Od wczoraj mamy fałszywą dyskusję na temat tego, czy Trump dobrze zrobił porywając Maduro - łamiąc tym prawo międzynarodowe. Tak jakby do tej pory to prawo obowiązywało i było dobre dla całego świata

Zacznijmy od tego, że to co się stało, jest wyrazem determinacji osłabionych USA, które chcą zapewnić sobie całkowite bezpieczeństwo na zachodniej półkuli, bo się tam zalęgły ekspozytury Rosji i Chin, a kilka bezczelnych dyktatur śmie naruszać interesy USA. Zwróćmy uwagę na szybkość realizacji jednego z punktów nowej strategii narodowego bezpieczeństwa USA (NSS) – dziś mija ledwie miesiąc od jej publikacji.
I nie jest to żaden wyraz izolacjonizmu, bo NSS przewiduje, że USA nie opuszczą Europy i nie pozwolą na to, by powstał inny hegemon regionalny (Rosja – EuroAzja, Chiny – Azja płd-wsch). Pytanie – czy USA są w stanie temu zapobiec.
I teraz chwytamy byka za rogi – czy Trump zrobił dobrze? Odpowiedź zacznijmy od pytania – czy żyjemy w czasach, w których prawo międzynarodowe jest panem? Bo jest nim tylko wtedy, gdy zgodnie obsługuje interesy mocarstw światowych. Czyli to prawo jest tylko cywilizowanym substytutem prawa siły. Co pewien czas zmienia się układ sił światowych mocarstw i potrzebny jest wtedy nowy układ miedzy nimi i nowe prawo (a jeśli się nie dogadają, nadchodzi czas wojny). I właśnie taki czas nadszedł – skończyła się światowa hegemonia USA, nie zatrzymały one na czas rozwoju imperializmu rosyjskiego i chińskiego ekspansjonizmu gospodarczego, technologicznego i wojskowego. Skończył się więc i czas ONZ (bo panują w nim Chiny i Rosja przeciw USA). Czyj czas więc nadszedł?.
I dopiero po tym wstępie możemy odpowiedzieć na początkowe pytanie. Trump złamał prawo międzynarodowe, bo nie chroni ono interesów ani USA ani światowej demokracji. Złamał, bo jeszcze mógł. Za klika, kilkanaście lat nic nierobienia USA dla swojego bezpieczeństwa, Chiny i Rosja tak by wzmocniły swoje wpływy w Ameryce Płd, że taka interwencja byłaby już niemożliwa. I wojna o bezpieczeństwo USA odbywałaby się na półkuli zachodniej, w Ameryce.
Wróćmy na nasze europejskie podwórko. Czy w UE obowiązuje prawo międzynarodowe? To zależy kogo i kiedy. Kraje mniejsze tak, bo KE wymusza je siłą, a to znaczy, że bywa sprzeczne z interesem tych krajów, to znaczy, że tworzone jest siłą – najpotężniejszych członków UE. A czy obowiązuje kraje najmocniejsze, szczególnie Niemcy? Nie zawsze, nie wtedy, gdy prawo UE staje się sprzeczne z interesem Niemiec czy Francji (a to znaczy, że prawo unijne jest kompromisem). Ale nie zapominajmy o KE i innych organach U, np. TSUE. One łamią swoje unijne prawo coraz częściej i brutalniej, wychodząc śmiało poza traktaty UE w interesie centralizacji UE, czyli w swoim własnym. Co więcej, KE i Niemcy siłą chcą te traktaty zmieniać - w swoim interesie, np. likwidować prawo weta.
Gdy zmienia się układ sił, prawo przestaje obowiązywać. Pytanie, jakie prawo czeka świat, gdy nastanie nowy układ (nie piszę - ład czy porządek) światowy – i czy nastanie i kiedy. W NSS Trump zapisał nowy wynalazek – C5 – zastępczą Radę Bezpieczeństwa ONZ w składzie USA i Japonia, Chiny i Rosja i jako języczek u wagi – Indie. Partnerzy USA na razie nie zareagowali. Ale zaproszenie do nowego podziału świata, a więc i nowego prawa, leży na stole.
https://x.com/Jzef13437877/status/2007772821825413580

Inne tematy w dziale Polityka