Republikaniec Republikaniec
212
BLOG

Sznurówki Olsena, albo jak demokracja walcząca zjada własny ogon

Republikaniec Republikaniec Polityka Obserwuj notkę 6

O mały włos radio nie stało się przyczyną mego ostrego lądowania w głębokim, bieszczadzkim rowie. Było lato zdaje się 2004 roku, jechałem po coś tam do Ustrzyk, z głośnika leciała audycja RMF. Pomiędzy jedną a drugą muzyką ochrypły baryton Witka Odrobiny ogłaszał wielką sensację - gdzies tam, w tropikach oceanolodzy odkryli nowy, najmniejszy na świecie gatunek konika morskiego. No i dlaczego niby ta sensacja? Bo ten konik jest jeszcze mniejszy, niż poparcie dla rządu Leszka Millera. Parsknąłem śmiechem tak, że szarpnąwszy kierownicą omal, omal...

Sondażowo rząd DFT po dwóch latach, jak na swoje zasługi jeszcze się trzyma. W porównaniu z początkami na strzępach, ale jednak. Ale pamiętacie, co się dzieje  z opinią ludu, tego ciemnego, co ponoć prawie wszystko kupi, gdy równowaga staje się chwiejna? Przylatuje motyl, siada po jednej stronie i bum, klapa. Jakieś tam komusze firanki do mercedesa, albo inne platformerskie ośmiorniczki za dychę.

DFT sprawą SAFE oberwał poważnie, kombinacje i coraz gęstsze tłumaczenia raczej dokładają w opinii szerokich mas wątpliwości, niż je rozwiewają. Płatne proSAFickie reklamy PGZ w zaprzyjaźnionych mediach też częściej wkur...rzają, niż przekonują. Chytry plan utykania i zasłaniania budżetowych dziur księgowaną inaczej pożyczką może jeszcze nie idzie się czochrać, ale staje się politycznie bardzo, bardzo kosztowny.

Oczywiście, łapanie Ziobry i budowanie eurokoalicji na rzecz odnowy socjalizmu ETS-u dla tych, którzy myślą jak Krystyna Janda na jakiś czas jeszcze wystarczy, zwłaszcza że co złego na stacjach benzynowych to Trump. Rzednięcie jednak medialnej osłony systemu przypomina o nieuchronnym upływie czasu. W najlepszym  najgorszym przypadku do jesieni '27 zostało zaledwie półtora roku z czterech.

Gdzie więc motyl? Całe stada, krążą, a nie najlżejsze wypuszcza ostatnio sojusznicza do niedawna wobec ekipy rządzącej lewicująca Wirtualna Polska. Udokumentowana opowieść o tym, jak powszechnie uniewinniony i biały jak leluja poseł mecenas Giertych robił (inkasując za to miliony złotych) w bambuko frankowych klientów Leszka Czarneckiego  bije ostro w uczucia elektoratu raczej Wilanowsko - Jagodniańskiego, niż Wiejsko - Podkarpackiego. I nic nie pomoże dodanie, że bezpośrednim wykonawcą był sądzony aktualnie nadal kajdaniarz Foka.

Dołóżmy publikowaną tu i ówdzie mimo utajnienia oświadczenia majątkowego, mapę i cennik licznych nieruchomości rolnych ministra Żurka, nabytych legalnie z pensji, wystarczającej zaledwie by żyć jako-tako na prowincji, a atmosferka gęstnieje. 

Dziś znów nowy kwiatek: w samym środku lib-dem-mordoru,  Departamencie Równego Traktowania kancelarii najsamszego Prezesa Rady Ministrów, pozostającego pod wodzą niedawnej ministry, aktualnie pełnomocniczki do spraw równości Katarzyny Kotuli odwołano z funkcji zastępczynię dyrektorki bo... zaszła w ciążę i urodziła. Tylko i wyłacznie dlatego, do jakości jej pracy i kompetencji zawodowych zastrzeżeń nie było. Demokratycznie walczące także z demograficznymi problemami PL czynniki rządowe komentarzy odmawiają.

Wnerwia mnie od zawsze co innego - to, że prawdziwe powody, dla których nieudolną ekipę należałoby turnąć uchodzą bokiem, a decydują ostatecznie takie didaskalia.  Ale w końcu samego Ala Capone posadzili nie za meritum działaności, a za podatki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka