Republikaniec Republikaniec
352
BLOG

Epicka furia vs dziadowski płaszcz. Oczywisty wniosek militarny

Republikaniec Republikaniec Polityka Obserwuj notkę 22

W zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Islamska Republika Iranu polega głównie na systemach produkcji rosyjskiej i chińskiej, opartych jednak o pewne dość stare, ale nadal aktualne założenia amerykańskie. Mianowicie jeszcze w latach 70. XX wieku Amerykanie zaprojektowali sieć posterunków obserwacji radarowej oraz schemat  łączności dla nich, a także  założenia rozlokowania efektorów obronnych. Z wiadomych względów zostało to przez Irańczyków zmodyfikowane oraz zagęszczone z  włączaniem własnych, oraz importowanych z od nowych sojuszników rozwiązań technicznych i organizacyjnych.  Główna nowość to odejście, wobec słabości własnych sił powietrznych, od założenia użycia jako podstawowego środka obrony dalekiego zasięgu samolotów myśliwskich na rzecz systemów rakietowych. 

Na co jak na co, ale na broń Republika Islamska środków nigdy nie żałowała. Nie kryła też swoich przygotowań, toteż spokojnie można powiedzieć, że jeśli chodzi o zakres i liczbę przygotowanych rozwiązań obronnych Iran jest w światowej czołówce. Najniższym piętrem obrony antydronowej, przeciwlotniczej i przeciwrakietowej jest gigantyczna ilość systemów lufowych, które miały zapewnić gęstość ognia nad strategicznymi punktami obrony. Sowieckie ZPU 14,5 mm i ZU 23 mm, całą gamę armat różnego pochodzenia o kalibrach 35, 37, 40, 57 i 100 mm. Pozbawione są one jednak automatycznego sterowania, i w sferze informacyjnej uzależnione od łączności ze stacjami radiolokacyjnymi. Równie imponująca liczebnie jest ilość tych stacji krótkiego zasięgu, pochodzących z produkcji własnej oraz importu (Rosja, Ukraina, Białoruś, Chiny).

Persowie posiadają także bardzo dużo zestawów rakietowych MANPADS, importowane chińskie QW-1 (rozwinięcie sowieckiej Igły, od której pochodzi też nasz Piorun) i ich własne klony Misagh-1, masowo dostarczane także islamskim terrorystom (Huti, Hezbollach, Boko Haram) oraz zakupione 2005 roku w Rosji 29 zestawów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu 9K331M „Tor-M1”,

Warstwę średniego zasięgu reprezentują rosyjskie Buki M3 i ich kopie o oznaczeniu Raad (Khordad-3, Tabas, Raad-2 i Alam al hoda), o deklarowanym zasięgu ok 50 km i pułapie 27 km, z własnymi radarami.

Daleki zasięg to nabyte w Rosji w 2016  co najmniej 4 dywizjony (16 wyrzutni) S-300PMU1/2. Kolejne 4, a może nawet 6 dywizjonów tego systemu pozyskali od Białorusi. Irańczycy rozwinęli, zapewne na podstawie starych licencji amerykańskich własny system Talash, wizualnie łudząco podobny do Patriotów, i według ich oświadczeń o podobnych możliwościach (rakiety Sayyad-2, i ich morska wersja Mehrab). Jeszcze nowsze pociski dalekiego zasięgu Sayyad-3 i Sayyad-4, o zasięgu ponoć aż 150-200 km miały posłużyć dla zmodernizowanych rosyjskich zestawów S-200 (zakup z lat 90.), oraz własnego, nowego  systemu Khordad 15. Sieć obserwacujną sukcesywnie uzupełniana jest o kolejne radary rosyjskie i chińskie (30N-6, chińskie JY-14), a także własne, na przykład pasywny radar dalekiego zasięgu Qamar-3D z anteną o deklarowanym zasięgu ponad 450 km.

Jak wynikałoby z tego zestawienia, przynajmniej do czerwca 2025, solidna, warstwowa ochrona własnych obiektów krytycznych. Udany i przeprowadzony bez strat atak na instalacje nuklearne (podobnie zresztą jak schwytanie Maduro) można było jeszcze tłumaczyć zaskoczeniem strategicznym i gigantyczną przewagą napastników w uderzeniu na nieliczne wybrane punkty. Od soboty takie wyjaśnienie jest pozbawione sensu. Amerykanie i Izraelczycy uderzyli z sukcesem w setki rozproszonych po terytorium całego Iranu celów, kosztem minimalnych strat.

O czym to mówi? O jednym. Amerykańska technologia wojskowa, będąca w stanie całkowicie oślepić rozpoznanie radarowe tym razem całkiem nowej generacji sprzętu bloku rosyjsko-chińskiego oraz kompletnie sparaliżować jego łaczność pokazuje wyrażnie, kto nadal jest na Ziemi wojskowym Nr 1. Róznica klas ukazywana trochę mniej spektakularnie w wojnie ukrainskiej i na małą skalę w operacji na Caracas, tym razem jest widoczna w pełnym świetle. Irański poligon był w ostatnich latach nasycany najnowszymi rozwiązaniami technicznymi Osi. Nieprzyjemna lekcja, która może jednak w efekcie dać światu kolejną dekadę pokoju, o czym świadczą słowno-muzyczne reakcje głównych adresatów w Moskwie i Pekinie.

I nie tylko tam. Co powiecie, tak na dziś, moi drodzy, o "autonomii strategicznej" Unii Europejskiej i jej możliwościach? Kompletowana trzeci rok bez sukcesów brygada Bundeswehry na Litwie i ośmieszony "Charles de Gaule" zwijający się właśnie z bezsensownej demonstracji na Bałtyku pozostaną obrazami mówiącymi mądrym głowom więcej , niż tysiące słów buńczucznych eurodeklaracji.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka