Otwarcie momachijskiej konferencji bezpieczeństwa zdominował tym razem gospodarz, kanclerz Friedrich Merz. W stonowanym, ale bardzo precyzyjnym przemówieniu po raz pierwszy od II wojny światowej przywódca Niemiec pojawił się jako pretendent do roli jednego z głównych rozgrywających polityki światowej. Nowo objawiony lider liberalnej demokracji otwarcie zakwestionował przywództwo USA w świecie Zachodu, zaakcentował konieczność zjednoczenia politycznego i militarnego Europy pod niemieckim przywództwem, napomykając przy okazji o stosunkach z Chinami. To ostatnie, w świetle licznych ostatnio eurowizyt na najwyższym szczeblu w Pekinie prowadzi nieuchronnie do wniosku, że w ewentualnym starciu amerykańsko-chińskim stanowisko UE wcale nie jest przesądzone. Rysuje się więc interesujący sojusz liberalnej demokracji z komunistycznym zamordyzmem przeciw kwestionującemu liberalne paradygmaty trumpizmowi, który stawia wprost pod znakiem zapytania dalsze istnienie "wspólnoty euroatlantyckiej", a więc i NATO. Mimo budzącej u każdego świadomego Polaka podświadomie dreszcze wizji Niemieckiej Europy, sojuszników w Tenkraju nie brak.W samym przemówieniu Merz przywolał słowa swojego przyjaciela: "Już 15 lat temu Radek Sikorski wpisał Niemcy do rodzinnej księgi: "Boję się niemieckiej potęgi mniej niż niemieckiej bezczynności." To również część naszej odpowiedzialności, wynikającej z Prawa Podstawowego, historii i geografii. Przyjmujemy tę odpowiedzialność."
Dwie wojny światowe ubiegłego stulecia, a bliżej naszych dni kryzys migracyjny oraz rury Nord Streamów dają tej deklaracji odpowiednie ramy. Ubogacane niemal równoczesną z omawianą przemową wizyta ambasadora Niemiec w polskim Sejmie z wypowiedzią wyrażającą głębokie niezadowolenie z polskiej ślamazarności w implementacji programu SAFE. Tego, w którym same Niemcy nie uczestniczą.
Postscriptum dopisane dzień później: Na odpowiedź" nie trzeba było długo czekać. Ameryka nie abdykuje - Marco Rubio: Waszyngton planuje podjąć się zadania odnowy i restauracji. Choć jesteśmy przygotowani, by w razie potrzeby działać sami, wolimy robić to razem z wami" (to do liderów europejskich). Ale : "nie szukamy partnerów, którzy chcą racjonalizować zepsute status quo, lecz takich, którzy są gotowi je naprawić. -Nie interesuje nas bycie uprzejmymi i uporządkowanymi zarządcami kontrolowanego upadku Zachodu ."
Szybkimi krokami nadchodzi czas decydującxego wyboru.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)