Nie patrzcie na mnie. Ja jestem zdrowy na umyśle. Natomiast do takiej konkluzji doszła redaktor Biedrzycka w rozmowie prof. Pietrzyk-Zieniewicz. Takim chłamem karmi się Polaków w ich własnym kraju za ich własne pieniądze.

Pytanie padło w kontekście dyskusji na temat pielgrzymki kibiców na Jasną Górę, w której wziął udział prezydent Nawrocki. Obie panie prześcigały się w krytyce. Nie wiem jak Wy, ale ja mam naprawdę absmak, jak oglądam i widzę, z jakim trudem udaje się pani profesor nie zrzygać na podłogę redakcji, obryzgując stół tą nienawiścią do Polaków z innymi poglądami - w tym wypadku kibiców.
Zacytuję: "Postawmy sprawę jasno że taki, no nie wiem, kibol, bandyta, szemrana postać za przeproszeniem wybaczcie państwo, obszczymur ostatni, że przecież on może zacząć mówić. A naprawdę to koleżeństwo było bardzo bliskie. Jest takie porzekadło w polityce, że niektórzy ludzie z pewnego typu życiorysami nie powinni kandydować na bardzo ważne urzędy w państwie, a to dlatego, że zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że wygrają" - mówiła Pietrzyk-Zieniewicz. "Pani uważa że bardzo prawdopodobne jest to, że prezydent naszego kraju może być zakładnikiem środowisk bandycko-kibolskich?" - dopytała Biedrzycka."Cóż może nie postawiłabym sprawy aż tak ostro" - odpowiedziała profesor."Powiedziała pani, że mogą zacząć mówić, no to..." - docisnęła redaktor. "Tak, ale no, no mogą zacząć mówić" - dopowiedziała profesor.
Mnie to zwyczajnie dziwi. Ja też jestem po studiach humanistycznych i mnie uczono innych zachowań badawczych: Nie znasz czegoś? To poznaj, zainteresuj się, zaciekaw. Idź, rozmawiaj, zderz się z tym, wejdź w czyjeś buty, zrozum, a przynajmniej postaraj się zrozumieć drugą stronę. I to było budujące. W czasie protestów KOD-u chodziłem pod Sejm, żeby z tymi ludźmi rozmawiać. Poznać ich perspektywę. I szybko zrozumiałem, że byli wyciągnięci, stworzeni, nie rozumiejąc nawet, po co właściwie wyszli. Pani profesor! Rozmawiała pani kiedyś z kibolami, którzy pojechali na pielgrzymkę na Jasną Górę? Domyślam się, że nie. A proszę wierzyć, że mają wiedzę i perspektywę znacznie szerszą niż pani uczniowie na Uniwersytecie Warszawskim, którzy w tym samym czasie próbują odpowiedzieć na pytanie, jakiej są dzisiaj płci.
Pani profesor! Zadam przewrotne pytanie. Czyim zakładnikiem jest facet, który umarza miliardy długu Gazpromowi, zgadza się na współpracę polskich służb z FSB, oferuje strategiczne spółki skarbu państwa Rosjanom, oferuje że ofiary same spłacą reparacje zamiast Niemców? Czyim jest zakładnikiem?
I wiecie co? Problemem nie jest nawet to, że oni się mylą. Problemem jest to, że oni nienawidzą. I nawet już nie próbują tego ukrywać. To nie są elity twórcze, intelektualne ani moralne. To są elity pogardy, które Polaków traktują jak wstydliwy balast przyczepiony do własnej kariery. Jak brud na bucie, który trzeba otrzepać w studiu telewizyjnym, najlepiej cudzymi słowami o "bandytach", "kibolach" i "obszczymurach".
Prawdziwa elita bada rzeczywistość. Ta jej nie bada. Ta ją oskarża. Prawdziwa elita stawia pytania. Ta wydaje wyroki. Prawdziwa elita próbuje zrozumieć świat takim, jaki jest. Ta chce go przerobić na własne widzimisię, a gdy się nie da, opluwa i dehumanizuje. I robi to za publiczne pieniądze, z miną kogoś, kto uważa się za ostatnią wyspę rozumu pośród barbarzyńców.
To jest język kolonialny w czystej postaci. Metropolia mówi o prowincji. Salon o plebsie. "Oni mogą zacząć mówić?". Olaboga! Pani profesor, przecież to już nie te czasy, że wystarczy rzucić odchodem w kogoś i patrzeć, jak lud naśladuje. Właśnie dlatego przegraliście wybory, a pani nadal tego nie rozumie. Przegraliście z facetem, który wyszedł i pokazał Polakom, że nie jest idealny. Pokazał, że jest taki jak oni, ale będzie walczył o ich interes nawet wbrew wszystkim. Że czuje podobnie jak oni. Że Polska zasługuje na więcej.
Pani profesor!
Problem jest w tym, że Polacy przestali być niemi. Przestali się wstydzić i zauważyli, że mogą przestać słuchać profesorów, redaktorów i samozwańczych kapłanów nowoczesności. A to jest dla Was scenariusz najgorszy. Bo w tej chwili runęła cała konstrukcja Waszej wyższości - zbudowana nie na mądrości, lecz na obrzydzeniu do własnego narodu.
I dlatego dziś w Polsce nie ma elit. Są tylko ludzie z tytułami, którym brakuje jednego: elementarnej ciekawości drugiego człowieka. A bez niej nie ma myślenia, nie ma kultury, nie ma odpowiedzialności. Jest tylko ślina, szydera i paniczny lęk, że ci z Jasnej Góry, z trybun, z ulic i mniejszych miast okażą się bardziej dojrzali, bardziej świadomi i bardziej wolni niż ci, którzy od lat mówią Polakom, kim wolno im być.
To nie prezydent jest tu zakładnikiem. Zakładnikami jesteście Wy - własnej pogardy, własnej pychy i własnej nienawiści do Polski, która nie chce już przepraszać za to, że istnieje.
Inne tematy w dziale Polityka