Przepis podstawowy na to ciasto dostałam coś koło dwudziestu lat temu od starszej znajomej - znaczy, wówczas ona miała tyle lat, co ja obecnie :) i słynęła z doskonałych wypieków. Pokochałam ten przepis za jego prostotę - wykorzystuje się tylko jeden garnek! - oraz smakowitość. Pokochały go również wszystkie znajome dzieciaki; zarówno goszczące u nas w domu, jak i te, które ciastem zajadały się w przedszou i w szkole. Ciasto jest praktycznie jak wymyślone dla maluchów: kawałek można wziąć w łapkę i skonsumować gdzieś w kącie, czy przy stole - zarówno jedno. W ostateczności obejdzie się nawet bez talerzyka - ale bez dokładki to już nie bardzo ... Jednym słowem - ciasto niebezpieczne, lepiiej się nim nie chwalić:) Drugie tak lubiane to pleśniak, ale jego robota jest jednak trochę bardziej skomplikowana - chociaż też bez przesady!
Składniki:
2 szklanki mąki Iponieważ ciasto jest ciemne, można przemycić orkiszową i razową - na przykład 1 szklanka mąki tortowej, ćwierć razowej i trzy czwarte orkiszowej) plus troszkę do wysypania tortownicy
1 kostka masła + ociupinka do wysmarowania tortownicy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1,5 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru
3 czubate łyżki kakao (takiego prawdziwego, gorzkiego, do zagotowania, a nie tego oszukanego do zalania zimnym mlekiem - to ważne!)
1,5 szklanki mleka (chodzi o szklankę o pojemności ćwierć litra)
szczypta soli
jeśli ktoś lubi - esencja waniliowa; ja uważam, że to nie jest konieczne, jeśli kakao jest dobre i świeże)
opcjonalnie: dowolne bakalie lub orzechy w ilości czubatej damskiej dłoni (wiem, że to mało precyzyjna miara, więc niech będzie - pół szklanki)
opcjonalnie: tak ze 3/4 tabliczki dobrej, gorzkiej czekolady, połamanej na kwadraciki lub drobniej.
Sposób przygotowania:
Garnek średniej wielkości postawić na średnim ogniu. Wlać doń mleko, włożyć masło (można je wcześniej pokroić na kawałki, co przyspieszy topnienie), wsypać cukier i kakao. Mieszając, rozpuścić masło, po czym zdjąć z ognia i przestudzić do temperatury pokojowej.
W czasie stygnięcia, przygotować blaszkę (ja używam standardowej tortownicy z wyjmowanym dnem): wysmarować masłem lub innym tłuszczem i wysypać mąką.
Wówczas do garnka wsypać stopniowo 2 szklanki mąski, proszek do pieczenia, wbić dwa jajka i dodać sól i ewentualnie esencję waniliową.. Wszystko bardzo dokładnie wymieszać.
Do tortownicy wlać całe ciasto lub, jeśli zamierzamy dodać "opcjonalnie", to wylewamy mniej więcej 3/4 ilości ciasta, wsypujemy dodatki, po czym wlewamy resztę ciasta.
Piec w temp. 180 stopni przez około 50 minut, ale już po 40 radzę sprawdzić, czy się trzęsie. Jeśli nie, to włożyć patyczek i sprawdzić, czy nie jest oblepiony ciastem. Jeśli tak, to dopiec przez kilka minut. Przepieczone ciasto, jak i przepieczone mięso, nie nadaje się do niczego ...
UWAGA: bakalie i orzechy dobrze jest wcześniej zamoczyć (nie namoczyć, tylko zwilżyć wodą) i dokładnie osączyć, po czym obtoczyć w mące, której nadmiar dokładnie strzepnąć - inaczej mogą opaść na dno tortownicy, co zniweczy cały efekt!
Dodatek bakalii lub/i orzechów powoduje, że ciasto dłużej pozostaje świeże. Ale i tak świeżość zachowuje naprawdę długo - co najmniej 5 dni bez lodówki ...
Przyznaję - w pewnym momencie mąż i syn stracili ochoę na to ciasto, bo mieli przesyt, stąd moja wiedza na temat długiego żywota murzynka :)





Komentarze
Pokaż komentarze (2)