114
BLOG
O problemach Amerykanów
Ta notka nie jest tak do końca odpowiedzią na "porozmawiajmy o tym" pana Janke, a jedynie tym tematem inspirowana. I nie będę prezentował programów wyborczych i porównywał ich, a jedynie z własnego punktu widzenia i z ogólnymi zarysami polityki amerykańskiej zestawie problemy wyborcze USA i nasze, swojskie, polskie kopanie po twarzach. Wybory w USA, o których zacząłem ostatnio dużo czytać (specem nie jestem, ale zaczynam sie orientować), zainteresowały mnie swoją "dwustronnością" - prostotą i złożonością jednocześnie. Właściwie prostota wynika ze złożoności. I pomyślałem sobie jak doskonale życie polityczne mają mieszkańcy Ameryki. Problemy ekonomiczne i społeczne jakie dotykają Stany Zjednoczone wymagają niezwykle szybkiego i sprawnego rozwiązania. Problemy zarówno z poprzednich wyborów jak i te które namnożyły się podczas kadencji Obamy. Ciągnącym sie w nieskończoność powodem do narzekania i obaw jest kryzys finansowy, który za czasów Obamy udało sie w pewien sposób przenieść i zredukować. Wydaje mi się, ze mimo, iż obecny prezydent nie zrobił wszystkiego czego się od niego wymagało w tej kwestii, to można powiedzieć, ze mogło być znacznie gorzej, gdyby nie on. Dla Amerykanów ważnym punktem w programie Obamy było wycofanie wojsk z Afganistanu do 2014 roku, chwaliło mu się rownież starania o wycofanie wojsk z Iraku w 2010 w terminie przyspieszonym, niż ten określony w umowie z 2008 roku. To też nie do końca wyszło Obamie, ale myśle, ze przy dobrym pijarowym naciągu będzie to celny strzał. Przykre jest z pewnością bezrobocie, które w ostatnim czasie wzrosło. Z naszego punktu widzenia zaprzestanie integracji i zaczopowanie projektu tarczy antyrakietowej można Obamie wypomnieć. Dla amerykańskiej gospodarki niekorzystny jest pościg za uciekającymi Chinami, który nie zapowiada sie dobrze. Problemy do rozwiązania, nie tylko te finansowe i militarne, ale tez obyczajowe i społeczne, np. problem ciagłych strzelanin czekają by przedstawić na nie dobre recepty. Nasze problemy są nieczytelne, nie wiemy co idzie nie tak, bo nie wiemy nic. Wszystko jest tajemnicą. Ile kosztowały drogi i ile kilometrów jeszcze zostanie wybudowane. Jaki jest dług publiczny, jakie jest PKB, jakie jest bezrobocie, jak trzymają sie finanse, co jest przyczyną katastrofy smolenskiej, kto jest pochowany jako ofiary tejże katastrofy, czy rząd wiedział o AG i Plichcie, czy prowadzą jakieś śledztwo i tak dalej. Słowem jeśli chcesz znać odpowiedzi na te pytania musisz jechać i sprawdzić, grzebać w sieci całymi dniami i domyślać się. Nie wiadomo nawet czego oczekiwać od kandydata na premiera, prezydenta, czy na posła, senatora, bo ludzie nie wiedzą czego potrzeba państwu. Wiedzą za to doskonale, ze chcą dobrobytu, szerokopojetego szczęścia i grillowania, jednak z ceną 6 zł. za chleb nie jest to możliwe. Chcą dużo wydawać i jeszcze wiecej zarabiać. Pisze w trzeciej osobie, ale nie ukrywam, ze tez by mi to odpowiadało, jak chyba każdemu. Dlatego kandydaci nie wyslijaja sie obiecują Irlandię zieloną od kasy jaką wydamy i zarobimy. Zazdroszczę Amerykanom, bo ich złożone problemy i równie złożone problemy państwa są znane obywatelom i kandydatom, którzy prezentują na nie rozwiązania i prowadzą merytoryczną wymianę ognia, niezwykle ostrą i zaciekłą, ale wciąż na temat. Dlatego wybór w zależności od potrzeb obywatela, od jego moralności i poglądów, po odpowiednim zapoznaniu sie z programami (rownież za pomocą mediów) jest prosty. Banalność wynikająca ze złożoności. Osobiście popieram pana Janke, kibicuje Romneyowi, chociaż kogo by się nie wybrało będzie działał w interesie państwa, będzie wykonywał punkt po punkcie obietnice z programu (przynajmniej będzie sie starał z całych sił), zależy tylko jakiego państwa chcą Amerykanie.



Komentarze
Pokaż komentarze