DWA KOLORY
Choćbyś świat objechał, bywając w tych knajpach,
gdzie nie brakuje uciech i złota.
Choćbyś sukcesy odniósł i milionerem został,
nie ma drugiego miejsca, jak to,
gdzieś się urodził.
Tu są groby przodków, wigilijny stół, podwórko
z dziurą na świat i gniazdem bociana.
Tu słońce dotykasz kijem w kałuży, a forsycję
zrywasz na wiosny bukiet.
Powrócisz tu, gdzie pierwszy raz postawiłeś stopę,
rzucając kamienie do rzeki.
Bo w lesie, na polach i wtedy, gdy święto –
ulice są umajone w te same barwy.
Tu prochem będąc, będziesz biało-czerwony.
----------------------------------------------------------------
JESZCZE ZAŁOPOCZE
Wetknęłam flagę w skrzynkę na balkonie.
Za oknem wiatr młode witki brzóz zginał,
łopotała:
biała – bandaże warszawskich powstańców,
biała – opłatek na stole wigilijnym,
biała – konwalia w wianku komunijnym.
Łopotała, lecz nagle jej nie widzę.
Wyglądam – może wiatr kolor
zerwał?
czerwony – mak na Monte Cassino,
czerwony – krew powstańców i gniew,
czerwony – miłość, ofiara i zdrada.
Szukam, przez balustradę się przechylam,
sąsiada pytam – nikt nie widział.
Dokąd wiatr te kolory porwał?
Dziś święto, Dzień Flagi, dopiero ranek,
może jeszcze załopocze na czyimś balkonie.
24
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze