Kuchennik Kuchennik
518
BLOG

Gulasz? I ogród w doniczkach ....

Kuchennik Kuchennik Rozmaitości Obserwuj notkę 21

Dziś na jednym z portali zobaczyłam tytuł "Charlize Teron i jej ogromny ogródek". No, to ja mam z kolei maleńki ogród w doniczkach ...

Ale najpierw tytułowy "gulasz" ze znakiem zapytania, bo gulasz to nie jest. Ot, taka prosta potrawa, którą moi rodzice nazywali "mięso w sosie własnym". Charakteryzuje się tym, że wyjątkowo lubi je mój syn oraz tym, że zawiera absolutne minimum przypraw.

Kawałek karkówki myjemy, osuszamy i kroimy na spore kawałki. Dużą cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy smalec, wrzucamy cebulę i pierwszą partię mięsa, które rumienimy ze wszystkich stron. Następnie zawartość patelni odcedzamy nad sitkiem (który jest na jakimś naczyniu, bo tłuszcz wykorzystamy ponownie) i przekładamy do garnka. Smalec wraca na paterlnię, mięso na rozgrzany tłuszcz ... Operację powtarzamy do wyczerpania mięsa.

Mięso zalewamy wodą, doprowadzamy do wrzenia. Do koszyczka przyprawowego (lub bezpośrednio do garnka) wrzucamy 2-3 ząbki czosnku z łupinkami, ale przekrojone, jeden malutki listek laurowy, trzy-cztery ziarna ziela angielskiego i sporo ziaren pieprzu. Solimy, ale oszczędnie. Mięso gotujemy do miękkości. Jeśli płynu jest zbyt dużo, można go odparować (dlatego trzeba uważać z solą - odparowany płyn będzie słońszy). Jeśli ktoś chce, może potrawę zagęścić łyżeczką mąki ziemniaczanej.

Obsmażanie mięsa i cebuli może się wydawać zbędną fatygą, ale, po pierwsze, daje to dodatkowy smak potrawie, a po drugie - obsmażone mięso nie rozpadnie się podczas długiego gotowania, koniecznego, aby mięso stało się naprawdę miękkie.

I teraz ogród: nasz podmiejski domek nie dość, że na kredyt, to jeszcze jest niewielki, a ogródek też nie z tych hollywoodzkich. Na skrawku ziemi (za to pierwsza klasa!) musieliśmy zmieścić: trawnik, dwa rododendrony, azalię, pieris, kilka róż, kilka piwonii, dwa świerki, cis, magnolię, grab,  kosodrzewinę, cztery tuje i jodłę. Ciężką pracą wywalczyłam u męża, który ma romantyczną naturę i nie w głowie mu jakieś rośliny użytkowe, że przeznaczył mi kawałek ziemi (trzy metry na półtora! przysięgam, że nie przesadzam!) pod ogródek warzywny. Rzecz jasna, z boku domu, żeby w oczy nie kłuło ;-D

Na tym spłachetku ziemi posiałam i już zebrałam sałatę (mieszanka różnych) i rzodkiewkę - jako przedplon. Wysadziłam też nieśmiertelne oregano i szałwię, które co roku wykopuję, odcinak po kawałku rośliny w wsadzam do skrzynki, aby cieszyły swym aromatem nasze smutne zimowe dni. Z ziół wysiałam koper (część już zjedliśmy, a część dumnie dojrzewa, w oczekiwaniu na zatopienie w słoikach kiszonych ogórków. Majeranek dożył wczoraj końca swoich dni - ścięty, powiązany w pęczki, oddaje powietrzu wilgoć, a nabiera szlachetnej koncentracji smaku i aromatu. Pietruszka korzniowa to jakieś monstrum - wygląda jak selery, i to jesienią. Kłopot sprawiła mi trybula, z którą nie wiem, co zrobić. Dobrze za to wiem, jak wykorzystać niesamowicie wybujałą kolendrę, bazylię, estragon (poprzednio trzymałam go w donicy, nie miałam więc pojęcia, że to takie wielkie zielksko - prawie jak lubczyk! Tymianek i oregano to banał.

Ale zioła to przecież tylko dodatek - pożądany, ale jednak aktor drugiego planu. Na pierwszym, tuż pod płotem, mam osiem fasoli tycznych, które wdzięcznie wspinają się po sznurkach, które im usłużnie rzuciłam. Bliżej mam jeszcze kilka krzaków ogórków, bo mąż mąż nie wyobraża sobie lata bez ogórków z własnego ogródka, i kilka krzaków pomidorów koktajlowych. - które zresztą same się wysiały! ;-D w zeszłym roku.

Ale największe kuriozum to dwa krzaki cukinii, które mam w niewielkiej skrzyneczce - a cukinie to NAPRAWDĘ duże bestie ... nie to, co ogórki ... Muszę je podlewać codzinnie, a przy upałach nawet rano i wieczorem, no i zasilam je nawozem z ddżownic. Cukienie mają już pąki kwiatowe ;-D

Wszystko rośnie w tym roku wręcz nieprawdopodobnie. Gorąco i wilgotno jak w tropikach ... Jeśli to jest efekt globalnego ocieplenia, to ja jestem jak najbardziej za! Z dwojga złego ;-D wolę mieć w ogódku ananasy i pomarańcze, niż płacić horrendalne rachunki za pakiet klimatyczny!

Kuchennik
O mnie Kuchennik

Jestem skromna, zdolna i pełna poświęcenia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Rozmaitości