Próba ominięcia ładu konstytucyjnego przez Koalicję 13. Grudnia przybrała dziś wymiar groteskowy. Naturalne dążenie do obsadzenia swoimi nominatami Trybunału Konstytucyjnego z poziomu dotychczasowego udawania jakiejś tam praworządności wobec nieusuwalnej przeszkody w postaci Prezydenta weszło ponad poziom wyznaczony przez "likwidację telewizji".
Wyrazem działania państwa są instytucje i procedury. O ile PiS w trakcie swych ośmioletnich rządów grał mimo wszystko w obszernych i średnio dobrze oznakowanych, ale jednak granicach wyznaczonego przez Konstytucję z 1997 roku boiska, aktualnie rządzacy postanowili je kompletnie zignorować. Jeśli ktoś z popierających zmianę władzy z 2023 rzeczywiście i szczerze wierzył, że gra idzie o przywracanie praworządności, może odczuwać dysonans poznawczy. Wątpliwe jednak, by była to liczna i znacząca grupa - większość zapewne ową praworządność i noszoną na koszulkach OTUA traktowało jak wszelkie inne enuncjacje Donalda Tuska. Czyli nie przydając im wynikającego z werbalnego opisu znaczenia, wiedząc że idzie wyłącznie o instrument zdobywania władzy. Nic dziwnego, pomiędzy bogoojczyźnianą deklaracją krakowską a bluzgami Jażdżewskiego mieści się wszystko, co można gadaniem. I na odwrót, można się wygłupiać od rzucania się Kurdejem na zasieki do tromtadrackiej "obrony godności munduru". Tfu.
Co stało się dzisiaj? Koalicja 13.XII jak zwykle pod nieobecność głowy, która ostrożnie woli być nieco dalej od pachnących odpowiedzialnością aktów, spróbowała podważyć wynik kolejnego, przegranego przez siebie aktu wyborczego. Zastąpienie ustawowego "wobec Prezydenta" nową świecką tradycją uroczystości niewiadomego pochodzenia z mistrzem ceremonii Włodzimierzem Czarzastym wprowadziło do... Ale do czego? Do obrotu prawnego, z pewnością nie. Do nieuznawanego przez rządzących Trybunału Konstytucyjnego nowych... No właśnie, kogo?
Sędzią każdego rodzaju w polskim porządku prawnym staje się wyłoniony w odpowiednim postępowaniu kandydat poprzez akt ślubowania. W przypadku sędziów TK, "wobec Prezydenta". Koniec ,kropka. Grupa dwojga nowych sędziów TK oraz czworga wyłonionych przes Sejm kandydatów na sędziów po dzisiejszej prywatno-towarzyskiej imprezce filmowanej odpowiednio do rangi przez telewizję w nieustającej likwidacji, pozostała w jej wyniku grupą dwóch sędziów TK którzy udowodnili nie dbając o powagę swojego urzędu lojalność wobec swoich politycznych mocodawców, oraz czworga wybranych przez Sejm kandydatów na sędziów TK oczekujących na zaprzysiężenie.
Jak mawiali starzy, mądrzy Rzymianie, simia simia est, etiam si gestat insignia aurea. Co się na piękną mowę Sarmatów wykłada, że małpa pozostanie małpą, nawet jeśli ją odziać w togę i złoty łańcuch. Przy czym w tym przypadku za nieuprawnione odziewanie się, i ewentualne równie nieuprawnione neo-orzekanie można drogo zapłacić.
Praworządnościowolubne ponoć Czynniki Europejskie z pewnością nadal będą trzymać oczy szeroko zamknięte, ale polscy wyborcy niekoniecznie. Zwłaszcza wobec długiej listy pozostałych sukcesów obecnej władzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)