W ostatnim numerze "Kuchni" przeczytałam o umami - tajemniczym piątym smaku, mającym w sobie coś mięsistego i mięsnego. Przypomniało mi to potrawę, jaką w czasach nastoletnich (czyli późnych siedemdziesiątych) często sobie przyrządzałam po powrocie ze szkoły.
Składniki:
kilka grubych plastrów kiełbasy szynkowej, kilka ogórków konserwowych, cebula, wiejska, kwaśna, gęsta śmietana.
Przygotowanie:
Wszystko kroimy w kostkę, Dodajemy słuszną ilość śmietany, ewentualnie dodajemy trochę pieprzu (świeżo mielonego), mieszamy, i .... już.
Gołym okiem łatwo zauważyć, że potrawa do niskokalorycznych nie należała, ale też bez przesady. No, i mieszkałam na wsi, więc przez większą część roku miałam gdzie te kalorie spalać ;D
W ogóle mieszkanie na wsi miało wiele stron przykrych, jak choćby jeżdżenie do kina do miasta (choć i tak wtedy znacznie częściej bywałam w kinie, niż później, gdy mieszkałam już w Warszawie!), ale miało też dużo zalet, jako to: jajka z podwójnymi żółtkami, śmietana od chłopa, mleko od baby (nienawidziłam pić ciepłego mleka, śmierdzącego krową, ale już zsiadłe było całkiem wporzo ;D), no i przydomowy ogródek rodziców.
Oboje pracowali, a jednocześnie uprawiali ten całkiem spory ogródek, w którym było WSZYSTKO: od banalnych wczesnych ziemniaków, poprzez pietruszkę, koperek, szczypiorek, fasolkę szparagową, pomidory, ogórki, bakłażany, truskawki ... Oprócz tego, w małym namiocie foliowym, wczesna rzodkiewka, sałata, później te pomidory, ogórki i papryka, latem patisony, tzw. rodzynka brazylijska, jakieś salsefie, skorzonery, brokuły, kalafiory ...
No właśnie. A osobną historią był kurczak pieczony mojego ojca, razem z darami pól i lasów, czyli co akurat było pod ręką ...
Ale to już będzie temat na następny wpis.
A Państwa - jaki umami mami?
P.s. Jestem winna wyjaśnienie. Kiełbasa szynkowa była jedną z niewielu naprawdę smacznych wędlin w PRL. Robiona z surowca dobrej jakości, doprawiona z umiarem - jestem pewna, że również dziś zrobiłaby furorę.




Komentarze
Pokaż komentarze