TeaDrinker TeaDrinker
655
BLOG

Cena przetrwania? - Odpowiedź na pytanie.

TeaDrinker TeaDrinker Kultura Obserwuj notkę 1

Roman Graczyk napisał książkę. Chyba nikomu przypominać nie muszę, oczym owa książka jest. Kupiłem, prawie przeczytałem i znalazłem odpowiedź na pytanie w tytule. Oczywiście nie na podstawie ksiązki tą odpowiedź chcę sformułować, tylko na własnych, ksiązką nieco (niestety) utwierdzoną.

W tym nawiasie jest niestety, bo jednak książka sama w sobie, nie dokońca stawia sprawe jasno. Pominięte są niektóre okresy, które są równie ważne dla ogółu sprawy. Bez tych fragmentów historii, do ogołu demaskatorskiej ksiązki mogą przyczepiać się radykalnie broniący "TP". Oczywiście... Pod niebiosa autora ksiązki wychwalać również nie mogę, bo po ksiązce można czuć niedosyt. Jakoże pan Graczyk mocno emocjonalnie zwiazany był z redakcją 'TP", nei stawia sprawy tak jakby mi się marzyło. Brakuje mi jasno postawionego zdania pana Graczyka o SB i "TP". Wygląda to jak niedokończona (jeszcze) przypowieść o synu marnotrawnym. Pan Graczyk narazie odszedł z Tygodnika, ale tym brakiem pełnego aspektu współpracy "TP" i SB zostawia sobie lukę do powrotu na łono "TP" i obecnie kochanej matki ITI jako właśnie syn marnotrawny. Brakuje mi takiego jasnego przekazu: Tak, TP współpracował z SB. Oczywiście, nie domagam się aby w ksiązce znalazła sie również odpowiedź na pytanie czy to naprawdę tylko cena przetrwania czy coś więcej.

Brak mi również tych rozmów osławionych przez niektórych przeciwników książki. Wydaje mi się, że te fragmenty dużo wnosiłyby do całej sprawy. Konkluzje w nich zawarte są na pewno interesujące. Ale z róznych względów nie mógł pan Graczyk ich tam zawrzeć. Szkoda.

Cała ksiązka miałą być odpowiedzia na pytanie czy Tygodnik zrobił to co zrobił, za możliwość przetrwania.Co do tego mam wątpliwości, bo oczywiście niektórzy chcięli przetrwać cięzkie czasy komunizmu, ciągłej inwigilacji itd.aleinniwspółpracę ze Służbą traktowali jako hobby, zajęcie po pracy. Nie wierzę w to aby ludzie donosili za cenę przetrwanai i dobra innych. Bo przecież Ci którzy za cenę przetrwanaia podpisali "papiery", utrzymują, że "broń panie Boże" nie donosili.

Jak dla mnie nawet podpisywanie "paktu z diabłem" powinno nie zostać tak neutralnie, tak niewidocznie i tak szybko pominięte. To poprostu brak jakichkolwiek zasad i kręgosłupa moralnego. Brak jakiego kolwiek oddania sie sprawie Polski, polskiej upragnionej wolności od aparatu PRL-owskiego. Dlaczego?

Ludzie "Solidarności" tacy jak mój wujek, który mimo wielu aresztowań, mimo ciągłego nękania go i inwigilowania, nie poddał sie. Tak bardzo szanował siebie i swoje zasady, tak bardzo szanował Polskę i bycie prawdziwie patriotycznym i oddanym obywatelem, że mimo grożącej mu "zsyłki" do Kanady, nie zasilił rzeszy zdrajców ojczyzny. Parę miesiący po tym jak wypuszczono go z więzienia w Bieszczadach, przyszli znów, namawiali i straszyli deportacją do Kanady. Dobrze wiedział, że nie będzie tam łatwego życia jak mogło by się wydawać. Bez pracy, bez domu, bez znajomości języka trafił do Calgary. Nie podpisał. Tak właśnie, zachowuje sie człowiek honoru.

"Solidarnościowcy" również chcięli przetrwać, tak samo jak "TP". Ale zdobyli się na odrobinę nonkonformizmu, na trochę butności i troche sprzeciwu. To co zrobili ludzie zwiazani z Tygodnikiem opiewa co najmniej o stuprocentową zgodę z formą władzy w  tamtych czasach panującej. Bo przecież współpraca z służbą SB za cene przetrwania jest w moim mniemaniu taką zgodą.Gdyby byli ludźmi z honorem, woleliby zaprzestać jawnej działalności wydawniczej, na rzecz zachowanai w sobie kręgosłupa moralnego. Konkluzja do jakiej doszedłem czytając te ksiązkę, jest następująca - Podpisania lojalki lub ucieczka w tamtych czasach z kraju jest równoznaczne z chęcią przetrwania. Inaczej się nie dało.

Co do książki, jeśli chodzi o pracę Romana Graczyka, to przypomina mi film "Czarny czwartek...". Tak jest bądź co bądź innowatorska, porusza tematy tabu, dotyka ludzi znanych wszystkim czytelnikom tygodnika i byłych współpracownikom Graczyka, ale tak jak "Czarny czwartek..." jest nie pełna. W filmie brakowało mi stwierdzenia, że to gen. Jaruzelski rozkazął strzelać do ludzi; w ksiązce brakuje mi stwierdzenia, że nie całkiem to było ceną przetrwania i jedynym wyjściem.

TeaDrinker
O mnie TeaDrinker

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura