Możliwości są dwie, ale tylko dla lodów ;-D
1) Kupujemy gotowe, albo
2) Robimy samodzielnie.
Uprzedzam lojalnie, że samodzielne robienie lodów wcale nie jest takie znów tanie, a za to bardzo praco- i czasochłonne - zwłaszcza, jeśli ktoś (tak jak ja) nie ma maszyny do robienia lodów ....
8 żółtek ubijamy na puszystą, białą pianę z 0,5 do 3/4 szklanki cukru, po czym naczynie z żółtkami stawiamy na innym naczyniu, z gotującą się wodą, ale tak, by dno nie sięgało poziomu wody. W innym naczyniu doprowadzamy do wrzenia 2 szklanki mleka. Wrzące mleko wlewamy do żółtek małym strumieniem, cały czas ubijając masę. Ubijamy aż do przelania całego mleka i dalej, aż do lekkiego zgęstnienia masy. Naczynie żółtkowo-mleczne zestawiamy z kąpieli wodnej, a gdy ostygnie, dodajemy szkalnkę śmietanki kremówki, ponownie ubijamy. Dodajemy ekstrakt waniliowy lub cukier z prawdziwą wanilią, albo, oczywiście, wyskrobujemy zawartość rozciętej laski wanilii i ponownie mieszamy.
I teraz: albo wlewamy masę do maszynki, która kończy za nas pracę, albo jak ja, nieszczęśnica, wstawiamy naczynie do zamrażarki i co 15 minut wyciągamy i miksujemy. Wyciągamy i miksujemy. Wyciągamy i .... oczywiście, mamy tego już serdecznie dość i obiecujemy sobie kupić maszynkę do lodów!
Następnego dnia na patelnię wsypujemy 3 łyżki cukru, karmelizujemy go, po czym wlewamy trochę śmietanki - około pół szklanki. Karmel natychmiast stwardnieje, ale to nie problem - doprowadzamy do wrzenia (ostrożnie, bo łatwo kipi!), zmniejszamy ogień i mieszamy, aż karmel się rozpuści. Do sosu dodajemy dwa obrane banany pokrojone w plastry, aby się rozgrzały.
Do pucharków nakładamy porcje lodów, dodajemy banany i polewamy gorącym sosem. Kupne lody szybko się rozpuszczą; na domowych wysoka temperatura nie robi zauważalnego wrażenia ...





Komentarze
Pokaż komentarze