Przede wszystkim i nade wszystko bynajmniej nie z powodów politycznych, których dotyczy zasadnicza część ubożuchnej publicznej debaty w tej kwestii. Ale zacznijmy dla ilustracji od małej złośliwości wobec wojskowego środowiska. Krążyła niegdyś taka anegdotka o zawodowych: za jakieś tam przewinienie ukarano podchorążego (studenta) szkoły oficerskiej pracą przy przebieraniu pod wiosnę ziemniaków w koszarowej piwnicy. Po paru godzinach nie tylko praca nie wykonana, ale i nieszczęsny skazaniec w wariatkowie. Pytany o możliwe powody dyżurny psychiatra odpowiada: A co, k***a chcecie, samiście winni. Przecież co ziemniak, to decyzja.
Decyzje co do wyboru modelu organizacji sił zbrojnych i wynikające z nich wybory rozdzajów sprzętu są oczywiście o wiele trudniejsze. W naszym przypadku ślimaczyły się przez około 20 lat, doprowadzając wojsko do stanu rozbrojenia. Nie rzucam w nikogo zbyt wielkimi kamieniami, taki był wicie, europejski trynd, korzystania z dobrodziejstwa pokoju. Takie były czasy. Ale wobec pogarszania sie sytuacji co najmniej od 2008, zmarnowano na rzekome studia i badania jeszcze dziesięciolecie. Nie zpominajmy także o zakulisowej pracy lobbystów przeróżnych producentów, wszak kontrakty państwowe na zakup broni dla państwa średniej wielkości to żyła złota. Bynajmniej nie zwalam wszystkiego na mundurowych, politycy maja tu swoje zasługi, że pozwolę sobie przypomnieć w tym miejscu o sławnym w poprzedniej dekadzie dealu "stanowisko za Caracale". Podjęcie w latach 2018 - 2023 całego szeregu konkretnych decyzji w sprawie organizacji Sił Zbrojnych i zakupu rodzajów uzbrojenia jest i pozostanie ogromną zasługą ówczesnej ekipy.
Zakupy sprzętu w dużej mierze zagraniczne są obecnie zwykłą koniecznością. Na dziś tylko trzy państwa na świecie (USA, Chiny, Rosja) mogą sobie pozwolić na zbrojenie armii wyłącznie lub prawie wyłącznie w oparciu o własną produkcję. W polskich warunkach nawet posiadanie w niektórych kategoriach kompetencji własnych decyzji o zakupie w kraju nie warunkowało, wspomnijmy znów o lobbystycznym jazgocie wokół broni strzeleckiej (MSBS Grot).
https://www.salon24.pl/u/tedyiowedy-otryt/1274533,przypadki-msbs-grot
Tak więc przyjęto i rozpoczęto uzbrajanie Wojska Polskiego w broń amerykańską (samoloty F-35, czołgi Abrams, systemy artyleryjskie Himmars, systemy OPL dalekiego zasięgu Patriot), koreańską (czołgi K2, działa samobieżne K9, systemy artyleryjskie Chunmoo, samoloty FA-50), oraz brytyjską (rakiety OPL średniego zasięgu CAMM).
Własnej produkcji mają być broń strzelecka, polonizowane czołgi K2 i koreańskie systemy artyleryjskie, systemy radiolokacyjne, rakiety OPL krótkiego zasięgu Piorun, lufowe systemy OPL, systemy dronowe i antydronowe, pojazdy opancerzone Krab, Rak, Rosomak, Borsuk, prawdopodobnie też nowy, ciężki BWP Ratel. Jak na kompetencje i możliwości produkcyjne naszego przemysłu, niemało.
Machina, czyli program rozwoju sił zbrojnych RP na lata 2025-2039 będący w polskich warunkach chwalebnym wyjątkiem kontynuacji planu na lata 2017-2024, jest w ruchu. Program SAFE, którego politycznym założeniem jest zmuszenie "beneficjentów" do wydatkowania środków wewnątrz Unii Europejskiej jawi się więc jako zagrożenie wstrzymania modernizacji wojska, zmarnowanie wysiłków 2018- 2025 i rozpoczęcie od nowa procedur wyboru. Przypomnijmy - wybraliśmy i wdrażamy sprzęt spoza Unii, z USA, Korei i Wielkiej Brytanii. I były to decyzje racjonalne, wybrano kategorie uzbrojenia niezbędznego WP od producentów, którzy mogą wykonać nasze zamówienia w krótkim czasie. Przypomnijmy, zamawiając u sąsiada Leopardy, na ilość czołgów taką, jaka już dziś służy naszym żołnierzom musielibyśmy czekać kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt lat. Kolejne rodzaje sprzętu i uzbrojenia, jeśli zostaną wymuszone "koniecznością wydania przynanych środków" to dodatkowe wyzwania logistyczne i szkoleniowe.
By dowodnie pokazać możliwości zwłoki, spójrzmy na jeden tylko przykład - wybór bojowego wozu piechoty. Dzisiejsze wojsko operacyjne jeździ dwoma rodzajami pojazdów, czyli transporterami opancerzonymi (taka bezpieczniejsza taksówka, dowożąca na pole walki) i wozami bojowymi, czyli maszynami które nie tylko dowiozą, ale i będą wpierać ogniem na polu bitwy w czasie jej trwania. Te pierwsze to w dzisiejszym WP zasłużone Rosomaki (licencyjna fińska Patria), te drugie to muzealne radzieckie BWP-1, konstrukcja z lat 60.ubiegłego wieku.
Zastąpienie nowym sprzętem BWP-1 to już historia z trzydziestoletnim stażem - mówiło się o tym od 1995 roku ale brak środków i ślamazarność procesu decyzyjnego dociągnęła kwestię do dzisiaj. Ciekawe byłoby dociec, na ile zdecydowało w końcu wzajemne blokowanie się lobbystów zachwalających nam niemieckie Pumy, szwedzkie CV-90, brytyjskie Ajaxy i koreańskie Redbacki, a na ile determinacja zespołu Huty Stalowa Wola. Postawienie (też ciekawe było by poznanie kulis) przez wojsko wymogu pływalności maszyny, zrozumiałe w kontekście mapy Polski ostatecznie doprowadziło do przyjęcia produktu rodzimego. Biorąc pod uwagę dobre recenzje maszyny nowego typu, kolejne punkty dla ministra Błaszczaka (no i oczywiście dla Kosiniaka, za to że nic tu nie zepsuł).
Czaicie bazę?
A że na dodatek tryb przyjęcia gigantycznego długu na 30 lat proponowany przez UE i rządzącą obecnie w PL większość parlamentarną dziwnie przypomina telefon od mniemanego wnuczka do zamożnej babci "Babuniu, wypadek spowodowałem, jak zaraz nie zapłacę panu milicjantowi sto tysięcy to mnie zamkną do więźnia"...



Komentarze
Pokaż komentarze (34)