Często okazuje się, mimo reżimu oszczędnościowego, że zostało nam z obiadu mięso. Różnie - z pieczenia, gotowania, albo tak, jak mnie - ugotowałam wywar na zupę na kościach wieprzowych. Jasne, można z tego zrobić pierogi. Fantastyczna sprawa, ale dość pracochłonna, a teraz okres taki bardziej ... sprzątający, więc skąd wziąć czas na lepienie pierogów? Ale kupno opakowania ciasta franscuskiego (mrożonego) i przygotowanie farszu to co innego. Robi się to praktycznie samo, bez udziału naszej świadomości ;-D
Aha, ciasto francuskie jest po prostu nie do zrobienia we współczesnym domu, gdzie nie ma "zimnej kuchni", i to załatwia kwestię, czemu nie robię go sama ;-D
Składniki:
smalec z wędzonej słoniny lub, ostatecznie, boczku,
1 cebula,
około szklanki resztek mięsnych
2 szklanki kapusty kiszonej dobrej jakości, przesiekanej,
łyżka oliwy truflowej (niekoniecznie),
garść śliwek suszonych (lub wędzonych, jeśli ktoś ma),
garść grzybów suszonych,
jajko
3 listki laurowe, kilka ziaren ziela angielskiego, szczypta majeranku, szczypta mielonego kminku, pieprz,
opakowanie gotowego rozmrożonego ciasta francuskiego.
Sposób przygotowania:
Na patelni rozgrzać smalec, wrzucić posiekaną cebulę, zeszklić na żółto. Dodać kapustę, mięso i pozostałe składniki. Przykryć przykrywką, powoli doprowadzić do wrzenia, dusić pod przykryciem do miękkości. Następnie zdjąć przykrywkę i na średnim ogniu odparować nadmiar wody (jednocześnie mieszając i rozgniatając zawartość patelni, tak, aby rozdrobnić ją jak najbardziej. Jeśli to się nie uda, to masę należy przepuścić przez maszynkę albo usiekać nożem - ja jestem leniwa, więc staram się sprawę załatwić już na patelni. Gdy masa jest drobna i miękka oraz prawie sucha - usunąć przyprawy.
Ciasto pokroić na zgrabne kwadraty, w każy zawinąć odpowiedniej wielkości przestudzoną masę. Każdy pasztecik posmarować dokładnie rozkłóconym jajkiem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 20 minut, po czym zwiększyć temperaturę do maksimum na dodatkowe 5 minut. Paszteciki powinny się ładnie zrumienić.
Aha - nie ma potrzeby nakłuwania ciasta. Nie wiem, skąd wziął się ten przesąd ....





Komentarze
Pokaż komentarze (2)