dużo rzadsze i następują dopiero w latach 2004 i 2005. Można się tylko domyslać jak załatwiono terrorystów z Luksoru. Zapewnie pokazowo i boleśnie oraz zadbano aby im podobni poznali szczególy ich umierania. Na parę lat przeszła ochota komukowiek w Egipcie na wszelaki jak zwał tak zwał dżihad. Potem dopiero pewnie nowe pokolenie dorwalo się do wybuchowych zabawek.
No Brytole uczcie się. Inaczej możecie już teraz zamknąć kramik i zacząć kupować dywaniki do modlitwy oraz uczyć się gdzie leży Mekka, obojętnie gdzie się znajdujecie.


Komentarze
Pokaż komentarze