Kuchennik Kuchennik
1994
BLOG

Racuchy (pampuchy)

Kuchennik Kuchennik Rozmaitości Obserwuj notkę 6

To było tak: gdy byłam jeszcze młodą mężatką, wypadło mi urządzić u siebie Wigilię. Dla całej rodziny. Ambitnie podjęłam się zrobić samodzielnie praktycznie wszystko, ale litościwe krewne, niby od niechcenia, dzwoniły do mnie tuż przed Świętami, że mają tego lub owego za dużo, przez zupełny przypadek, więc zrobię im łaskę, jeśli zgodzę się to przyjąć ;-D Godziłam się z wdzięcznością, i w ten sposób moja ukochana Teściowa, znakomicie zresztą gotująca, podjęła się przygotować smażonego karpia. Oprócz karpia, jak się okazało, Teściowa przyniosła miskę ... racuchów. Teraz sobie myślę, że pewnie Teściowa bała się, że młoda mężatka nie potrafi sobie zorganizować pracy, więc lepiej jej trochę dyskretnie pomóc w aprowizacji na pozostałe dni S. Na moją zgubę, jak się okazało!

W Wigilię, nie przepracowana, więc piękna i świeża, zastawiłam stół smakołykami własnej roboty i cudzymi, po czym przystąpiliśmy do dzielenia się opłatkami. Dopiero teraz wszyscy się zorientowaliśmy, że brakuje dwóch osób: mojego męża i synka, wówczas czteroletniego. A w dodatku w ogóle ich nie słychać! Z zamierającym sercem, pełna najgorszych przeczuć, pognałam do kuchni, po drodze zaglądając do pokoju synka (poza łazienką więcej pomieszczeń w tym mieszkaniu nie było), a większość gości za mną.

Zdradzę Państwu, że było co oglądać: obaj panowie, w odświętnych ubraniach, w kuchni wypolerowanej na wysoki połysk, właśnie kończyli zjadać ostatnie racuchy ... Bez talerzy, bez serwetek, bez sztućców ... bo szkoda im było tracić na to czas ....

Czy muszę dodawać, że ani jeden, ani drugi, nie tknęli dosłownie NIC z wigilijnego stołu?!!!

Na miskę racuchów potrzebujemy: 2 duże jabłka, duża butelka kefiru, 2 szklanki mąki, 2 jajka, szczypta soli, aromat (cynamon, wanilia, woda różana - do wyboru), łyżeczka proszku do pieczenia, olej do smażenia i cukier-puder do posypywania. I ręczniki papierowe, do osączania placków.

Jabłka myjemy, osuszamy, kroimy na ćwiartki, wykrawamy gniazda nasienne i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Do dużej miski wsypujemy mąkę, proszek, aromat, sól, dodajemy jajka i kefir. Nie potrafię dokładnie powiedzieć, ile tego kefiru. Stare książki kucharskie pisały w tym miejscu: tyle, ile mąka zabierze. Na pewno ponad szklankę, ale to zależy od mąki i od kefiru, a nawet od jajek. Masę miksujemy dokładnie, dodajemy starte jajka i znów mieszamy. Masa ma być wyraźnie gęstsza od naleśnikowej, ale to jednak nie drożdżowe i musi pozostać dość płynne.

Na dużej patelni rozgrzewamy olej, po czym łyżką wazową nakładamy ciasto, uważając, by placki nie stykały się z sobą. Do tego potrzebna jest pewna wprawa, ale nawet jeśli placki trochę się z sobą złączą, to z łatwością je rozłączymy brzegiem kopyści.

Smażymy z obu stron, na kolor złoto-brązowy, po czym przekładamy na talerz wyłożony ręcznikami papierowymi, dla osączenia z tłuszczu, i obficie posypujemy cukrem-pudrem (przez sitko lub też z takiej bardzo poręcznej tuby z dziurkami).

To nie jest dietetyczna potrawa! Placki piją olej jak smoki! Widać to bardzo wyraźnie, gdy się popatrzy na smażący się racuch: tłuszcz bąbelkuje wskroś niego na całej powierzchni .... Trochę mniej tłuszczu placki piją, jeśli olej jest bardzo dobrze rozgrzany, ale temperatura smażenia nie może być ani zbyt niska, ani zbyt wysoka! Ja kotlety schabowe, mielone, ziemniaczane, rybne i właśnie racuchy smażę w dokładnie tej samej temperaturze. A ta jest odpowiednia, gdy kropla ciasta usmaży się w kilkadziesiąt sekund - nie nasiąkając zbytnio tłuszczem, ale też nie paląc się zbyt szybko, to wtedy placki w środku zostaną surowe.

W Warszawie te placki noszą nazwę "racuchów". W moich rodzinnych stronach "racuchy" to placki ziemniaczane, a to, co przedstawiłam, to "pampuchy".

Tak, czy inaczej, placki te mają naprawdę ogromną liczbę odmian. Sama często robię je z mlekiem zamiast jogurty, oraz wzbogacam smak poprzez dodatek twarożku ziarnistego albo dobrego sera, rozgniecionego z grubsza, by czuć było przyjemne gruzełki. Mąkę można dodać zwykłą lub razową, a zamiast jabłka użyć gruszki, mango, a nawet zgoła marchwi.

Możliwości jest wiele, więc postarajmy się je wykorzystać dla zdrowia i przyjemności naszych najbliższych!

 

P.s. Teraz jest ostatni moment, by zacząć zbierać suchą łuskę cebuli, którą zużyjemy do gotowania brązowych jajek na Wielkanoc!

Kuchennik
O mnie Kuchennik

Jestem skromna, zdolna i pełna poświęcenia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości